Reprezentanci Włoch mistrzami świata w drużynowej sztafecie! Na podium stanęli także zawodnicy i zawodniczki z Francji oraz Szwajcarii. Polska drużyna zakończyła rywalizację na najlepszej w historii 8. pozycji.
Za nami drużynowa sztafeta rozgrywana w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Zmagania drużyn rozegrano na znanej już trasie o długości 20,3 kilometra ze startem i metą w Montréalu – startowano z okolic Avenue du Parc, meta zaś była ulokowana nieopodal Parc Jeanne-Mance, którą pokonywała najpierw trójka panów, a następnie po dokładnie tych samych drogach ścigała się trójka pań. Jeśli chodzi o sam przebieg zmagań, to tuż po rozpoczęciu zmagań kolarze i kolarki udawali się w stronę Rzeki Świętego Wawrzyńca, wzdłuż której poprowadzono sporą część trasy. Finał obejmował delikatny podjazd – ostatnie 400 metrów było nachylone średnio o 6%.


1. grupa startowa – UCI WCC, Japonia, Estonia, Meksyk, Chiny
W relacji ze zmagań sztafety drużynowej przejdźmy chronologicznie grupa po grupie, tak jak zawodników i zawodniczki podzielili organizatorzy. Z racji na fakt, że panowie i panie jechali po dokładnie tej samej trasie, konieczne było bowiem rozdzielenie poszczególnych reprezentacji, co finalnie uczyniono na 3 różne grupy. W pierwszej znalazły się najsłabsze zespoły, które opuszczały rampę startową co 3 minuty.
Wyraźnie najlepiej z tego grona otworzyli Estończycy, którzy na 1. pomiarze (6,0 km) zameldowali się z czasem 7:22. 17 sekund tracili do nich Japończycy, po 27 sekund straty notowali zaś Chińczycy i Meksykanie – ci drudzy mieli jednak sporo pecha, albowiem Tomas Aguirre złapał gumę już na samym początku zmagań. Stawkę zamykało UCI WCC ze stratą 29 sekund.
Na 2. pomiarze (14,5 km) za plecami Estończyków (17:45) zaszły drobne zmiany – kolejne miejsca zajmowali tu kolarze z UCI WCC (18:31), Japonii (18:34), Chin (18:38) i Meksyku (18:42). Bez roszad było już za to na półmetku – przy przekazywaniu umownej pałeczki swoim paniom cały czas prowadziła Estonia (25:50), a za nimi plasowały się UCI WCC (26:46), Japonia (26:48), Chiny (27:04) i wreszcie wyraźnie słabnący pod koniec męskiej zmiany Meksyk (27:25).
Następnie tę samą trasę przejechały także panie. 4. pomiar (26,3 km) przyniósł nam dalsze powiększanie przewagi przez Estonki (33:59), za którymi plasowały się Japonki (35:25), Chinki (35:32), kolarki z UCI WCC (35:37) oraz Meksyk (35:47). 5. punkt pomiaru czasu (34,8 km) przyniósł kolejne roszady za plecami Estonek (45:49) – Chinki (47:22) wysunęły się na 2. miejsce, kolarki UCI WCC (47:57) wyprzedziły Japonki (48:18), które przegrywały także z Meksykankami (47:59).
Jeśli chodzi o wyniki z mety, to te po 1. grupie prezentowały się następująco:
- Estonia – 54:58
- Chiny +1:42
- UCI WCC +2:21
- Meksyk +2:43
- Japonia +3:17
2. grupa startowa – Mauritius, Polska, Norwegia, Kanada, Hiszpania
Jadący przed Polakami kolarze z Mauritiusa otworzyli bardzo słabo (7:57), nowymi liderami na 1. pomiarze (6,0 km) zostali za to biało-czerwoni jadący w składzie Michał Kwiatkowski, Jan Jackowiak, Patryk Goszczurny – nasz czas w tym miejscu wynosił 7:20. Prowadzeniem nie nacieszyliśmy się długo, bo zmieniła nas na nim jadąca 3 minuty później Norwegia (7:19), a następnie lepsi byli też Kanadyjczycy (7:11) oraz Hiszpanie (7:07).
Na 2. pomiarze zlokalizowanym jeszcze podczas męskiej części zmagań (14,5 km) nie zmieniło się wiele – wciąż prowadzili Hiszpanie (17:05), na 2. miejsce wyszła Norwegia (17:18), nieco osłabła Kanada (17:24), na 4. pozycji plasowała się Polska (17:29), a na ostatnią lokatę jechali zawodnicy z Mauritiusa (19:10).
W strefę zmian Polacy, a dokładniej Michał Kwiatkowski i Jan Jackowiak, wjechali tuż za zawodnikami z Mauritiusa – naszym zawodnikom udało się od nich odrobić niemal 3 minuty. Czas biało-czerwonych na półmetku to 25:15, kolarze z afrykańskiej wyspy wykręcili tymczasem 28:05. Przed nas wskoczyć zdołali Norwegowie (25:03), ale finalnie słabsi okazali się być Kanadyjczycy (25:18). Zamykający tę grupę Hiszpanie byli z kolei najszybsi (24:49).
