fot. ATT Investments

Marceli Bogusławski zwycięzcą 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego „Solidarności” i Olimpijczyków. Kolarz ATT Investments ostatniego dnia zmagań nie włączył się już do pojedynku sprinterskiego, a konkretnie 28-latek mając pewność co do triumfu w klasyfikacji generalnej postanowił się odwdzięczyć za pracę kolegów i rozprowadził jednego z nich. O wszystkim opowiedział po odebraniu na własność swojego drugiego z rzędu trofeum za zwycięstwo w tym wyścigu.

Powiedzieć, że Marceli Bogusławski przyjechał na tegoroczny Wyścig Solidarności i Olimpijczyków w świetnej formie, to jak nie napisać nic. Kolarz ATT Investments wygrał 3 pierwsze etapy, a następnie na trasie 4. odcinka zajął 2. miejsce, przegrywając dopiero po analizie fotofiniszu z Larsem Rouffaerem (EEW-VDK Cyclingteam). W obliczu tego 28-latek przed ostatnim odcinkiem miał dość wyraźną przewagę w klasyfikacji generalnej i mógł „tylko” kontrolować wydarzenia na trasie, co zresztą uczynił wraz ze swoimi klubowymi kolegami. W Jaworznie co prawda Marceli Bogusławski już nie finiszował, ale i tak miał powody do zadowolenia, bowiem 2. rok z rzędu mógł wyjść do ceremonii dekoracji jako zwycięzca całej imprezy.

Wszystko na tym ostatnim etapie zależało od tego jak ułożą się zmagania. Pojechała ucieczka, zabrała bonifikaty na premiach, więc po prostu wiedziałem już, że jestem bezpieczny w generalce, byle tylko dojechać bezpiecznie do mety. Na finisz postawiliśmy na Norberta Banaszka, był drugi. Cieszymy się z tego zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, chcę w tym miejscu jeszcze raz podziękować chłopakom z drużyny za ciężką pracę, bo od początku do końca dawali z siebie wszystko i razem wygraliśmy ten piękny wyścig

— zaczął rozmowę z dziennikarzami zgromadzonymi na mecie w Jaworznie zwycięski w klasyfikacji generalnej „Solidarki” Marceli Bogusławski. Tego natychmiastowo dopytano, co dla niego znaczy ten 2. z rzędu triumf w tym wyścigu.

Bardzo się cieszę, że 2. raz z rzędu udało mi się wygrać ten wyścig, ale przede wszystkim cieszę się też z tych pierwszych trzech etapów, gdzie 3 razy z rzędu sięgałem po zwycięstwo. Żółta koszulka jest oczywiście najważniejsza jestem teraz ponownie jej szczęśliwym posiadaczem

— dodawał Marceli Bogusławski.

Przy okazji mojej pierwszej rozmowy z 28-latkiem w ramach tegorocznej „Solidarki” miałem okazję pomówić z nim o tym, że zbliża się do przekroczenia bariery 30 zwycięstw UCI. Teraz, już na zakończenie zmagań, ta pękła, aczkolwiek sam zawodnik podkreślał, że nie skupia się na rekordach, szczególnie, że na szosie pojawił się stosunkowo późno. Po zakończeniu zmagań jeden z dziennikarzy poprosił kolarza ATT Investments o to by ten przybliżył nieco swoją przeszłość i opowiedział jak to się stało, że dziś jest jednym z najlepszych polskich sprinterów.

Zaczynałem przygodę z kolarstwem od kolarstwa górskiego oraz przełajowego. Dopiero w wieku 22 lat przeszedłem na szosę, ale trafiłem wtedy do bardzo dobrej drużyny, gdzie miałem wokół siebie doświadczonych zawodników. W Wibatechu jeździł wówczas bardzo dobry sprinter Grzegorz Stępniak czy świetni zawodnicy jak Marek Rutkiewicz, Jarosław Marycz, Maciej Paterski. Startowałem wówczas w tym wyścigu, to był mój pierwszy taki większy wyścig w karierze i wtedy to ja pracowałem na rzecz Sylwestra Janiszewskiego, który wygrał ten wyścig, 2. wtedy był Maciej Paterski, więc miałem wielkie szczęście, że trafiłem na dobrych ludzi, którzy nauczyli mnie tego kolarstwa szosowego

— opowiadał Marceli Bogusławski, którego ten sam dziennikarz dopytał o miasto pochodzenia – można bowiem znaleźć informację, że ten urodził się w Opocznie, a zatem w miejscu, nieopodal którego rokrocznie przejeżdża „Solidarka”.

