fot. CANYON//SRAM Racing

Katarzyna Niewiadoma ponownie dokonała rzeczy wielkiej! Nasza najlepsza kolarka szosowa w historii powiększyła swój dorobek o kolejny medal Mistrzostw Świata! 31-latka w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet do końca biła się o pełną pulę i zakończyła zmagania ze srebrnym medalem. Oto co na gorąco mówiła biało-czerwona bohaterka soboty.

Dorobek reprezentacyjny Katarzyny Niewiadomej może imponować już od naprawdę wielu lat. Znajdziemy w nim 2 złote medale Mistrzostw Europy w wyścigu ze startu wspólnego orliczek (2015-16), złoto Mistrzostw Świata w kolarstwie gravelowym (2023), srebro Igrzysk Europejskich (2016), 2 srebrne krążki Mistrzostw Europy w wyścigu ze startu wspólnego już w kategorii elity (2016 i 2025) oraz brąz w tychże (2020), a także brązowy medal Mistrzostw Świata w wyścigu ze startu wspólnego elity (2021). Teraz nasza najlepsza zawodowa kolarka szosowa w historii dokłada do tego bogatego dorobku kolejny krążek, ale być może nawet najcenniejszy w tej kolekcji – srebro w Mistrzostw Świata w wyścigu ze startu wspólnego elity. Do złota zabrakło naprawdę niewiele, a oto jak zmagania podsumowała biało-czerwona.

Bez wątpienia świetnie było być częścią finałowej walki o złoty medal Mistrzostw Świata. To srebro, które zdobyłam, jest takim podsumowaniem tego całego sezonu, który mam za sobą. To był naprawdę dobry sezon, razem z moim trenerem zapracowaliśmy na tym, że jeszcze krok po kroku się rozwijałam, co dało mi mnóstwo pewności siebie i motywacji na kolejne lata. Być może czasem nawet nie tyle chodziło o progres fizyczny, co o ten mentalny i z niego jestem bardzo, bardzo zadowolona

— opowiadała tuż po ceremonii dekoracji Katarzyna Niewiadoma.

Polka do samego końca liczyła się w walce o tęczową koszulkę – choć na 38 kilometrów przed metą została z tyłu, gdy samotną akcję rozpoczęła Demi Vollering, to później udało jej się wrócić do czołówki, a nawet kilka razy spróbować z niej odjechać. Finalnie o losach złotego medalu zadecydował dwójkowy finisz, który biało-czerwona zaczynała z 2. pozycji. 31-latka, która we wtorek będzie obchodziła swoje 32. urodziny, co prawda nie sprawiła sobie prezentu w postaci tytułu mistrzyni świata, ale wciąż po sprincie, który zaczął się na 150 metrów przed kreską, Polka została srebrną medalistką światowego czempionatu. Co podczas tych ostatnich sekund wyścigu czuła Katarzyna Niewiadoma, którą podczas finiszu zatrzymał skurcz prawej nogi?

Tam nie było miejsca na myślenie. Po prostu trzeba było wyczekać ten moment i dać z siebie absolutnie wszystko. Wiedziałam, że potrafię być szybka, ale potrzebuję być cierpliwa. Szczerze – to było najlepsze, co mogłam z siebie dać. Demi była po prostu szybsza po takim ciężkim wyścigu. Szybsza… Super szybka. Cieszę się, że potrafiłam w tych zmaganiach przetrwać różne momenty, że byłam w stanie dogonić uciekającą Demi. To sprawia, że z optymizmem patrzę w przyszłość. Może teraz nieco trudniej o te pozytywne myśli, bo jednak przegrałam tęczową koszulkę, ale będę walczyła i wierzę, że kiedyś będzie moja

— podsumowała finał kobiecego wyścigu Katarzyna Niewiadoma.

Na Polce, która tej zimy najprawdopodobniej po wielu latach zmieni barwy CANYON//SRAM na inne – plotki mówią o Lidl-Trek, ale wciąż czekamy na oficjalne potwierdzenie, już wielokrotnie w przeszłości „kibice” stawiali krzyżyk twierdząc, że ta nie jest zdolna do wygrywania, że gdzieś zawsze jej czegoś brakuje. Warto jednak wtedy przypomnieć, że mimo trudniejszych chwil ta potrafiła się przełamywać i jej łupem padła chociażby klasyfikacja generalna Tour de France Femmes z 2024 roku, które to zresztą dotychczas każdorazowo kończyła na podium, a w którym w tym roku wygrała królewski etap z metą na Mont Ventoux. Za rok Mistrzostwa Świata zostaną rozegrane na bardzo selektywnych trasach w Górnej Sabaudii i warto wierzyć wraz z Katarzyną Niewiadomą, że jej tęczowa koszulka w kolarstwie szosowym cały czas na nią czeka. Tym razem było blisko, ale doceńmy ten srebrny krążek i wciąż mocno trzymajmy kciuki za naszą najlepszą kolarkę w historii w jej kolejnych startach, a dziś podziękujmy jej głośno za wielkie sportowe emocje!


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułDemi Vollering: „Myślę, że to był wspaniały wyścig do oglądania”
Następny artykułMateusz Gajdulewicz: „Niech kibice życzą dobrego dnia dla całej naszej czwórki”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze