fot. Grand Prix Cycliste de Québec.

Podczas gdy w Europie zapadają ostateczne rozstrzygnięcia w hiszpańskiej Vuelcie, na zachodniej półkuli część zawodników szykuje się do walki w zupełnie innych warunkach. Kanadyjskie wyścigi jednodniowe są idealną okazją na sprawdzenie nogi przed zbliżającymi się wielkimi krokami mistrzostwami świata. Czas na pierwszy z nich – Grand Prix Cycliste de Québec.

Peleton kanadyjskie zmagania rozpocznie tradycyjnie w Québecu, po czym przeniesie się 2 dni później do Montrealu. Tym razem otoczka całej weekendowej kampanii będzie zupełnie inna. Kanada w tym roku jest gospodarzem szosowych mistrzostw świata i oba klasyki nabierają w tym roku większego znaczenia, choć od lat stanowią punkt przygotowań do światowego czempionatu.

Grand Prix Cycliste de Québec jest zdecydowanie łatwiejszą spośród jednodniówek rozgrywanych w Kanadzie. Jego cechą charakterystyczną jest trasa, która prowadzi tradycyjnie po kilkunastokilometrowej pętli pokonywanej piętnastokrotnie. Podjazdy lokowane rokrocznie na trasie nie powalają na kolana, ale sam sprint wiodący lekko pod górę może pokonać słabszych tego dnia zawodników.

Na liście zwycięzców widnieją przede wszystkim bardzo dobrzy klasykowcy lub sprinterzy lubujący się w trudniejszych końcówkach. Trzykrotnie w Quebecu zwyciężał Michael Matthews (lata 2018, 2019, 2024), co do dziś pozostaje rekordem. Po dwa zwycięstwa mają na koncie Simon Gerrans (2012, 2014) oraz Peter Sagan (2016, 2017). Całej trójce udało się triumfować w obu kanadyjskich klasykach, ale tylko Australijczycy skompletowali dublet w jednym roku. Gerrans dokonał tej sztuki w 2014 roku, Matthews 4 lata później. Historia pokazała, że akcje zaczepne w tym wyścigu mają sens. Przekonali się o tym, chociażby Francuzi: Thomas Voeckler (2010), Benoit Cosnefroy (2022) i Julian Alaphilippe (2025). Cała trójka triumfowała w poszczególnych edycjach po śmiałych akcjach, ubiegając główną grupę.

Trasa

Zawodnikom 11 września przyjdzie się ścigać na trasie liczącej 206 kilometrów. Kolarze pokonają 20 okrążeń po rundzie o długości 10,3 kilometra każda. Łączne przewyższenie będzie sięgać 2780 metrów. Miejscem startu i zarazem mety wyścigu będzie aleja Jerzego VI. Początkowo trasa będzie niemal płaska, z lekką orientacją w dół. Na czwartym kilometrze kolarze pokonają zjazd ulicami de Laune i Gilmour. Następne kilometry to przejazd wzdłuż rzeki Św. Wawrzyńca po stosunkowo łatwym terenie. Ten stan rzeczy zostanie zachowany do końca ósmego kilometra, po czym teren zacznie się wznosić. Wpierw na kolarzy czeka Cote de la Montagne (375 m; 10%), będący najtrudniejszym fragmentem trasy, następnie będą oni zmierzać w kierunku linii startu/mety ulokowanej na wspomnianej alei Jerzego VI. Teren nie przestanie prowadzić pod górę aż do przekroczenia tej linii. Po przekroczeniu jej po raz 20. poznamy zwycięzcę tegorocznego wyścigu.

Faworyci

W dużej mierze przez wzgląd na zbliżające się mistrzostwa świata, na starcie staną jedni z najmocniejszych zawodników ścigających się obecnie w peletonie. Przepalić nogę przyjeżdża Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe), który nie ścigał się od ponad miesiąca. Dobrą formę zechce pokazać Isaac del Toro, u którego boku w drużynie UAE Team Emirates – XRG znajdziemy zawodników takich jak Tim Wellens, Adam YatesJhonatan Narvaez. W obu kanadyjskich wyścigach weźmie także Paul Seixas (Decathlon CMA CGM) wspierany przez silny zespół. W bardzo mocnym składzie do Kanady wybiera się także Lidl-Trek, który powołał takich zawodników jak: Juan Ayuso, Giulio Ciccone, Derek Gee-West, Quinn Simmons, Tom Skujins oraz Matteo Sobrero. Ochotę na walkę o najwyższy laur będą mieli także Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), Marc Hirshi (Tudor Pro Cycling Team), Lennert van Eetvelt (Lotto–Intermarché), Ben Healy (EF Education – EasyPost) i Mauro Schmid (Jayco AlUla). Na specjalne miejsce zasługuje kolega zespołowy tego ostatniego, Michael Matthews. Australijczyk najlepsze lata kariery ma zdecydowanie za sobą, ale fakt bycia rekordzistą pod względem zwycięstw sprawia, że nie można go skreślać.

Na liście startowej znalazło się dwóch Polaków: Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS) oraz Filip Maciejuk (Movistar Team)

Tytułu wywalczonego przed rokiem nie będzie bronił Julian Alaphilippe. Francuz kilkanaście dni temu ogłosił zakończenie kariery ze skutkiem natychmiastowym.

Transmisja

Z uwagi na rozgrywany równolegle turniej tenisowy US Open, Grand Prix Cycliste de Quebec nie zmieścił się w telewizyjnej ramówce Eurosportu. Wyścig będzie można obejrzeć wyłącznie za pośrednictwem Max/Player od 16:50.

Pogoda

Kolarze będą ścigać się w słoneczej pogodzie. Synoptycy nie przewidują deszczu w czasie rozgrywania wyścigu. Temperatura będzie oscylować w okolicach 19 stopni Celsjusza.

Lista startowa

Listę startową tegorocznej edycji znajdziecie TUTAJ.

Poprzedni artykułStanisław Aniołkowski wraca do rywalizacji po ciężkiej kontuzji
Następny artykułWszystkie oblicza Malagi – zapowiedź 19. etapu Vuelta a España 2026
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze