Mathieu van der Poel w swojej karierze zrobił wiele imponujących rzeczy, ale 175-kilometrowa solowa akcja zakończona zwycięstwem podczas 5. etapu Skoda Tour de Luxembourg i tak z pewnością przejdzie do historii. Tak długiej, a przy tym skutecznej samotnej szarży na tym poziomie nie oglądaliśmy bowiem od dekad. Oto co powiedział jej bohater po zakończeniu zmagań.
Podczas gdy większość faworytów Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 obrało drogę do tego czempionatu poprzez Vuelta a España bądź kanadyjskie klasyki, Mathieu van der Poel stwierdził, że jego ostatnim przetarciem będzie Skoda Tour de Luxembourg (2.Pro). Do rywalizacji w tym wyścigu przystąpiło m.in. 7 UCI World Teamów, zatem stawka była całkiem solidna, aczkolwiek Holender pokazał, że jest w niej najlepszy już 1. dnia, kiedy jego łupem padł premierowy odcinek. Następnie 31-latek z Alpecin-Premier Tech był 5. na 2. etapie, by w kolejnych dniach sporo stracić w klasyfikacji generalnej i przestać się w niej liczyć. To sprawiło, że podczas finałowego etapu Holender mógł ruszyć do ucieczki dnia. Jak się jednak okazało nikt nie zdołał go w niej dogonić, a Mathieu van der Poel spędził na czele niemal cały dystans ostatniego odcinka i sięgnął po szalenie efektowne, solowe zwycięstwo po 175-kilometrowym rajdzie.
Tak naprawdę nie było to planowane przed startem, ale ostatecznie znalazłem się sam na czele, właściwie od samego początku etapu. Po prostu chciałem jechać swoim tempem przez cały dzień. Na początku myślałem, że goniąca mnie grupa mnie dogoni, ale po prostu jechałem dalej na pełnych obrotach. Potem moja przewaga znów wzrosła. W efekcie postanowiłem po prostu jechać do mety. Miałem dziś niesamowicie dobre nogi, ale w ostatnich dniach nie miałem takiej formy, na jaką liczyłem. Właśnie wróciłem z Hiszpanii i być może trochę za dużo trenowałem, ale dziś czułem się naprawdę dobrze. Dobre samopoczucie było dziś najważniejsze. Lubię tu przyjeżdżać – to naprawdę dobrze zorganizowany wyścig. Cieszę się, że udało mi się wygrać ostatni etap
— powiedział po swoim szalonym sukcesie Mathieu van der Poel.
Teraz Holender udaje się do Kanady, gdzie przed nim wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Na dość podobnej, miejskiej trasie w Glasgow, to właśnie on sięgnął po zwycięstwo, pokonując w 2023 roku Wouta van Aerta i Tadeja Pogačara. Czy po 3 latach 31-latek powróci na tron? Bez wątpienia zawodnik Alpecin-Premier Tech pokazał, że jego nogi są gotowe na naprawdę mocną jazdę.









