Gdy ruszał na niemal 100 kilometrów przed metą do ataku, wyścig wręcz eksplodował. Mathieu van der Poel był bez wątpienia jednym z głównych bohaterów zmagań elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, a po szalonej jeździe na szyi Holendra zawisł brązowy medal. Choć to nie tęczowa koszulka, to 31-latek był z siebie zadowolony na mecie.
Ostatnie 100 kilometrów wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 można by puszczać w zapętleniu jako najlepszą reklamę sportu rowerowego, jaką dostaliśmy w ostatnim czasie. Od momentu, gdy reprezentacja Francji osobą Bruno Armiraila dogoniła ucieczkę dnia, w peletonie zaczęły się nieustanne skoki, a inicjatorem pierwszej z poważniejszych akcji był Mathieu van der Poel. Holender, mistrz świata z 2023 roku, nie zamierzał czekać na finał 273-kilometrowych zmagań, a zamiast tego uczynił wyścig szalonym, niesamowicie trudnym i jakże pasjonującym. Choć tym razem 31-latkowi nie udało się ubiec rywali, to ten był naprawdę zadowolony z tego, jak zaprezentował się na kanadyjskich szosach.
To oczywiste, że wolałbym mieć teraz na sobie tęczową koszulkę, ale pojechałem wyścig, na jakim mi zależało i który mnie satysfakcjonuje. To była niesamowicie mocna jazda. Miałem nosa, przewidywałem ruchy rywali, sam inicjowałem akcje we właściwych momentach. Taki był plan. Było bardzo blisko, ale niestety nie udało mi się. Czułem się dobrze i chciałem, żeby wyścig był ciężki, a przede wszystkim, żeby wyprzedzić ataki wielkich nazwisk. W przeciwnym razie miałbym problemy. Gdy ruszasz, nigdy nic nie wiadomo. Jeśli rywale trochę się zawahają, może się udać. Tym razem byłem doganiany i ostatecznie moje atakowanie niewiele zmieniło, ale musiałem zaryzykować
— opowiadał na gorąco Mathieu van der Poel.
Ofensywna jazda faktycznie była kluczem do zwycięstwa, bo to po ataku, przy którym reszta stawki zawahała się, po złoty medal odjechał Brandon McNulty. Holender był jednym z tych, którzy zostali wówczas w grupie faworytów, a z niej finalnie udało mu się sięgnąć po brązowy krążek – na finiszu nieznacznie lepszy od 31-latka był jeszcze doświadczony Michael Matthews.
Pod sam koniec mogłem jeszcze zaryzykować. Do mety było jeszcze sporo, a atak McNulty’ego był dobrą próbą. Znałem jego wyniki z tej trasy z poprzednich wyścigów w Montréalu i miałem to gdzieś z tyłu głowy, ale nieco mi już brakowało, by zareagować
— kontynuował lider holenderskiej kadry, który następnie skomentował temat rywalizacji bez łączności radiowej.
To najlepsza rzecz, jaka może być – ściganie się bez słuchawek. To zawsze tworzy najlepsze wyścigi. Jestem wielkim fanem tego. Wtedy naprawdę trzeba ścigać się instynktownie, a ja właśnie to kocham robić
— powiedział Mathieu van der Poel.
Holender tym samym zakończył rywalizację w szosowym sezonie 2026. 31-latka, który na co dzień reprezentuje Alpecin-Premier Tech, nie zobaczymy już na starcie Mistrzostw Europy – Lublana 2026 bądź innych imprez, nie wiadomo też nic na temat jego dalszych planów związanych z innymi odmianami kolarstwa. Wiadomym jest natomiast, że Mathieu van der Poela czeka niedługo ważne wydarzenie osobiste – jego partnerka Roxanne Bertels w styczniu ma urodzić ich pierwsze dziecko.
To był mój ostatni wyścig. Teraz czeka mnie wizyta u naszego sponsora, Premier Tech, a potem powrót do domu. Sezon przełajowy? Jeszcze o tym nie myślałem
— zakończył Mathieu van der Poel.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet (srebro Katarzyny Niewiadomej)
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek (złoto Marii Okrucińskiej)
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Klasyfikacja medalowa
- Wszystkie artykuły





![Wszystkie polskie medale mistrzostw świata w kolarstwie szosowym [lista]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Demi-Vollering-Katarzyna-Niewiadoma-Elisa-Longo-Borghini-218x150.jpeg)
![Montréal 2026: Holenderska kontrola w drodze do złota [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Demi-Vollering-reprezentacja-Holandii-218x150.jpeg)



Skoro to ściganie bez łączności radiowej takie fajne i tworzy tak ciekawe widowiska, to dlaczego UCI nie działa w temacie by na zwykłych wyścigach z tego zrezygnować? Pamiętam, że były jakieś eksperymenty, chyba nawet na którymś TdP część zawodników jeździła bez radia – ktoś wie na czym to stanęło?
Może z występu był zadowolony, ale na podium było widać, że z wyniku to raczej nie. I ja rozumiem taką postawę kiedy ktoś ma wyższe oczekiwania i nie cieszy się z mimo wszystko przegranej.