fot. Strade Bianche

Drugi etap Tour de Suisse Women 2026 nie był szczęśliwy dla Urški Žigart (AG Insurance-Soudal Team), która w końcowej fazie czwartkowego odcinka zanotowała poważną kraskę i trafiła do szpitala. Okazało się, że Słowenka złamała szczękę. Po zakończeniu drugiego etapu Tour de Suisse 2026 błyskawicznie udał się do niej Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), jej życiowy partner. 

Zarówno Urška Žigart, jak i Tadej Pogačar przystąpili do rywalizacji na trasie szwajcarskiego wyścigu. Czwartek nie był dla nich szczęśliwym dniem, choć zdecydowanie więcej powodów do smutku ma Urška, która zanotowała poważny wypadek.

Wjeżdżając na ostatni kilometr czwartkowego odcinka, Urška zaliczyła bardzo bolesną kraksę, na progu zwalniającym (w tej kraksie uczestniczyło jeszcze kilka innych zawodniczek, w tym Sara Casasola). Reprezentantka Słowenii szybko udała się na badania do pobliskiego szpitala i okazało się, że złamała szczękę. Komunikat w tej sprawie opublikowała jej drużyna.

Po wypadku na ostatnim kilometrze 2. etapu Tour de Suisse, Urška trafiła do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niej złamanie szczęki. Jest również monitorowana pod kątem ewentualnego wstrząśnienia mózgu. Na szczęście nie stwierdzono żadnych innych obrażeń. Nasz personel medyczny uważnie śledzi jej powrót do zdrowia, a jej zdrowie jest dla nas priorytetem. Dziękujemy wszystkim za wiadomości i wsparcie

– czytamy w opublikowanym komunikacie.

Nic dziwnego, że czwartkowe zmagania jak najszybciej chciał zakończyć Tadej Pogačar. Męska rywalizacja toczyła się po kobiecym wyścigu, więc Słoweniec musiał najpierw pokonać 2. odcinek szwajcarskiej imprezy, gdzie do końca walczył o etapowe zwycięstwo, a potem szybko udał się do szpitala, do swojej partnerki. WielerFlits informuje o tym, że w związku z tym Tadej Pogačar nie udzielał na mecie żadnych wywiadów, aby nie tracić czasu, co jest absolutnie zrozumiałe. Miejmy nadzieję, że Urška jak najszybciej dojdzie do siebie i błyskawicznie pojawi się na starcie kolejnego wyścigu. Tego jej życzymy!

Poprzedni artykułRomain Grégoire: „Jedyne, co mogliśmy zrobić, to jechać na pełnych obrotach”
Następny artykułPolska nowość – zapowiedź Tour Szlakiem Mazurskich Twierdz 2026
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Co za fatalne miejsce!!! Popatrzcie sobie na transmisję, gdy Sarah Van Dam (jechała druga za zwyciężczynią) przejeżdża przez ten próg tuż przed beczką z czerwoną flagą – tam widać to bardzo dobrze, bo motocykl z kamerą jechał zaraz za nią. Próg wystrzeliwuje ją w górę jak z katapulty. Sama sobie poradziła, opanowała rower, ale w pędzącej grupie jak widać to się nie udało … Co za fatalne przygotowanie trasy!!!

Ernest
Ernest

Od lat czekam aż znajdzie się ktoś przytomny i zakończy prowadzenie wyścigów kolarskich po progach zwalniających. Dziwię się zawodnikom. A może oni nic nie mogą…

Robertson
Robertson

Moim zdaniem przyczyną kraksy był zbyt duży ekran licznika oraz zbyt duży blat z przodu przy jednocześnie za wąskiej kierownicy oraz niskiej wadze roweru skutkowało to wypadkiem. Profil Trasy oraz nawierzchnia, progi zwalniające oraz jej zabezpieczenie lub brak nie miały kompletnie wpływu na bezpieczeństwo.

Ernest
Ernest

Dzięki, Robertsonie. Pięknie mi to wytłumaczyłeś. Zgadzam się w całej rozciągłości…

Leszek
Leszek

Te drogi w tej bogatej Szwajcarii gorsze niż w Polsce,a już trzeba być idiotom żeby za montować zwalniacze na szosie szczególnie przed finiszem

Grzesiek
Grzesiek

Przede wszystkim zdrowia dla Urski.

Dla niej samej będzie chyba lepiej gdy zakończy ściganie na szosie i przerzuci się na kolarstwo górskie.
Jeździ po tyłach peletonu, boi się zjeżdżać to po co robić sobie krzywdę.

Marcin
Marcin

No to Jonas i Paul mogą zapomnieć o triumfie w TdF. Tadej z oczywistych względów będzie mógł teraz więcej czasu poświęcić na trening i nikt go w międzyczasie nie będzie pozbawiał życiodajnej energii!

Don
Don

Próg zwalniający przed metą… naprawdę ??? Co za mózg musiał to wymysleć, ktoś to weryfikował ? Tyle się krytycznie pisze o TdP w kontekście kraks na przepustach, rowach, nieprawidłowo ustawionych barierkach , finiszch na zjeździe(świątynia sprintu, he, he) i słusznie ale próg zwalniający tam gdzie powinno się jechać szybko ? Tego Lang by nie wymyślił. Krytykujemy nasz wyscig, a w TdS do niedawna czwartym tourze w sezonie w odstepie trzech lat, najpierw śmierć Madera, a teraz łamigłówka/łamiszczeka :jak jechać na tyle szybko żeby wygrać, a jednocześnie na tyle wolno żeby nie złamać szczęki?