Foto: Alpecin-Deceuninck

W regulaminie 113. edycji Tour de France drugą najważniejszą po żółtej koszulce jest ta koloru zielonego, czyli odpowiadająca za klasyfikację punktową. To właśnie faworytom w walce o ten trykot poświęcony będzie ten tekst. Przed rokiem takowy do domu zabrał Jonathan Milan, ale ten jest nieobecny. Kto zatem wygra to zestawienie? Jeden z byłych triumfatorów, a może ktoś zupełnie nowy? Przyjrzyjmy się fawotytom.

Historia klasyfikacji punktowej w Tour de France sięga 1953 roku, a jej pierwszym zwycięzcą został Szwajcar Fritz Schaer. W kolejnych latach zestawienie to wygrywali kolarze przeróżnych specjalizacji – były to jednak przede wszystkim największe gwiazdy peletonu takie jak Eddy Merckx (3-krotnie), Sean Kelly (4-krotnie), Dżamolidin Abdużaparow (3 razy) czy w nowszych czasach Erik Zabel (6 razy z rzędu w latach 1996-2001) i wreszcie będący rekordzistą pod względem liczby triumfów Peter Sagan (aż 7 zwycięstw).

W ostatnich dekadach klasyfikacja punktowa stała się niejako zestawieniem najlepszych sprinterów, acz jednocześnie dzięki zabiegom organizatorów ta premiuje nie tylko etapowe triumfy, ale i regularność oraz polowanie na oczka na lotnych premiach. W ostatnich latach dawało to wygrane kolejno Samowi Bennettowi, Markowi Cavendishowi, Woutowi van Aertowi, Jasperowi Philipsenowi, Biniamowi Girmayowi czy przed rokiem Jonathanowi Milanowi. Trzech byłych zwycięzców, albowiem wspomnianych Philipsena i Girmaya, a także najlepszego w 2017 roku Michaela Matthewsa, zobaczymy i w tej edycji na starcie – kto sięgnie po kolejny triumf? A może będzie nowy zwycięzca klasyfikacji punktowej??

Zasady punktacji

W tym roku organizatorzy postanowili jeszcze mocniej postawić na sprinterów, a punktacja uległa pewnej korekcie. Teraz za wygraną na etapie, który został oznaczony jako „płaski”, na triumfatora czeka aż 70, a nie 50 oczek, analogicznie podniesione są też gratyfikacje za kolejne lokaty. Ponadto odcinki „pagórkowate” podzielono na dwie grupy – te mniej i bardziej pofałdowane. Tym samym Tadej Pogačar, który przed rokiem był 2. w tym zestawieniu, będzie miał dużo trudniej by postraszyć najszybszych kolarzy w stawce.

  • Etapy płaskie (etapy 5, 7, 8, 11 i 12)
    Na mecie: 70 – 50 – 40 -35 – 30 – 26 – 24 – 22 – 20 – 18 – 16 – 14 – 12 – 10 – 8 – 6 – 4 – 2
  • Etapy lekko pagórkowate (etapy 4, 13, 17 i 21)
    Na mecie: 50 – 30 – 20 – 18 – 16 – 14 – 12 – 10 – 8 – 7 – 6 – 5 – 4 – 3 – 2
  • Etapy pagórkowate (etapy 2, 3, 9 i 18)
    Na mecie: 30 -25 – 22 – 19 – 17 – 15 – 13 – 11 – 9 – 7 – 6 – 5 – 4 – 3 – 2
  • Etapy górskie i jazda na czas (etapy 6, 10, 14, 15, 16, 19 i 20)
    Na mecie: 20 – 17 – 15 – 13 – 11 – 10 – 9 – 8 – 7 – 6 – 5 – 4 – 3 – 2 – 1
  • Lotne premie (każdy etap, z wyjątkiem jazdy na czas)
    25 – 20 – 16 – 14 – 12 – 10 – 8 – 7 – 6 – 5 – 4 – 3 – 2 – 1
Nic nie wiemy po Baloise Belgium Tour

W drugiej połowie czerwca grupa najlepszych sprinterów świata spotkała się na wyścigu Baloise Belgium Tour (2.Pro), gdzie mieliśmy okazję zobaczyć w bezpośredniej rywalizacji, który z nich jest obecnie w najlepszej formie. Wróć, takie było założenie, bowiem Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), Tim Merlier (Soudal Quick-Step), Olav Kooij (Decathlon CMA CGM Team) i Biniam Girmay (NSN Cycling Team) wygrali po jednym etapie, a obecnie przed startem Tour de France mamy dzięki temu więcej pytań niż odpowiedzi. Okej, belgijska etapówka to nie Wielka Pętla, dodatkowo sprinterzy ci niekoniecznie będą teraz korzystali z identycznych pociągów, toteż nie można wyciągać wniosków 1:1, ale nadal widzimy, że tegoroczna klasyfikacja punktowa może być naprawdę otwarta.

