Richard Carapaz (EF Education-EasyPost) wygrał 20. etap tegorocznego Tour de France. Wielki dramat na trasie przeżywał za to Sepp Kuss (Team Visma | Lease a Bike). W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).
Sobota zapowiadała się bardzo ciekawie, ponieważ etap na papierze wyglądał naprawdę potężnie. Panowie mieli do pokonania 171 kilometrów (Le Bourg d’Oisans – Alpe d’Huez), a na trasie zlokalizowany był m.in. podjazd Col du Galibier (HC – 17,7 km ; 6,9%). Dużo emocji związanych było z walką o końcowe podium w klasyfikacji generalnej oraz o triumf w klasyfikacji górskiej.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 11:30. Na samym początku w ucieczce znaleźli się Xabier Mikel Azparren (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Jonas Abrahamsen (Uno-X Mobility), Warren Barguil (Team Picnic PostNL), Joris Delbove (TotalEnergies) i Baptiste Veistroffer (Lotto Intermarché). W peletonie mechaniczne problemy miał Aurélien Paret-Peintre (Decathlon CMA CGM Team). Wkrótce na czele jechało już tylko 5 zawodników, nie było tam Veistroffera. Tempo w głównej grupie nadawał Victor Campenaerts (Team Visma | Lease a Bike). Veistroffer został dogoniony. Pozostali zawodnicy mieli kilkadziesiąt sekund zapasu nad peletonem. Panowie wspinali się na premię górską 1. kategorii – Col de la Croix-de-Fer (HC – 24 km ; 5,2%).
Z tyłu utworzyła się grupka pościgowa, w której jechali Bruno Armirail (Team Visma | Lease a Bike), Ben Healy (EF Education-EasyPost), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Javier Romo (Movistar Team), Tobias Foss (Netcompany INEOS) oraz Matthew Riccitello (Decathlon CMA CGM Team). Wszystko się jednak zmieniało, a problemy w peletonie miał Egan Bernal (Netcompany INEOS). Dogoniony został Delbove. Niezbyt dobrze w głównej grupie wyglądał również Ilan Van Wilder (Soudal Quick-Step). Finalnie, po pewnych przetasowaniach, na czele znalazła się grupa licząca sobie 14 zawodników, a byli to: Bruno Armirail, Sepp Kuss, Matteo Jorgenson i Davide Piganzoli (Team Visma | Lease a Bike), Richard Carapaz i Ben Healy (EF Education-EasyPost), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Jai Hindley (Red Bull-BORA-hansgrohe), Juan Ayuso (Lidl-Trek), Thymen Arensman i Tobias Foss (Netcompany INEOS), Clément Braz Afonso (Groupama-FDJ United), Matthew Riccitello oraz Tobias Halland Johannessen. W międzyczasie wyścig opuścił Pascal Ackermann (Team Jayco AlUla). Wspomniana wyżej grupa miała około minuty zapasu nad peletonem. Zaatakował z niej Richard Carapaz, za którym starał się podążyć Valentin Paret-Peintre.
🇪🇨 Richard Carapaz launched an attack at the front of the race, 3.5 km from the summit! Valentin Paret-Peintre tried to keep up but couldn’t manage it 😬
🇪🇨 Richard Carapaz attaque en tête de course, à 3,5km du sommet! Valentin Paret-Peintre a essayé de suivre mais n’a pas… pic.twitter.com/uhSwQXmryV
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Samotnie na czele jechał Carapaz, który miał kilkanaście sekund zapasu nad Francuzem. Dalej byli pozostali zawodnicy ze wspomnianej wyżej grupy (ze stratą minuty do Ekwadorczyka), a gonić próbował ich Mads Pedersen (Lidl-Trek). Peleton tracił już ponad 2 minuty. Jako pierwszy na szczycie zameldował się Richard Carapaz, który zdobył tam 20 punktów i tym samym zbliżył się do triumfu w klasyfikacji górskiej. Valentin Paret-Peintre dopisał do swojego dorobku 15 punktów. Niestety kraksę zanotował Tiesj Benoot (Decathlon CMA CGM Team).
