fot. Decathlon CMA CGM Team

109. edycja Giro d’Italia dotarła do swojej mety w Rzymie, gdzie powody do radości miał niejeden zawodnik. Bez wątpienia do grona najszerzej uśmiechniętych należał 2. w klasyfikacji generalnej Felix Gall, który musiał uznać wyższość wyłącznie murowanego faworyta Jonasa Vingegaarda. 28-letni kolarz Decathlon CMA CGM Team po raz pierwszy w karierze stanął w ten sposób na podium wielkiego touru.

Jeśli podczas ceremonii dekoracji po zakończeniu wyścigu łzy pojawiają się w oczach niejednego zawodnika to znak, że mamy za sobą jedną z najważniejszych sportowych imprez na świecie. Bez wątpienia do takich zalicza się Giro d’Italia, podczas którego spore grono kolarzy napisało swoją historię. Zwycięzca dołączył do elitarnego grona 8 sportowców, którzy wygrali każdy z wielkich tourów, koszulki za klasyfikacje punktową czy młodzieżową odbierali zawodnicy, dla których to życiowy sukces. Wzruszenia nie krył też 2. w generalce Felix Gall, dla którego to 1. w karierze podium wyścigu trzytygodniowego.

Podium było głównym celem przed tym Giro d’Italia. Wyścig poszedł naprawdę perfekcyjnie. Myślę, że zajmie mi kilka dni, zanim w pełni zrozumiem, jak niesamowite były te ostatnie 3 tygodnie. Jako zespół byliśmy bardzo silni. Każdy dał z siebie wszystko, ja również. Zrobiłem duży krok naprzód, nie tylko fizycznie, ale także w moim stylu jazdy, pewności siebie i doświadczeniu, które zdobyłem przez ostatnie kilka lat. To ogromny krok naprzód w mojej karierze i jak dotąd mój najlepszy wyścig

— opowiadał po ceremonii dekoracji Felix Gall.

28-letni zawodnik Decathlon CMA CGM Team nie unikał kamer i wywiadów, a wręcz można było wyczuć, że Austriak wyraźnie ma ochotę dzielić się swoją radością z innymi. Choć 2. kolarzowi tegorocznego Giro d’Italia nie udało się sięgnąć po wygraną etapową – aż 5-krotnie zajmował 2. miejsca przegrywając każdorazowo z Jonasem Vingegaardem, to świadomość bycia pierwszym za plecami Duńczyka wyraźnie zbudowała Felixa Galla, którego najlepszym wynikiem była dotychczas 5. lokata w Tour de France z 2025 roku.

Myślę, że trenowałem więcej i ciężej niż kiedykolwiek wcześniej. Może też byłem teraz bardziej pewny siebie. Jestem już wystarczająco dorosły, żeby dobrze znać swoje ciało i nie bać się przekraczać granic podczas treningu. W przeszłości zawsze w mojej głowie dominował strach czy ostrożność, jeśli chodzi o zbyt intensywne treningi. W efekcie dość łatwo osiągałem szczyt formy, ale potem równie szybko ją traciłem. Teraz zmieniliśmy nastawienie i ostatecznie wszystko to się opłaciło. Kiedy w zeszłym roku w listopadzie zaplanowaliśmy dla mnie start w Giro d’Italia, to była dla mnie ogromna motywacja. Przyjechać tu z zamiarem walki o miejsce na podium. To, że wszystko się udało, jest niesamowite

— kontynuował Felix Gall.

Niesamowity był faktycznie nie tylko wynik, ale i to jak Austriak ewoluował w miarę trwania wyścigu i faktycznie potwierdzał, że mentalnie jest gotowy do każdorazowego pokazywania swoim rywalom pleców. Nie załamała go gorsza jazda na czas, a w górach był wyraźnie najlepszym spośród „reszty świata”, jak można nazwać kolarzy walczących o 2. miejsce za Jonasem Vingegaardem.

Mój poziom na podjazdach był całkiem niezły. Oczywiście, jeśli porównać go z Jonasem, to wciąż jest spora różnica, ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze trochę poprawić. W wielkim tourze najważniejsze jest to, żeby się nigdy nie poddawać. Nie miałem tu naprawdę złego dnia. Jazda na czas była z pewnością sporym wyzwaniem, ale w takie dni trzeba po prostu dać z siebie wszystko. Każdemu zdarza się mieć gorszy dzień. W ściganiu nie chodzi o to, by robić coś szalonego, by mieć ten jeden wspaniały dzień. To konsekwencja daje ostateczny rezultat. Tym, co wyniosę z tego wyścigu jest pewność siebie. Zdobyłem naprawdę sporo pewności siebie

— zakończył 2. zawodnik tegorocznego Giro d’Italia.

Choć podczas tegorocznego La Corsa Rosa 28-latek z pewnością świetnie zżył się z obecną ekipą, która prawdopodobnie w komplecie nauczyła się słów piosenki o Felixie Gallu, to przyszłość Austriaka w Decathlon CMA CGM Team nie jest taka pewna. Zdaniem mediów ten może od przyszłego sezonu reprezentować barwy Lidl-Trek. Niemiecka drużyna po takim występie w Giro d’Italia będzie jednak musiała z pewnością dorzucić coś dla Galla, którego rynkowa wartość po 2. miejscu we włoskiej trzytygodniówce niewątpliwie wzrosła.


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułVisegrad 4 Bicycle Race ponownie na Dolnym Śląsku
Następny artykułPuchar Polski 2026: Wyniki z Dąbek i Jarosławca
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Anty hip-hop
Anty hip-hop

Jak tam się czują Trekowcy i inni Spece kiedy widzą, jak rower z marketu jest wyżej w w klasyfikacji? Tia, zaraz pewnie będzie, że to tylko rower, że bez kolarza by nie pojechał. Jakoś wcześniej te wasze treki jeździły bez niego.