fot. UAE Team Emirates

Ostatnie lata w kolarstwie stoją pod znakiem bicia rekordów, przesuwania granic i prawdziwej dominacji najwybitniejszych jednostek w peletonie. Odzwierciedleniem tego są rozliczne statystyki, w tym te dotyczące największych różnic pomiędzy kolarzami w klasyfikacjach generalnych wyścigów wieloetapowych.

W pierwszej części obecnego sezonu, gdy Jonas Vingegaard wygrywał Paryż-Nicea, byliśmy świadkami rekordowej różnicy pomiędzy zwycięzcą a 2. zawodnikiem klasyfikacji generalnej w historii cyklu UCI World Tour. Triumf Duńczyka był okazały, aczkolwiek jego 4 minuty i 32 sekundy zapasu nad najlepszym z rywali nie utrzymały się na czele historycznych tabel specjalnie długo. Już podczas tegorocznego Tour de Suisse wynik ten zdecydowanie poprawił bowiem Tadej Pogačar, który nad 2. Richardem Carapazem na przestrzeni 5-dniowych zmagań zyskał aż 6 minut i 32 sekundy. Takiej różnicy w etapówce zaliczanej do „wielkiej siódemki” nie było od dekad, a przypadku części wyścigów nawet nigdy, co skrzętnie wyłapali kolarscy statystycy.

Jakby tego było mało nie mówimy tu o pojedynczym wyścigu, który ustanowił rekordy, a prawdziwej serii takich rezultatów. Na czele statystyki dotyczącej różnicy pomiędzy zwycięzcą a 2. zawodnikiem we wspomnianych etapówkach znajdziemy bowiem wyniki Tadeja Pogačara i Jonasa Vingegaarda, ale to nie jest koniec – w ścisłej czołówce jest też różnica wypracowana podczas Itzulia Basque Country przez Paula Seixasa. Gdy zaś przyjrzymy się czołowym „10” klasyfikacji generalnych, to w przypadku XXI wieku aż 4 z 8 największych pochodzą właśnie z sezonu 2026 – tu bowiem znajdziemy także tegoroczne Tour Auvergne – Rhône-Alpes, gdzie po okazałe zwycięstwo sięgnął Isaac del Toro. Żyjemy w czasach kolarskich dominatorów, a różnice pomiędzy najlepszymi a resztą stawki są obecnie wyraźniejsze niż może sięgać pamięć większości kibiców kolarstwa.

 

Poprzedni artykułGP Doliny Baryczy 2026: Marcin Włodarski wygrywa w Miliczu
Następny artykułPuchar Polski 2026: Wyniki z Chrzypska Wielkiego i Lusowa
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Maciej
Maciej

Niesamowite jaka jest różnica w zawodowym peletonie

love_velo
love_velo

To nie jest kwestia różnic możliwości zawodowych kolarzy.
To różnica budżetów firm zatrudniających kolarzy. Jest tak jak w każdej dziedzinie.
„Najlepsze ekipy” 50 -60 mln €
„Najsłabsze ekipy 20-30 mln €.

Przy regulowanych minimalnych pensjach w kontraktach kolarskich rzędu 500-600 tys rocznie, zatrudnienie w ekipie 24 kolarzy kosztuje około 12-15 milionów, reszta budżetu umożliwia dostęp do technologii, biotechnologii, laboratoriów..itd.

Mmonet
Mmonet

Jedyny wyścig który jadą razem do tdf , . A tak to podzieleni są by nikt sobie w drogę nie wchodził. Później na takiej każdej etapowce jest jedna mega mocna ekipa górująca nad resztą co pozwala wypracować dla lidera optymalne warunki do wygrywania. Bo ta dominacja jest całościową drużynową dominacją