Na początku żeńskiej zmiany, w której reprezentowały nad Dominika Włodarczyk, Maja Tracka i Nadia Hartman, Polki wyprzedziły kolarki z Mauritiusa i pewnie przemierzały kolejne kilometry. Praktycznie bez zmian czyniła to pierwsza z wymienionych, a jej młodsze koleżanki próbowały dotrzymać koła polskiej liderce. Na 4. pomiarze (26,3 km) przynosiło to jednak pozytywny skutek – Polki wykręciły tam 33:03 i wyprzedzały Norweżki (33:16) oraz Kanadyjki (33:20). Nieprzerwanie najszybsze były Hiszpanki (32:39), choć te bardzo szybko pozostały w tym 2-osobowym składzie.
Na około 8 kilometrów przed metą ostatnią zmianę dała Maja Tracka, a to oznaczało, że za nasz wynik odpowiedzialne będą Dominika Włodarczyk i Maja Tracka. Na 5. pomiarze (34,8 km) Polki przejęły prowadzenie (44:28) i cały czas broniliśmy się przed Norwegią (44:41) i Kanadą (44:40), nieco nadrabiały cały czas Hiszpanki (43:53).
Nasz biało-czerwony duet na metę dotarł z czasem 53:21, niestety o zaledwie 0,08 sekundy lepsze okazały się być Norweżki, a sytuacja po tej grupie na linii mety prezentowała się następująco:
- Hiszpania 52:42
- Norwegia +0:38.71
- Polska +0:37.79
- Kanada +0:57
- Estonia +2:15
3. grupa startowa – Niemcy, Włochy, Szwajcaria, Francja, Australia
W ostatniej piątce mieliśmy na papierze najmocniejsze zespoły. Ich przejazdy nie były jednak idealne – dość szybko podzieliła się niemiecka drużyna, a już na pierwszych kilometrach na skutek defektu od kolegów ze szwajcarskiej ekipy odpadł Stefan Küng. Jeśli chodzi o czasy otwarcia, to na 1. pomiarze (6,0 km) Niemcy zameldowali się z czasem 7:06, a po nich trasę przemierzali kolejno Włosi (7:08), Szwajcarzy (7:04), Francuzi (7:10) i Australijczycy (7:08). Jak widać zatem różnice na tym etapie zmagań były minimalne.
Stawka zaczęła się dzielić na 2. punkcie pomiarowym (14,3 km), gdzie prowadzenie objęli Włochy (16:53), a jeśli chodzi o pozostałe drużyny z tej grupy, to jako kolejni plasowali się Australia (16:55), Francuzi (16:58), Niemcy (17:05) i wyraźnie płacący za pechową utratę swojego lidera Szwajcarzy (17:13).
Na półmetku (20,3 km), czyli przy przekazywaniu umownej pałeczki przez panów do pań, sytuacja w czołówce prezentowała się następująco:
- Włochy 24:23
- Francja +0:12
- Australia +0:13
- Hiszpania +0:26
- Niemcy +0:29
- Szwajcaria +0:36
- Norwegia +0:40
- Polska +0:52
Także i początek kobiecej zmiany przyniósł pechowe zdarzenia – tuż po starcie na skutek defektu niemiecka drużyna straciła jedną z zawodniczek. Na 4. pomiarze (26,3 km) prowadzenie utrzymywały Włoszki (32:05), za którymi plasowały się Australijki (32:19), Francuzki (32:19) i Szwajcarki (32:38). Niemki (32:43) tymczasem przegrywały nieznacznie z jadącymi w poprzedniej grupie Hiszpankami (32:39).
Na 5. pomiarze (34,8 km) Włoszki cały czas pewnie zmierzały (42:56) po złote medale dla swojej drużyny. Pasjonująco zapowiadała się za to walka o pozostałe krążki, w której cały czas liczyły się Francuzki (43:12), Australijki (43:22), Szwajcarki (43:28) oraz w mniejszym stopniu Niemki (43:44).
Reprezentacja Włoch jadąca w składzie Filippo Ganna, Matteo Sobrero i Mattia Cattaneo, Elisa Longo Borghini, Vittoria Guazzini i Monica Trinca Colonel zakończyła zmagania z czasem 51:32 i Italii dało to finalnie złote medale. Srebro zdobyła Francja (Bruno Armirail, Rémi Cavagna, Jordan Labrosse, Juliette Berthet, Cédrine Kerbaol, Marion Borras), a brąz trafiło do reprezentacji Szwajcarii (Stefan Küng, Stefan Bissegger, Mauro Schmid, Marlen Reusser, Noemi Rüegg, Jasmin Liechti).
Reprezentacja Polski w składzie Michał Kwiatkowski, Jan Jackowiak, Patryk Goszczurny oraz Dominika Włodarczyk, Nadia Hartman, Maja Tracka kończy zmagania na 8. miejscu – to poprawa o jedną lokatę naszego dotychczasowego najlepszego wyniku w tej konkurencji.
Wyniki sztafety drużynowej rozegranej w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
- Zapowiedź całego czempionatu
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity kobiet
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Skład reprezentacji Polski
- Klasyfikacja medalowa
- Wszystkie artykuły










Mega pech Stefana Kunga.. a i tak złapali brąz.. 🙁 mogli to wygrać, tylko 20 sekund w plecy bez najlepszego faceta :///