Oto nadszedł ten etap, wokół którego budowana była cała narracja na temat walki o klasyfikację generalną 5. edycji Tour de France Femmes. Choć już w drodze na mityczne Mont Ventoux poznaliśmy wiele odpowiedzi na temat tego, kto jeszcze ma szansę sięgnąć po trofeum za zwycięstwo w całym wyścigu, a kto już z tego pojedynku wyraźnie odpadł, to jednak Gigant Prowansji cały czas ma szansę przewrócić wiele rzeczy do góry nogami, albowiem jest to góra, na której różnice mogą być mierzone w minutach. Czy piątek będzie polskim dniem na francuskim wyścigu? Z pewnością na to czekamy, choć bez pompowania przysłowiowego balonika.
Organizatorzy Tour de France Femmes avec Zwift praktycznie od początku przeprowadzania swojego wyścigu ze „zresetowanym”, liczonym od nowa licznikiem edycji, starają się rokrocznie wplatać na trasę tej imprezy choć jedną monumentalną górę, na której rozegrać ma się walka o klasyfikację generalną. W 2022 roku takim podjazdem było La Super Planche des Belles Filles, gdzie zlokalizowano metę ostatniego etapu, choć wówczas i dzień wcześniej na trasie pojawił się m.in. Grand Ballon, a finisz zorganizowano w Le Markstein. Sezon 2023 to meta na Col du Tourmalet, ale finał wyścigu w formie jazdy na czas, następnie mieliśmy pamiętne dla nas Alpe d’Huez, które poprzedzało Col du Glandon, a na którym na sekundy swoje zwycięstwo w klasyfikacji generalnej po być może najbardziej pasjonującym widowisku w historii, z punktu widzenia polskiego kolarstwa, przypieczętowała Katarzyna Niewiadoma. Przed rokiem rolę wielkiej góry odegrało Col de la Madeleine, tym razem zaś organizatorzy zabierają panie na chyba nawet jeszcze słynniejsze Mont Ventoux, gdzie zobaczymy najważniejszy z pojedynków o klasyfikację generalną 5. edycji Tour de France Femmes.
Choć podczas 7. etapu panie przejadą w sumie przeszło 140 kilometrów, a na trasie znajdą się jeszcze 3 inne górskie premie, to tak naprawdę oczy kibiców z całego świata skupione będą na tej finałowej wspinaczce. Gigant Prowansji, znany także jako Góra Wiatrów, to wyjątkowy podjazd. Jego pierwsza część prowadzi przez las, co może rodzić złudne wrażenie, że w odpowiednio obranym tempie można przejechać całą tą wspinaczkę. Następnie jednak przeprawa, która już na pierwszych kilometrach jest naprawdę mordercza, daje w kość jeszcze bardziej – po wyjeździe z zadrzewionej części, kolarki zaczną zmagać się nie tylko z nachyleniem, ale i podmuchami wiatru, które potrafią praktycznie zatrzymać w miejscu. Polscy kibice mogą pamiętać kryzys z samej końcówki, jaki przeżywał Sylwester Szmyd w drodze po swoje jedyne zawodowe zwycięstwo, zapewne w piątek zobaczymy podobne sceny w trakcie pojedynku najlepszych pań świata. Obyśmy niczym w 2009 roku podczas Critérium du Dauphiné Libéré znów byli świadkami polskich emocji, a wówczas będzie po prostu przepięknie.
Oto, co na temat 7. etapu Tour de France Femmes avec Zwift 2026 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
7. etap (7.08, piątek): La Voulte-sur-Rhone – Mont Ventoux (146,8 km)
To będzie „ten” dzień. Na 7. etapie nastąpi historyczna chwila i panie będą ścigać się na Mont Ventoux. Możliwe, że nawet o zwycięstwo w całym wyścigu. W końcu to królewski etap z legendarnym blisko 16-kilometrowym wzniesieniem na linię mety. Finałową wspinaczkę poprzedzą jeszcze 3 podjazdy – Col de la Grande Limite (6,6 km i 5%), Col du Colombier (3,2 km i 6,4%) i Col de Suzette (3,9 km i 6,4%). Trwają spekulacje o zmianie trasy etapu ze względu na zagrożenie pożarowe, ale nie powinno to dotyczyć Mont Ventoux.

