fot. UCI / Zac Williams / SWpix.com

Stanął na starcie jako jeden z głównych faworytów, ale finalnie przegrał nie tylko z rywalami, ale i własnym ciałem. Paul Seixas wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 kończy na 15. pozycji oraz z poczuciem, że zawiódł nie tylko siebie, ale i swoich kolegów z reprezentacji Francji.

273,4 kilometra – tyle dokładnie wynosił dystans wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. W początkowej fazie tych zmagań w peletonie pracowali zawodnicy z Holandii, Meksyku czy Belgii, ale gdy stawka dotarła do rund, inicjatywę przejęli Francuzi, którzy do narzucania bardzo mocnego tempa desygnowali Bruno Armiraila. 32-latek ze swojego zadania wywiązał się wręcz perfekcyjnie – pracował przez przeszło 60 kilometrów i w tym czasie znacząco zredukował peleton oraz odrobił 8 minut straty do uciekinierów. Wszystko to było przygotowaniem pod to, co miało dziać się później, czyli walki Paula Seixasa o tęczową koszulkę.

Czas pokazał, że Bruno Armirail pracował na tyle mocno, że po nim Francuzi niespecjalnie mieli już kim wspierać swojego lidera, a ten po bardzo wczesnych atakach został w grupie faworytów, która została zmuszona do pogoni. 20-latek narzucał w niej tempo głównie na przemian ze skokami, podobnie zresztą czynił Isaac del Toro, a to nie zawsze przynosiło skutek. Finalnie Paulowi Seixasowi po takiej jeździe zabrakło sił na finał – 4 kilometry przed metą złapały go skurcze, a na tej zameldował się na 15. miejscu ze stratą niemal 3 minut do zwycięzcy. Młody zawodnik nie krył swojego zawodu takim stanem rzeczy.

Moi koledzy z drużyny sprawili, że wyścig był wyjątkowo trudny, ale ostatecznie nie miałem w ręku odpowiednich kart, żeby dziś wygrać. Co więcej, popełniłem błędy w odżywianiu albo po prostu za mało piłem w trakcie wyścigu. To błąd nowicjusza. Nigdy wcześniej nie miałem skurczów na rowerze, ale tym razem się to zdarzyło. To naprawdę wielkie rozczarowanie. Jestem szczególnie rozczarowany, bo zawiodłem moich kolegów z drużyny, a jechali dziś naprawdę świetnie. Zasługiwali na lepszego lidera

— opowiadał na gorąco Paul Seixas.

Reprezentacja Francji kończy tym samym Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 bez ani jednej tęczowej koszulki, choć z trzema medalami – dwoma srebrnymi oraz brązem. Ten ostatni wywalczył Paul Seixas w jeździe indywidualnej na czas elity mężczyzn i takowy może stanowić pewne pocieszenie dla 20-latka gdy ten już ochłonie po niedzielnym, jakże nieudanym dla siebie finale wyścigu ze startu wspólnego. W obronie swojego podopiecznego stanął tymczasem już teraz Thomas Voecker, selekcjoner reprezentacji Francji.

Nie skaczę teraz z radości, to oczywiste, ale trzeba patrzeć na wszystko w odpowiednim kontekście. Pojechaliśmy z nastawieniem by sięgnąć po zwycięstwo i zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by tak się stało. Niczego nie żałuję. Daliśmy z siebie wszystko, ale to nie znaczy, że zawsze się uda. Jeśli nie spróbujesz, to i tak nie wygrasz. Cała drużyna, w tym także i Paul, bez wątpienia spróbowali

— mówił Thomas Voecker, przed laty jeden z czołowych francuskich kolarzy, a dziś selekcjoner tamtejszej kadry.

Teraz Paul Seixas musi szybko wziąć się w garść, bo sezon 2026 w kolarstwie szosowym jeszcze się dla niego nie skończył. Jego ostatnim wielkim celem będzie bowiem Il Lombardia, gdzie przed rokiem zajął 7. miejsce, a gdzie teraz, pod nieobecność Tadeja Pogačara, stanie się jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa we włoskim monumencie.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułTour de Langkawi 2026: Lennart Jasch wygrywa na trudnym podjeździe
Następny artykułRemco Evenepoel: „Byłem po prostu za słaby”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Czyli jednak można było złapać tam było skurcze? Bo w przypadku Kasi jakiś mędrek sugerował, że to udawanie i szukanie taniego usprawiedliwiania „porażki”…

A co od Sexasa to bardzo dojrzała wypowiedź. Wczoraj nie pykło, ale jego czas jeszcze nadejdzie 💪.

Salazar
Salazar

@Ricky, dokładnie…

Kiedyś rozmawiałem z nie tak młodym nauczycielem z liceum i on był niesamowicie nakręcony na ważność matury. Miałem wrażenie, że jego całe życie skupiło się do 18 roku życia uczniów. Tak, jakby świat kończył się na maturze, a niewielkie wahnięcia on traktował jak wstęp do tragedii.
Starałem się go przekonać, że istnieją pozaszkolne punkty widzenia i matura jest tylko wstępem do prawdziwego życia, które w swej najważniejszej „ważności” dopiero się zaczyna.

Ale też lubię przypatrywać się młodzieży, która ma tyle zapału i tyle możliwości przed sobą, że samo ich podekscytowanie małymi niepowodzeniami dziś: jest takie pozytywne i budujące.

Dokładnie w tym kontekście odbieram wypowiedź Paul-a jako młodego, super uzdolnionego młodzieńca, który pobiera turbo doświadczenie, które już niesłychanie procentuje w nim. A chciałby lepiej…

Przyjechać w wieku 20 lat z Mistrzostw Świata z brązowym medalem w czasówce (a to jest prawdziwy test wydolności na rowerze, bez ukrywania się za innymi), na poziomie Filippo Ganny: to jest wynik, o którego większość kolarzy się nawet nie otrze przez całą karierę.

Zatem należy tylko baczyć, aby, za ostrzeżeniem Gilbert-a: za bardzo nie pompowano balonika oczekiwań wobec młodzieńca, to on jest na super drodze do niwbywałych osiągnięć…