🤍❤️ Richard Carapaz is alone in the lead at the summit of the Col de la Croix de Fer! 🏔️
🤍❤️ Richard Carapaz passe seul en tête au sommet du Col de la Croix de Fer ! 🏔️#TDF2026 pic.twitter.com/lgp0WTLKKl
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Paret-Peintre dołączył do Carapaza, natomiast kraksę zaliczył Ilan Van Wilder. Ekwadorczyk i Francuz mieli minutę zapasu nad grupą pościgową, do której dołączył Pedersen. Peleton tracił 2 minuty i 15 sekund. Benoot po kraksie zdołał wrócić do peletonu, natomiast Van Wilder musiał zrezygnować z dalszej rywalizacji. Belg zajmował 12. pozycję w klasyfikacji generalnej. Wkrótce grupa pościgowa dojechała do prowadzącej dwójki. Na czele mieliśmy zatem 15 zawodników, a główna grupa traciła w tym momencie ponad 2 minuty. Do mety pozostało 110 kilometrów. Tempo w peletonie dyktowała ekipa UAE Team Emirates-XRG. Defekt zaliczył kolarz tej ekipy – Tim Wellens. Na lotnym finiszu Saint-Julien-Mont-Denis najlepszy okazał się lider klasyfikacji punktowej – Mads Pedersen. Duńczyk dopisał do swojego dorobku 25 punktów.
💚 Mads Pedersen wins the intermediate sprint. The green jersey isn’t mathematically secured yet; but it will be at the finish line later on.
💚 Mads Pedersen passe en tête au sprint intermédiaire. Le maillot vert n’est pas encore mathématiquement assuré, mais il le sera à… pic.twitter.com/rxchN98Nyk
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Następnym punktem na mapie sobotniego odcinka była wspinaczka 1. kategorii – Col du Télégraphe (11,9 km ; 7,1%). Z czołówki odpadli Jorgenson oraz Pedersen. Ich los podzielił wkrótce Armirail. Dość szybko kontakt z prowadzącą grupą stracił też Valentin Paret-Peintre. Na czele pozostało 11 zawodników, a peleton tracił 4 minuty. Następnym kolarzem, który nie wytrzymał tempa prowadzącej grupy był Braz Afonso. Peleton prowadził z kolei Damiano Caruso (Bahrain-Victorious). Po 10 punktów do klasyfikacji górskiej na szczycie sięgnął Richard Carapaz. 78 kilometrów przed metą główna grupa traciła do ucieczki 4 minuty i 10 sekund.
🏔️ Richard Carapaz has picked up a further 10 points in the race for the @maillotapois at Le Télégraphe! If he takes the lead again at the summit of the Galibier, he’ll secure the King of the Mountains jersey once and for all ⚪️🔴
🏔️ Richard Carapaz prend 10 points… pic.twitter.com/mp02DQIDId
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Goniła ekipa Bahrain-Victorious. Paret-Peintre został dogoniony przez peleton, a mechaniczne problemy miał Warren Barguil. Główna grupa dogoniła również Pedersena i Braza Afonso. 10-osobowa czołówka nadal miała jednak 3 minuty i 55 sekund zapasu. Panowie wspinali się na Col du Galibier (HC – 17,7 km ; 6,9%). Z czołówki odpadli Foss oraz Piganzoli. Mocno pracowała ekipa UAE Team Emirates-XRG. Z prowadzącą grupą pożegnał się też Ben Healy, natomiast z peletonu odpadł Adam Yates (UAE Team Emirates-XRG). Na solo w czołówce zaatakował Richard Carapaz. Tempa w głównej grupie nie wytrzymał z kolei Jordan Jegat (TotalEnergies). Do Carapaza dojechało jednak trzech zawodników, a konkretniej Riccitello, Kuss i Hindley.
🇪🇨 Richard Carapaz is caught by three of his breakaway companions 3km from the Galibier. 🏔️
🇪🇨 Richard Carapaz est repris par 3 de ses compagnons d’échappée à 3km du Galibier. 🏔️#TDF2026 pic.twitter.com/HPKty2vltn
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Na szczycie jako pierwszy zameldował się oczywiście Richard Carapaz. Z tyłu powstała nam natomiast niewielka grupka faworytów, w której jechali Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe), Paul Seixas (Decathlon CMA CGM Team) i Isaac del Toro (UAE Team Emirates-XRG). Zwycięstwo na Col du Galibier sprawiło, iż Ekwadorczyk zostanie triumfatorem klasyfikacji górskiej, jeśli tylko dojedzie do mety finałowego odcinka w Paryżu.
Do czołówki dojechał Juan Ayuso, natomiast do grupki faworytów dojechał Lenny Martinez (Bahrain-Victorious). Wkrótce w grupie faworytów jechali też Mattias Skjelmose (Lidl-Trek), Nicolas Prodhomme (Decathlon CMA CGM Team) i Maxim Van Gils (Red Bull-BORA-hansgrohe). W czołówce nie było już za to Riccitello. Na około 30 kilometrów do mety w kraksie uczestniczył Thymen Arensman.
Sytuacja przedstawiała się następująco: na czele jechało 4 kolarzy (Kuss, Hindley, Ayuso i Carapaz), 50 sekund za nimi jechał Riccitello, a grupa faworytów traciła 3 minuty i 40 sekund (Pogačar, Del Toro, Evenepoel, Seixas, Skjelmose, Prodhomme, Van Gils, Tobias Halland Johannessen, Martinez). Rozpoczęła się wspinaczka na Col de Sarenne (HC – 12,8 km ; 7,3%). Z czołówki odpadł Ayuso, natomiast na solo ruszył Sepp Kuss.
Sepp Kuss breaks away on his own! 💨
Sepp Kuss part seul devant ! 💨 #TDF2026 pic.twitter.com/X6M5jtwnAM
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Z grupki faworytów odpadł Maxim Van Gils. Kuss jechał około 10 sekund przed Carapazem i Hindleyem. Ayuso tracił już 45 sekund. Grupa faworytów jechała natomiast 2 minuty i 40 sekund za Kussem. Ekwadorczyk i Australijczyk zdołali dojechać do Amerykanina. Z tyłu dla swojego lidera pracował Nicolas Prodhomme. Po paru chwilach na czele znów jechał Sepp Kuss. Grupa faworytów mocno jednak odrabiała. Mocne tempo nadawał tam Del Toro, a małe problemy miał Seixas.
Paul Seixas is about to crack under the pressure from Isaac Del Toro! 😬
Paul Seixas est en train de craquer sous l’impusion d’Isaac Del Toro ! 😬 #TDF2026 pic.twitter.com/rlIsNwMHFk
— Tour de France™ (@LeTour) July 25, 2026
Finalnie Skjelmose i Seixas zostali za grupką faworytów, gdzie tempo nadawał Słoweniec. Wkrótce ta grupka złapała Ayuso. Kuss miał 15 sekund zapasu nad Carapazem. Amerykanin pojawił się jako pierwszy na szczycie. 10 kilometrów przed metą Kuss jechał 13 sekund przed Ekwadorczykiem. 1,5 minuty za nimi podążał Hindley, a 1 minutę i 50 sekund traciła grupka z Pogačarem (byli w niej Evenepoel, Del Toro i Martinez). Grupka z Seixasem traciła 2 minuty i 40 sekund.
Grupka z liderem wyścigu dogoniła oczywiście Hindleya. Wielki dramat przeżywał jednak Sepp Kuss, który w pewnym momencie zanotował kraksę. Na szczęście Amerykanin sprawnie wrócił na rower i kontynuował rywalizację na 20. odcinku Tour de France 2026.
CHUTE DE SEPP KUSS ! L’Américain tombe dans le tunnel, il repart rapidement. Richard Carapaz reste derrière. #TDF2026 pic.twitter.com/vabOWUJn2H
— Le Gruppetto (@LeGruppetto) July 25, 2026
Jakby tego było mało Sepp Kuss zanotował po paru chwilach kolejną kraksę! Co prawda Amerykanin ponownie zdołał wrócić na rower, ale wyprzedził go Richard Carapaz. Grupa faworytów traciła w tym momencie około 1 minutę i 20 sekund.
CHE SPAVENTO PER KUSS 😱
Sepp Kuss, lanciato a tutta verso la vittoria, cade in curva e Carapaz lo sorpassa a tutta velocità.
Fortunatamente, grazie alla rete presente, Kuss è rimasto illeso. #Ciclismo #Cycling #TourdeFrance #TDF2026 pic.twitter.com/DGSu6jLqNx
— Eurosport IT (@Eurosport_IT) July 25, 2026
Kuss nie zamierzał się poddawać, ale tracił kilkanaście sekund do Carapaza. Z grupki lidera odpadł z kolei Lenny Martinez. Na atak w pewnym momencie zdecydował się tam Remco Evenepoel, który zyskał niewielką przewagę nad Słoweńcem i Meksykaninem. Belg tracił jednak 50 sekund do Ekwadorczyka.
