Fot.: CANYON//SRAM Racing / Lucas Abad

Już dziś na trasę wyścigu ze startu wspólnego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 wyjadą najlepsze kolarki z całego globu. Wśród nich nie zabraknie biało-czerwonych, a jedną z liderek naszej kadry będzie Katarzyna Niewiadoma. Co przed tym startem powiedziała zawodniczka, która zna już smak medalu mistrzostw świata?

Przed Katarzyną Niewiadomą 15. w karierze występ w ramach mistrzostw świata w kolarstwie szosowym. Polka na najważniejszej imprezie reprezentacyjnej zadebiutowała w 2011 roku jako juniorka, by następnie rokrocznie zakładać biało-czerwoną koszulkę z przerwą wyłącznie w 2023 roku – wówczas nasza gwiazda też była na liście startowej, ale do zmagań nie mogła przystąpić z powodu poważnej choroby. Przez te wszystkie lata dziś niemal 32-letnia zawodniczka (urodziny Katarzyna Niewiadoma będzie obchodziła w najbliższy wtorek) dorobiła się jednego medalu indywidualnego – brązu w wyścigu ze startu wspólnego z 2021 roku z Leuven, a także jednego w drużynie, kiedy wraz z koleżankami z Rabobank-Liv Woman Cycling Team była 3. w Richmond. Teraz przed Polką szansa na powiększenie tego dorobku. Jak biało-czerwona czuje się u progu swoich zmagań?

Szczerze przyznam, czuję się bardzo dobrze. Ostatnie 2 tygodnie przygotowań spędziłam w Boulder w stanie Kolorado. To miejsce, w którym zawsze czuję się szczęśliwa – lubię tu wracać, by złapać oddech, zostawić za sobą wszystko, co działo się w Europie, i poczuć, jakbym zaczynała coś zupełnie nowego. To zdecydowanie coś, czego człowiek potrzebuje po długim i wyczerpującym sezonie. Czuję się dobrze zarówno fizycznie, jak i psychicznie, więc z niecierpliwością czekam na mistrzostwa świata i Europy. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć jeszcze lepsze wyniki niż dotychczas i zwieńczyć ten rok czymś wyjątkowym

— opowiadała Katarzyna Niewiadoma cytowana przez stronę swojej drużyny CANYON//SRAM.

Sezon Polki faktycznie jest już długi – ta ściganie rozpoczęła na początku lutego od 5. miejsca w UAE Tour Women, później były 2. lokaty w Omloop Nieuwsblad, Strade Bianche Donne i Amstel Gold Race, 4. pozycja w Strzale Walońskiej oraz 3. miejsce w Liège-Bastogne-Liège Femmes. Z klasyków nasza gwiazda udała się na Vuelta España Femenina, gdzie uplasowała się na 8. lokacie w klasyfikacji generalnej, by następnie zostać 3. zawodniczką całego Tour de Suisse Women. Wszystko to zaprowadziło Katarzynę Niewiadomą do głównego celu sezonu, jakim było Tour de France Femmes – tam myślę, że nie muszę nikomu przypominać genialnego triumfu na Mont Ventoux, który finalnie był częścią drogi do 2. pozycji w klasyfikacji generalnej. Teraz, po przerwie, Polka powraca do ścigania by powalczyć w reprezentacyjnych barwach.

Chciałabym, żeby po mistrzostwach świata było więcej wyścigów. Cały ten ostatni, intensywny blok przygotowawczy realizujemy właściwie z myślą o jednym dniu, jednej szansie i jednej okazji. Nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem, a fajnie byłoby wykorzystać wypracowaną formę również w innych startach. Z drugiej strony myślę, że w tym roku miałam sporo szczęścia – mogłam nadać priorytet konkretnym wyścigom, skupić się na dedykowanych im przygotowaniach, a jednocześnie znaleźć czas dla rodziny i męża. To wciąż były ciężkie treningi, ale czuję się przy tym niezależna i wolna, co pozwala mi na pełne skupienie i idealne przygotowanie się do wyścigów, na których naprawdę mi zależy

— kontynuowała liderka naszej kadry, która następnie opowiedziała o ostatnim etapie przygotowań do światowego czempionatu.

Z drugiej strony, po Tour de France Femmes avec Zwift dopadło mnie uczucie – może nie tyle braku motywacji, ale raczej świadomości, że zakończyło się coś wielkiego i niekoniecznie chciałam od razu wskakiwać w kolejny etap treningów. Dlatego właśnie zdecydowałam się na wyjazd do Boulder. Potrzebowałam nowych bodźców – innych miejsc i rzeczy odmiennych od tych, które powtarzałam w Europie. Uważam, że to bardzo pomaga, gdy zna się swoje potrzeby – dzięki temu łatwiej odnaleźć motywację i znów wejść na właściwe tory

— wyjaśniła Katarzyna Niewiadoma.

Dyspozycja 31-letniej Polki przed startem wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet w ramach Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 pozostaje zatem pewną, nomen omen, niewiadomą. Ogromne doświadczenie związane z latami spędzonymi na rowerze pozwala jednak wierzyć, że sama zawodniczka doskonale wiedziała czego jej potrzeba na tym etapie sezonu, by forma ponownie była optymalna i pozostaje od 15:00 polskiego czasu mocno trzymać kciuki, by tą udało się zaprezentować na kanadyjskich trasach.


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Poprzedni artykułSprostać roli faworytek – zapowiedź 6. dnia Mistrzostw Świata – Montréal 2026
Następny artykułAshlin Barry mistrzem świata orlików: „Nie wiem, jak to zrobiłem”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze