Za nami 3 z 5 etapów wchodzących w skład 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Póki co każdorazowo o losach zwycięstwa decydował finisz z peletonu, a na podium stawali nie tylko ci sami zawodnicy, ale i w tej samej kolejności. Po zwycięstwa sięgał Marceli Bogusławski, a gorycz porażki przełykać musiał 3-krotnie drugi Radosław Frątczak. Co czuje 23-letni sprinter z ekipy Wibatech Lubelskie Perła Polski? O to i inne rzeczy zapytałem wicelidera wyścigu.
Po 1. dniu rywalizacji w ramach 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków miałem okazję zamienić kilka słów z prowadzącym w klasyfikacji generalnej i wygrywającym etap za etapem Marcelim Bogusławskim. Po czwartkowych zmaganiach podszedłem tymczasem do tego, który cały czas jest niezwykle bliski pokonania 28-letniego sprintera z ATT Investments, a który jednak cały czas musi przełykać gorycz porażki – Radosław Frątczak ściganie w „Solidarce” otworzył trzema drugimi lokatami na kolejnych etapach. Czy jednak na pewno jest to przegrana? Trzeba bowiem przyznać, że 23-latek z Wibatech Lubelskie Perła Polski ciągle jest o włos od triumfu, a jednocześnie ogrywa całą resztę stawki, dopisuje do swojego dorobku kolejne bonifikaty oraz jest wiceliderem klasyfikacji generalnej. Co zatem czuje po 2. dniu ścigania Radosław Frątczak?
Trzeci raz drugi… Myślę, że niejeden tu chciałby być drugi, ale dla mnie to jakaś klątwa. Niemniej cieszę się, jestem coraz bliżej i walczymy dalej. Chłopaki dzisiaj wykonali fajną robotę, choć był to ciężki etap, finisz też nie należał do łatwych – był techniczny, prowadził po zakrętach. Starczyło dziś naszej jazdy na 2. miejsce, ale cały czas jestem dobrej myśli, bo z dnia na dzień jest coraz lepiej
— mówił Radosław Frątczak, który choć przecinając linię mety gdzieś wyraźnie dawał upust emocjom, to gdy już przychodziło do dekoracji, dostrzegał też i pozytywy związane z postawą tak swoją, jak i całej ekipy Wibatech Lubelskie Perła Polski. Trzeba bowiem przyznać, że 23-latek jest w naprawdę dobrej formie, o czym świadczą nie tylko te drugie lokaty, ale i np. 5. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach niedawno zakończonych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Czy sprinter czuje czego mu dokładnie brakuje do tego, by przekuć tę świetną postawę w zwycięstwa?
Nie wiem, nie wiem. Faktycznie patrząc od tej strony jest 5. miejsce na Mistrzostwach Polski, te 2. lokaty tutaj… Jest z czego się cieszyć, ale czekam, cały czas czekam na to pierwsze zwycięstwo, żeby otworzyć swój worek zwycięstw w nowym zespole i po prostu robię wszystko, żeby tak było
— kontynuował Radosław Frątczak, którego dopytałem, czy to oznacza, że możemy się po ekipie Wibatech Lubelskie Perła Polski spodziewać dalszego grania jego kartą, choć w jej składzie na „Solidarkę” jest też m.in. bardzo szybki Bartłomiej Proć.
Bartek walczy nam na premiach sprinterskich, super mu tam idzie. Szkoda, że 1. dnia został relegowany, niestety myślę, że to nie była dobra decyzja, ale to jest życie, to jest kolarstwo, a my jako ekipa cały czas wierzymy, nie poddajemy się i tak, mogę powiedzieć, że dalej będę próbował swoich sił, by wygrać
— mówił 23-letni sprinter, którego dopytałem zatem, czego mogą mu życzyć kibice.
Bym następnym razem przyjechał na metę pół koła przed Marcelim [śmiech]
— z uśmiechem skwitował to pytanie Radosław Frątczak.
Słysząc tą odpowiedź musiałem jeszcze dopytać, czy zawodnik Wibatech Lubelskie Perła Polski uważa, że Marceli Bogusławski stał się w tym momencie takim jedynym rywalem, który jest w stanie stanąć mu na drodze do zwycięstwa, czy też jednak nie myśli, że na kolejnych etapach do tego pojedynku mogą się włączyć także inni sprinterzy obecni w stawce 37. edycji Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.
Tu jest Marceli, zresztą on zawsze, zawsze był gdzieś z tyłu mojej głowy, bo choć jest tu też kilku innych szybkich chłopaków, to Marceli wyróżnia się na ich tle i jest tym gościem, którego naprawdę chciałbym wyprzedzić [śmiech]
— zakończył Radosław Frątczak.
Po 2. dniu ścigania w ramach „Solidarki” kolarz Wibatech Lubelskie Perła Polski jest wiceliderem klasyfikacji generalnej ze stratą 10 sekund do wspomnianego rywala z ATT Investments. Dla sprawienia zatem, by wyścig ten pozostawał otwarty aż do końca można mocno trzymać kciuki za 23-latka, który jeśli chciałby sięgnąć po końcowe zwycięstwo w tej imprezie, to gdzieś musi zacząć odrabiać te straty. Oczywiście niewykluczone jest także to, że na etapach do Sosnowca czy Jaworzna zobaczymy inne rozstrzygnięcie niż sprinterskie pojedynki, choć akurat Radosław Frątczak jest niewątpliwie kolarzem, który będzie na nie czekał, a który potrafi obracać je na swoją korzyść – w ostatnich dwóch edycjach aż 3 etapy padły jego łupem. Czy i w tym roku uda się mu ugrać jakiś skalp dla siebie? Noga jest, zatem warto śledzić transmisję wideo od startu do mety by przekonać się, czy zawodnik Wibatech Lubelskie Perła Polski odwróci kartę i sięgnie po swoje 1. zwycięstwo UCI w nowych barwach.
W Skierniewicach rozmawiał Jakub Jarosz.