Gdybym jednak miał wskazać głównego faworyta, to tak o 1% więcej szans niż innym czołowym sprinterom dałbym Jasperowi Philipsenowi. Kolarz Alpecin-Premier Tech podczas Tour de France będzie mógł bowiem liczyć na zespół, który będzie mu poświęcony praktycznie w komplecie, a gigantyczną różnicę w końcówkach ponownie odegrać może Mathieu van der Poel, który w 2023 roku odegrał gigantyczną rolę w zwycięstwie w tej klasyfikacji swojego klubowego kolegi. Jeśli Holender i Belg ponownie stworzą zgrany duet, to rywale będą musieli wspiąć się na swoje wyżyny, by im zagrozić.

Prawie cały zespół skupiony wokół siebie będzie miał także Tim Merlier (Soudal Quick-Step). 33-letni Belg na początku swojej przygody z wielkimi tourami miał problem z docieraniem do ich mety, ale w ostatnich trzech tego typu imprezach ta sztuka już mu się udawała, zatem nie można zignorować go w kontekście walki o klasyfikację punktową. Największym problemem jednego ze starszych faworytów jest jednak to, że to raczej rasowy sprinter – tam, gdzie będzie trudniej, raczej zabraknie go w walce, a zatem ten musiałby wypracowywać sobie wyraźną przewagę podczas zupełnie płaskich etapów.

W nieco innej pozycji jest za to Biniam Girmay (NSN Cycling Team). Zdobywca zielonej koszulki z 2024 roku bazuje nie tylko na swojej szybkości, którą ten wyraźnie odzyskał po transferze do nowego zespołu, ale i korzysta z tego, że potrafi dotrzeć tam, gdzie nie wszyscy sprinterzy potrafią. Tegoroczna Wielka Pętla zawiera kilka tego typu etapów, które mogą dać 26-letniemu Erytrejczykowi pewien handicap w walce o klasyfikację punktową.

Omówiłem kolarzy, którzy mogą liczyć na mocne wsparcie, ale nie tylko tacy będą szukali szans, by wrócić do domu z zieloną koszulką. Skupiony wokół górali zespół na Tour de France wysyła Lidl-Trek, ale w jego składzie znalazł się także Mads Pedersen. Duńczyk być może nie jest najszybszy w stawce, ale stać go na walkę o najwyższe cele tam, gdzie nie dociera żaden sprinter, a to dało mu już w karierze wygrane w klasyfikacjach punktowych Vuelta a España (2022 i 2025) oraz Giro d’Italia (2025). Teraz pora na Wielką Pętlę, której brakuje w dorobku 30-latka.

Za faworyta klasyfikacji punktowej uchodzi także Olav Kooij (Decathlon CMA CGM Team), który do samego końca nie mógł być nawet pewny, że pojedzie na francuską trzytygodniówkę. Wszystko za sprawą tego, że grupa ta stawia na Paula Seixasa, a 24-letni Holender będzie musiał bazować na swojej szybkości i sprycie, nie zaś długim pociągu sprinterskim.

Wydaje się, że to ktoś z tej piątki wjedzie do Paryża ubrany w zielony trykot, aczkolwiek skutecznie punkty zbierać mogą także tacy zawodnicy jak sprinterzy pokroju Arnaud De Lie (Lotto Intermarché), Maxa Kantera (XDS Astana Team), Milana Fretina (Cofidis), Pavla Bittnera (Team Picnic PostNL) czy Phila Bauhausa (Bahrain-Victorious). Mamy w stawce także dynamicznych kolarzy, którzy przetrwają pewne trudności, a być może punktować będą także bazując na ucieczkach, takich jak Dorian Godon (Netcompany INEOS), świeżo upieczony mistrz Danii Magnus Cort (Uno-X Mobility), Michael Matthews (Team Jayco AlUla), Anthony Turgis (TotalEnergies) czy nawet Tom Pidcock (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Rzecz jasna nie można też zapominać o Tadeju Pogačarze (UAE Team Emirates – XRG), ale wydaje się, że regulaminowe zmiany odbierają szanse na triumf w wykonaniu Słoweńca, któremu już tylko tej koszulki brakuje w dorobku w przypadku Wielkiej Pętli.


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułPaul Seixas podpisał kontrakt z producentem zegarków
Następny artykułChris Froome nie wróci do ścigania. Brytyjczyk potwierdził zakończenie kariery!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Różnie może być ciężko coś wyrokować obecnie

Mariusz
Mariusz

Brakuje nam zestawienia mistrzów krajowych, pomogło by to się oswoić z nowymi koszulkami niektórych zawodników 😉