Pochodzę dokładnie z miejscowości Sławno, to jest 10 kilometrów od Opoczna i tam zaczynałem swoją przygodę z kolarstwem, kolarstwem górskim. Tam to wszystko się zaczęło

— kontynuował zwycięzca klasyfikacji generalnej 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.

Rozmowa pozostała jeszcze przez chwilę przy temacie przeszłości Marcelego Bogusławskiego – w Opocznie urodził się bowiem także bardzo znany, ale niestety zmarły tragicznie 12 lat temu polski kolarz górski Marek Galiński. Pojawiło się stąd pytanie, czy drogi tej dwójki miały okazję gdzieś się przeciąć w historii.

Tak, z Markiem Galińskim mam taką pewną historię, doskonale ją pamiętam. To była Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży, czyli takie mistrzostwa Polski dla juniorów młodszych, i właśnie śp. Marek Galiński dał mi tam swoje koła mówiąc, że jeśli uda mi się wygrać, to mogę je sobie zostawić. On był wtedy naprawdę świetnym zawodnikiem, a mi udało się wygrać OOM i faktycznie dostałem te koła, co było dla mnie takim dużym wyróżnieniem. Szkoda, że go z nami nie ma, bo naprawdę był dla mnie takim wzorem do naśladowania

— wyjawił Marceli Bogusławski.

Niegdyś 28-latek z ATT Investments miał swoje wzory, dziś można powiedzieć, że sam poniekąd na taki wyrasta. Postawa polskiego sprintera na ostatnim etapie zasługuje bowiem na to, by ją mocno podkreślać – ten podziękował swoim kolegom za świetną pracę nie tylko za linią mety, ale i podczas rywalizacji. Marceli Bogusławski opowiadając o swojej przeszłości wskazywał, że sam kiedyś był pomocnikiem, toteż postanowiłem go dopytać, czy takie postawienie na Norberta Banaszka na ostatnim odcinku było planem, by sportowo dać sygnał wdzięczności za pracę i jakoś się za nią odwdzięczyć?

Dla mnie nigdy nie ma problemu, by odwdzięczyć się chłopakom za to, co oni zawsze robią dla mnie. Oni rozprowadzają mnie, pomagają mi przez cały wyścig, także patrząc po tym dzisiejszym etapie, z góry powiedzieliśmy sobie, że jeśli tylko będzie bezpieczna sytuacja, to postawimy właśnie na Norberta na końcowych metrach

— odpowiedział Marceli Bogusławski, którego na koniec zapytałem o jego plany startowe na dalszą część sezonu.

Kolejny wyścig mam dopiero pod koniec miesiąca, jest tam w naszym kalendarzu Dookoła Mazowsza [21-26.07 po doliczeniu okalających tą imprezę w kalendarzu Memoriału Andrzeja Trochanowskiego i Pucharu MON – przyp. red.], ale jeszcze nie jestem pewny dokładniej tego czy tam pojadę. Teraz przede mną przede wszystkim troszeczkę odpoczynku po tym intensywnym czasie na rowerze i potem zobaczymy

— zakończył Marceli Bogusławski.

W Jaworznie ze zwycięzcą „Solidarki” rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków:
Poprzedni artykułSibiu Cycling Tour 2026: Lorenzo Finn wygrywa, aktywny Dawid Lewandowski
Następny artykułSint Martinusprijs Kontich 2026: Mateusz Błaszak 2-krotnie w top10 etapów
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze