6. etap tegorocznego Tour de France ułożył się zdecydowanie pod dyktando Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates-XRG). Słoweniec po ataku na Col du Tourmalet nie pozostawił żadnych złudzeń co do tego, kto jest w tym momencie najsilniejszym kolarzem wyścigu. Jego przewaga nad Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike) wynosi już 2 minuty i 42 sekundy.
Taki przebieg etapu nie może nie cieszyć nowego-starego lidera rywalizacji. 27-latek przyznał, że nie jego ekipa nie chciała czekać do ostatniego podjazdu z wyprowadzeniem ataku i po prostu wszyscy pojechali z myślą, że nie mają nic do stracenia:
Pojechaliśmy od początku z myślą, że nie mamy nic do stracenia. Pomyśleliśmy, że jeśli padniemy, to padniemy. Ostatecznie nasz plan przyniósł sukces i nie mogę być bardziej szczęśliwy. Dzisiaj obudziłem się o siódmej rano i już wtedy mój umysł szalał, więc byłem naprawdę, naprawdę podekscytowany dzisiejszym dniem. Wszyscy w drużynie czekaliśmy na to, co przyniesie dzisiejszy dzień.
– opowiadał zwycięzca dzisiejszego etapu.
W zupełnie innym nastroju był dzisiaj Jonas Vingegaard. Duńczyk był rozczarowany poniesionymi stratami, ale nie zamierza składać broni i zapowiedział, że wraz z upływem wyścigu powinien być w lepszej formie:
To był bardzo ciężki dzień. Oczywiście nie chciałem, by tak się sprawy potoczyły, ale tak to czasem bywa. Kolarze UAE mocno ruszyli na Tourmalet, a ja nie mogłem dotrzymać im kroku. Musiałem jechać własnym tempem. Na szczycie nie byłem aż tak daleko, ale ten zjazd był zbyt długi dla mnie. Nadal wierzę w siebie. Moje nogi będą w lepszej formie w trakcie wyścigu.
– ocenił Jonas Vingegaard.
Wymówek nie szukał na mecie także Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe). Trzeci kolarz poprzedniego Tour de France przyznał, że po prostu nie da się zbyt wiele zrobić przeciwko Tadejowi Pogačarowi w takiej dyspozycji. Co więcej, ocenił, że nikt nie jest w stanie w tej chwili dotrzymać kroku Słoweńcowi i Duńczykowi:
Nie mogliśmy zrobić zbyt wiele dzisiaj. Jonas i Tadej byli zbyt mocni, więc tak, musimy teraz jechać dzień po dniu. Myślę, że raczej walczymy o trzecie miejsce. Jechaliśmy dzisiaj na maksa, a mimo to nie udało nam się ostatecznie dojechać do Vingegaarda.
– stwierdził Florian Lipowitz.
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Faworyci klasyfikacji młodzieżowej
- Wszystkie artykuły










no i po wyścigu.tadej jest wielki,ale zabija wyścigi,nie chce się oglądać bo wiadomo jak to się zakończy.
Do marek: pewnie podobało ci się zwycięstwo yatesa na giro. Karakan który nie potrafił wygrać ani jednego etapu, jeden raz był na trzecim miejscu dojeżdżając za stratą 2 minut do etapowego zwyciezcy. Faktycznie, cudowne widowisko – karakan nie potrafiący wygrać etapu, nie dający widowiska wyskakuje zza pleców.