Carapaz pojawił się na finałowym kilometrze, z dość bezpieczną przewagą. Evenepoel nadrabiał nad duetem z UAE Team Emirates-XRG. Ostatecznie to Richard Carapaz mógł się cieszyć z etapowego zwycięstwa na 20. odcinku Tour de France 2026. Remco Evenepoel zdołał jeszcze wyprzedzić Seppa Kussa. Belg finiszował na 2. pozycji, a Amerykanin był 3. Evenepoel stracił do Ekwadorczyka 26 sekund. Na czwartej lokacie przyjechał Tadej Pogačar, a tuż za nim na metę wpadł Isaac del Toro. Ten duet stracił do Carapaza nieco ponad minutę. Tuż za nimi przyjechał Lenny Martinez. Liderem całego wyścigu jest oczywiście Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Do zakończenia zmagań pozostał zaledwie jeden etap.
🔝El premio (doble) a luchar, perseverar y no dejar de intentarlo en todo el Tour.
¡Richard Carapaz se lleva su segunda victoria de etapa y el maillot de la montaña en la cima del Alpe d’Huez tras la caída de Kuss! #TourRTVE25j #TDF2026 pic.twitter.com/sPzOEL5ad4
— Teledeporte (@teledeporte) July 25, 2026
Wyniki 20. etapu Tour de France 2026:
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły










To niańczenie Del Toro delikatnie żenujące. Ciekawe czy go też karmią, czy sam je.
Kiedyś lewy strzelił gola Krychowiakiem a dziś Tadek wygrał białą koszulkę Meksykaninem 😅😂
Brawo Carapaz chodź musi być wdzięczny Kussowi za jego 2 upadki, Del Toro za spowolnienia Pogiego i Evepoolowi za niespieszenie się z atakiem.
Klasyczny alpejski etap, który oddzielił chłopców od mężczyzn.
Ogromne brawa za waleczność dla Carapaza. Mało jest już takich kolarzy, którzy ścigają się przede wszystkim sercem.
Ogromny szacunek dla Madsa Pedersena za heroiczną walkę o zieloną koszulkę. Oglądało się to znakomicie, podobnie jak jazdę całej ekipy Lidl-Trek. Zasłużone zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej.
Gratulacje również dla Seixasa za to, że spróbował. 19-letni chłopak przyjeżdża jako najmłodszy uczestnik, debiutuje w największym wyścigu świata i kończy go na 4. miejscu. Może żyłem nadzieją, że stać go na jeszcze więcej, ale chyba wypadek na Dauphiné i zbyt intensywny powrót po upadku (zobaczcie na Stravie, co tam wyczyniał) odcisnęły piętno na jego dynamice i końcowej formie.
To tyle, jeśli chodzi o pochwały.
Pogačar swoją postawą podczas tego wyścigu zwyczajnie mnie załamał. Wiem, że jutro wygra Tour po raz piąty, ale to, co zrobił dziś, a wcześniej z Del Toro, było dla mnie po prostu niesmaczne. To nie ma nic wspólnego z koleżeńską jazdą, nie jest godne lidera drużyny i posiadacza żółtej koszulki. Trudno uwierzyć, że pracował przez pół etapu na zawodnika, który miał być pomocnikiem, a jeszcze przed startem 20. etapu mówił wprost, że nie oczekuje pomocy i musi radzić sobie sam.
A co robi Pogačar dzień po legendarnym, rekordowym podjeździe na Alpe d’Huez? Włącza jakiś niepojęty tryb „mamuśki”, która mając 1,5 minuty przewagi nad Seixasem, odpuszcza etap tylko po to, żeby treningowo przejechać go z kolegą z drużyny.
Pogačar zbudował nie tylko Del Toro, ale przede wszystkim Remco, który poczuł, że kiedyś może wygrać Tour de France.
Mam nadzieję, że ten dobrotliwy Pogačar będzie teraz po równo rozdawał zwycięstwa. Najbliższa okazja już na mistrzostwach świata. Może warto oddać tytuł Remco albo Skjelmose?
Remulada nie byłby sobą gdyby nie zaatakował dzielnie 2 miejsca i nie okazał wściekłości na mecie. Jak on się pociesznie denerwuje.
Kolarstwo jest po prostu piękne. Waleczny Rychu pokazał, co oznacza wielkie serce i nieustępliwość. Dwa etapy i koszulina w grochy to wielki sukces, całkowicie zasłużony.
Gdyby nie siatka Kuss poleciał by w przepaść i mogło skończyć się tragedią. Tak to jest, gdy myślenie ustępuję pragnieniu wygrania etapu.
