Daniel Felipe Martínez wygrał 4. etap CRO Race. Kolumbijczyk wygrał finisz z niewielkiej grupki, która oderwała się na ostatnich 50 kilometrach. Liderem 11. edycji chorwackiego wyścigu pozostał najlepszy wczoraj Tobias Svarre z Uno-X Mobility, aczkolwiek 15 sekund odrobił do niego śmiałą akcją w końcówce Sam Maisonobe.
11. edycja CRO Race przekroczyła półmetek, a w ramach 4. etapu organizatorzy przygotowali długi na 160 kilometrów etap z Puli do Rijeki. Kluczowym punktem zmagań była oddalona o nieco ponad 50 kilometrów od mety górska premia Učka (10,3 km; 7,7%), na której należało spodziewać się walki pomiędzy faworytami klasyfikacji generalnej.
Niedługo po starcie rozegrano 1. lotną premię w Ližnjan, a z racji na brak odjazdu o sekundy bonifikaty oraz przede wszystkim oczka do klasyfikacji punktowej powalczyli szybcy kolarze. W ten sposób swoją przewagę w tym zestawieniu powiększył Carl-Frederik Bévort (Uno-X Mobility), który niedługo później znalazł się na czele głównej grupy pracując na rzecz swojego lidera – od wczoraj przodownictwo w wyścigu przejął bowiem Tobias Svarre, również zawodnik norweskiej formacji.
Kolejne kilometry przyniosły nam wiele ataków, ale po 60 kilometrach peleton nadal jechał względnie razem – brakowało w nim co najwyżej części spośród najsłabiej wspinających się kolarzy. Po kolejnych pół godziny zmagań od głównej grupy oderwali się Lennard Kämna (Lidl-Trek), Gorka Sorarrain (Caja Rural – Seguros RGA), Julius Johansen (UAE Team Emirates-XRG), Samuel Boardman (Modern Adventure Pro Cycling) i Mihael Štajnar (Pogi Team Gusto Ljubljana), a jako kontratakującego awizowano Szymona Wiśniewskiego (Wibatech Lubelskie Perła Polski). Taka kompozycja odjazdu nie przetrwała jednak długo, albowiem zaczęła się wspinaczka na górską premię Učka (10,3 km; 7,7%). Do jej szczytu przed peletonem przetrwali tylko Lennard Kämna (Lidl-Trek) i Gorka Sorarrain (Caja Rural – Seguros RGA), a po sporo punktów i tym samym obronę trykotu najlepszego górala sięgnął Antonio Tiberi (Bahrain-Victorious).
40 kilometrów przed metą uciekający Niemiec znajdował się samotnie na czele z ponad minutową przewagą nad grupką, w składzie której znaleźli się Daniel Felipe Martínez (Red Bull – BORA – hansgrohe), Domen Novak (UAE Team Emirates-XRG) i Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step). Za nimi znalazła się 23-osobowa grupa faworytów, wydarzenia w której kontrolować próbował przede wszystkim Johannes Kulset (Uno-X Mobility). Mimo to oderwać zdołał się jeszcze Aimé De Gendt (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), który najpierw dogonił powyższą trójkę, a potem wraz z nią dopadł do uciekającego samotnie Lennarda Kämny.
15 kilometrów przed metą za czołówką został zmęczony długim odjazdem Niemiec, a pozostała czwórka utrzymywała około 30 sekund przewagi nad nieco powiększonym peletonem, w którym znajdowali się najwyżej sklasyfikowani zawodnicy 11. edycji CRO Race. Ci nie byli jednak w stanie zredukować straty do czołówki i zanosiło się, że jeden z harcowników zgarnie etapowy triumf.
W odjeździe kłopoty miał Domen Novak, który stracił kontakt z pozostałą trójką na 6 kilometrów przed metą. Słoweńcowi udało się jednak wrócić, z tyłu tymczasem szalał Sam Maisonobe (Cofidis), który nie tylko zdecydował się na przeskok, ale i na ostatnich metrach zdołał dołączyć do czołówki.
Francuz nie tylko dopadł do uciekinierów, ale i jeszcze podjął próbę zaskoczenia ich długim finiszem. To się nie udało, aczkolwiek Sam Maisonobe trzymając ich koło zyskał dziś cenne 15 sekund w klasyfikacji generalnej, dzięki czemu 4. kolarz klasyfikacji generalnej będzie teraz tracił niespełna 20 sekund do prowadzącego wciąż Tobiasa Svarre. Etap tymczasem padł łupem Daniela Felipe Martíneza, który dość pewnie wygrał finisz z odjazdu.