Pogoda
Swoje zmagania panie rozpoczną przy mniej więcej 33 stopniach Celsjusza, a na niebie ponownie pojawi się słońce, które od praktycznie samego początku wyścigu mocno daje się we znaki uczestniczkom Tour de France Femmes. Na Mont Ventoux będzie co prawda nieco chłodniej, ale to chyba marne pocieszenie – w pełnym słońcu i przy wietrze, który ma być przez sporą część czasu czołowy, pokonywanie każdego kilometra i tak będzie morderczym wyzwaniem.
Faworytki
Do królewskiego etapu 5. edycji Tour de France Femmes avec Zwift jako liderka klasyfikacji generalnej przystąpi Marlen Reusser (Movistar Team). Choć jeszcze kilka lat temu Szwajcarka kojarzona była niemal wyłącznie z jazdą indywidualną na czas, to z czasem ta zaczęła walczyć też i w klasykach, by następnie zacząć zaskakiwać w górach. Cały czas wydaje się, że Mont Ventoux może być nieco za trudne dla 34-latki, ale jednocześnie ta pokazywała w ostatnim czasie wybitną formę i być może żółty trykot poniesie ją do zrobienia rzeczy, która jeszcze niedawno uchodziłaby za niemożliwą. O to nie będzie jednak łatwo, albowiem tylko 12 sekund straty do niej ma Demi Vollering (FDJ United-SUEZ), która z pewnością chciałaby zostać pierwszą w historii zawodniczką, której udałoby się 2-krotnie wygrać ten wyścig. W 2024 roku było tego bardzo blisko, ale wówczas górą była Katarzyna Niewiadoma (CANYON//SRAM), może i tym razem Polka zdoła pokrzyżować plany mistrzyni Europy? By tak się stało, biało-czerwona musiałaby odrobić do niej minutę i 5 sekund straty – na papierze może i to całkiem sporo, ale Gigant Prowansji bez wątpienia jest tą górą, na której da się tworzyć takie, a nawet dużo większe różnice.
Swoją walkę z mityczną górą w piątek stoczy także Dominika Włodarczyk (UAE Team L’IMAD). Po piątkowym etapie Polka spadła na 6. miejsce w klasyfikacji generalnej, ale jej strata do jej klubowej koleżanki, 4. obecnie Elisy Longo Borghini, a także 5. Antonii Niedermaier (CANYON//SRAM) jest naprawdę minimalna. Mistrzyni Polski może zatem awansować, ale pozycja 25-latki jest jednocześnie także zagrożona – w minucie straty do niej mieszczą się bowiem Isabella Holmgren (Lidl-Trek), Cédrine Kerbaol (EF Education-Oatly), Kim Le Court-Pienaar (AG Insurance – Soudal Team), Paula Blasi (UAE Team L’IMAD) i Nienke Vinke (Team SD Worx-Protime).
O ile wymienione powyżej panie będą toczyły walkę o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej, o tyle nie oznacza to, że w stawce nie ma zawodniczek, które wcześniej straciły nieco więcej, a które teraz spróbują ruszyć choć po zwycięstwo etapowe. Na dopiero 15. miejscu w wyścigu, ze stratą aż 5 minut plasuje się broniąca tytułu Pauline Ferrand-Prévot (Team Visma | Lease a Bike), która może przypuścić śmiałą szarżę, by choć w taki sposób sprawić przyjemność francuskim kibicom. Nic do stracenia nie mają też takie kolarki jak Anna van der Breggen (Team SD Worx – Protime), mistrzyni świata Magdeleine Vallieres (EF Education-Oatly), Riejanne Markus (Lidl-Trek) czy lubujące się w górskich ucieczkach Maeva Squiban (UAE Team L’IMAD) i Justine Ghekiere (AG Insurance – Soudal Team). My możemy trzymać kciuki za to, że to będzie właśnie ten dzień, gdy do przodu ruszy Karolina Perekitko (Mayenne Monbana My Pie) – 27-letnia Polka była w tym roku w naprawdę dobrej formie, a długie podjazdy to jej specjalność.
Harmonogram
Start honorowy: 12:50
Kilometr 0: 13:15
Prognozowany finisz: 17:15-17:50
Transmisja TV: 16:45 – 17:30 (Eurosport 1), 15:15 – 18:00 w Eurosporcie 2 oraz w platformach HBO Max / Player










Jak tak dalej pójdzie będzie 'złota koszulka’ kolarstwa, dajesz Kasia ! 🙂