O miłości Pogiego do Byczka nawet nie chce mi się pisać. Niby to takie szlachetne opiekować się słabszym kolegą, ale kosztem wygranych etapów, to już przesada. Całkiem możliwe , że w tej sprawie jestem krótkowzroczny nie dostrzegając wszystkich aspektów, ale nie przypadło mi do gustu takie podejście.
Pogi już wczoraj zapowiadał że będa bronić białej koszulki dla del Torro i słowa dotrzymał.
Fenomenalny etap, fenomenalny
Progi pokazał, że kolarstwo to sport drużynowy. Del Torro jechał fulla cały czas i ledwo trzymał koło. Gdyby Tadej pojechał końcówkę po swoje a Del Torro by pękł i Sexas by dojechał, wszyscy by psy wieszali na Pogim, że egoista itd. Zespół pracował na jego sukcesy więc potrafi się odwdzięczyć. Ayuso też zobaczył, co by było gdyby był dziś na miejscu Del Toro:D No ale u niego wygórowane ambicje nie szły z możliwościami. Tadej dojrzały lider który pokazuje, że autentycznie potrafi poświęcić swoje aby odwdzięczyć się pomocnikom.
Pieknie Remco dzis wyjasnil Pogacara. Na jesieni go pograzy juz calkowicie.
Nie odpuszczasz drugiego w klasyfikacji generalnej zawodnika nigdy… bo kraksa/potrzeba wymiany roweru i masz problem. Chyba że masz pewność, że nawet na niedopasowanym rowerze od serwisantów Shimano dogonisz wszystkich…
Generalka nudy… Mads Pedersen/Carapaz i Seixas najciekawszymi postaciami całego wyścigu – reszta do przewidzenia. Bez kraksy duńczyka top 3 wraz z kolejnością było znane przed wyścigiem teraz taka różnica ze del Toro dopchał się do podium.
@Seb , na finałowym podjeździe mieli ponad minutową przewagę nad Seixasem. Pogi mógł śmiało depnąć i wygrać etap. Nawet gdyby del Toro pękł, bo został sam 😭, to małe szanse, aby na 4 kilometrach przegrał białą koszulinę.
Kibicuję Pogiemu, ale takie niańczenie jest niepoważne.
Jonas był niewiadomą. Przed kraksą nic nie pokazał i może byłaby walka o 2 miejsce, wtedy Pogi nie miałby kogo niańczyć. Na podjeździe mógł odpuścić drugiego mając 7minut przewagi dojechałby te niecałe 4km na hulajnodze.
Wczoraj wielki Tadej Pogacar, dzisiaj wielki Remco Evenepoel. Tak to należy podsumować.
A może Słoweniec nie chciał wygrać aż tak wielu etapów, żeby nie okazało się, że „zbyt wielu”? Może te nocne kontrole to było takie ostrzeżenie żeby nie przesadzać? Tak wiem, takie tam spiskowe teorie są z gruntu fałszywe i bezpodstawne i w ogóle zamknij się hejterze.
Bardzo się cieszę że wygrał Carapaz, naprawdę bardzo… bardzo mu tego życzyłem.
Pogi: cisnie na etap, wygrywa
Hejterzy: nie da wygrac nikomu, jedzie tylko na siebie
Pogi: pomaga koledze zdobyc koszulke
Hejterzy: mogl wygrac, to niepoważne i niesmaczne
Niestety nie da rady wszystkim dogodzić, jak Pogacar wygrywa etap za etapem, to zaraz jakieś podejrzenia,że egoista że mógłby odpuścić itd. Jak pomaga koledze z drużyny to głosy że go niańczy i nie godny noszenia żółtej koszulki, tak źle i tak nie dobrze:) Cieszmy się że możemy takiego fenomena oglądać na żywo, i kibicujmy pozostałym aby zmniejszyli do niego dystans.
pozdrawiam:)
@kanapka
Wiesz co to hejt?
Wg Ciebie hejterem jest Pan Tomasz, który pod koniec transmisji stwierdził ze to 5 wygranych powinniśmy doliczyć 3 podarowane etapy. Pan Darek stwierdził słusznie, ze nie widziano czegoś takiego w historii aby żółta koszulka tak służyła pomocnikowi.
On po prostu lubi być wykorzystywany, co wielokrotnie pokazywali koledzy z drużyny oszczędzając się w pomocy (Almeida, Solec, Ayuso, Vermersch na Roubaix). Niektórych śmieszy machanie łapami Remco. Gdyby Tadej miał tyle charakteru co Remco , moglibyśmy nazwać go drugim kanibalem.
Czemu miało służyć holowanie del Toro gdy Seixaspopracy Riciyello machał glową ze nie da rady? Odjechali mu na 1,5 minuty i nadal trzeba było asystować Meksykaninowi? Puścił przy tym Remco który był wściekły bo wiedział ze mogli złapać Carapaza. Wczoraj Tadej nie był taki łaskawy zrywając Richiego 700 m do mety.
Remco dojeżdżający przed Pogacarem gdy ten oddaje etap walkowerem… 🤣🤣🤣
Mysle ze Pogacar po wczorajszym byl juz dzisiaj wykonczony, a pomoc Meksykanowi byla dobra wymowka, aby nie wygrac etapu
🙂Kanapka🙂
Dokładnie 👍Nic dodać, nic ująć. Zrzędzą jak stare baby 🙈🤦
Tadej mówił że będą bronić białej koszulki i tak zrobili.
Wystarczy wysiłku. Vuelta przed nim 👌🚴
Kanpaka, w pełni zgoda. Prymitywy, które w zyciu po za swoim jadem i intelektem kury nic nie mają, nic nie osiągnęły nigdy nie zrozumieją ducha sportu i przyjaźni. Życiowy frustracjom zostaje tylko hejt i zazdrość.
Dla tych co nie kumają o co chodzi i płaczą, jak płaczki. Na YT – Wszyscy przegapili to, co TAK NAPRAWDĘ robił Pogačar – SNOWMAN CYCLING
R. Carapaz super forma w 3 tygodniu. Pięknie powalczył o etap i „grochy”. Mega fajnie, że mu się udało. S. Kuss – zmęczenie = błędy. Niestety. Dziś wygrał lepszy.
Remco generalnie zaskakuje na tym wyścigu „in plus”. Nie puścił koła, nie strzelił na żadnym etapie. Muszę odszczekać o nim, to co pisałem przed TdF. Ayoso jednak za słaby na Top 3 generalki.
Tadej? Obiecał, że pomoże, to pomagał do ostatniego metra. Proste jak włos Mongoła.
Dynda?🤣🤣🤣
Kanapka szacun dla ciebie
@Tensam bardzo dobry filmik ale pamięć krótka. Dokładnie tak samo robił… Lance Armstrong. Bo oddawanie wygranych, wypuszczanie rywali w generalce to w praktyce najczystsza forma dominacji. A potem wiemy jak to się kończyło… ściganiem ucieczki Simeoniego za zeznania w sprawie Ferrariego.
Armstrong jako fenomen TdF nauczył wszystkich, że oddawanie/zabieranie etapów i decydowanie o odjazdach to narzędzie kontroli przy pełnej dominacji, a nie żadna „łaskawość” czy „team spirit” 🙂
Och ależ urocze kółeczko wzajemnej adoracji się zbiegło 🙂
Pragnę tylko zwrócić uwagę, że składacie kudosy gościowi (mówię o kanapce, gdyby ktoś nie załapał), którego większość komentarzy tutaj polega na opluwaniu innych komentujących (za to, że nie „uwielbiają” Słoweńca) albo zawodników (za to, że mają bezczelność choćby pomyśleć o próbie rywalizacji z Kozą). I taki typ nawija coś o „hejtowaniu” 🤣
@Grzesiek, czy ty tą typową dziecinadę Remco i szukanie wymówek we wszystkim, tylko nie w swojej formie nazywasz charakterem? xD
Dzięki bogu Pogacar jest jaki jest, bo dominator w stylu Evenepola byłby wręcz nieznośny. Oczywiście, to osobista opinia, żadna tam prawda objawiona 🙂
Oddawanie zwycięstw etapowych, poświęcanie się lidera dla osłabionego kolegi….zgadzam się
z Kol. Kanapka,
…że to może wzruszyć największych twardzieli.
Ale..zatrzymać się aby przeprowadzić seniorkę przez ulice, zdjąć z drzewa kotka albo balonik i oddać płaczącej dziewczynce…- bezcenne,
Nie mogę się doczekać Vuelty.
@ fan_armstronga W każdej dziedzinie życia jest wiele podobieństw wyglądających czasem, jak wzorce, co nie oznacza, że są takie same. Mam nadzieję, że Tadej jest mądrzejszy od Lancea. Pożyjemy zobaczymy.