fot. MBH BANK CSB TelecomFort

Wśród uczestników 49. edycji Tour of the Alps znajdziemy jednego Polaka – jest nim debiutujący w tym wyścigu Filip Gruszczyński. 21-letni zawodnik od tego sezonu reprezentuje barwy MBH Bank CSB Telecom Fort, toteż spotkanie w Innsbrucku było okazją do rozmowy nie tylko o alpejskiej etapówce, ale i nieco szerzej o tym jak się ściga młodemu kolarzowi w nowej drużynie.

W minionych sezonach wielokrotnie na łamach naszego portalu mieliśmy okazję chwalić dobre wyniki Filipa Gruszczyńskiego, w tym kilka rekordów, które ustanowił przed rokiem, a wszystko to sprawiło, że ten po dwóch pierwszych latach kategorii orlika spędzonych we włoskim Biesse – Carrera (2024-25), z przerwą na staż w Cofidisie (2024), trafił do zarejestrowanego na Węgrzech, ale mającego bardzo włoski skład MBH Bank CSB Telecom Fort. Dla 21-latka był to zatem awans do 2. dywizji, ale nim pomówiliśmy o tym wątku, zapytałem naszego rodaka o rzecz najbardziej oczywistą przed każdym wyścigiem – samopoczucie i dyspozycję u progu rywalizacji, a także przyczynę tego, że dotychczas mieliśmy stosunkowo mało okazji oglądać go w warunkach wyścigowych.

Czuję się w miarę dobrze, przygotowania przebiegły prawie bez żadnych problemów. Przede mną pierwszy wyścig etapowy w tym sezonie i zobaczymy. Co prawda w moim pierwotnym programie ten miałem mieć już za sobą, ale pojawiły się małe kłopoty, które opóźniły mój start sezonu, ale teraz jestem w pełni gotowy do walki

— odpowiadał Filip Gruszczyński, którego dopytałem, czy oznacza to, że teraz przed nim więcej ścigania.

Mam taką nadzieję, ale wiadomo, że wiele zależy od kalendarza drużyny. Wiadomo, wyścigi są odwoływane, sytuacja jest dynamiczna

— kontynuował młody Polak celnie zauważając, że w tym roku faktycznie sporo imprez znika z kalendarza – wśród skreślonych wyścigów mamy chociażby 4 zawody we Włoszech co najmniej pierwszej kategorii, w tym np. ciekawie zapowiadającą się premierową edycję Lyon-Turyn.

Pozostając w temacie ścigania nie sposób nie było zapytać Filipa Gruszczyńskiego o zmiany w przepisach UCI, które weszły przed tym sezonem. Te bardzo mocno uderzyły w takich kolarzy jak 21-latek z MBH Bank CSB Telecom Fort, albowiem Międzynarodowa Unia Kolarska zabroniła zawodnikom z dwóch najwyższych dywizji rywalizacji w wyścigach dla zawodników do lat 23. Jak na to wszystko zapatruje się nasz czołowy orlik?

Szczerze powiem – oczywiście fajnie, że mogę startować w większych wyścigach dzięki angażowi w obecnym zespole, ale jednak mimo wszystko brakuje mi tego ścigania się w swojej kategorii. Na marginesie zresztą mogę powiedzieć, że decyzja o podpisaniu kontraktu w tej drużynie zanim UCI zdecydowało, że nie będziemy mogli startować w tych wyścigach, bo celowano u nas w projekt mniej więcej taki, jak przez lata miało Bardiani, czyli obejmujący też starty w imprezach U23. Jest jak jest, co mam powiedzieć, ten krok do przodu zrobiłem szybciej i nie mogę na to nic zaradzić. Celem i tak zawsze było i będzie ściganie się na najwyższym poziomie

— mówił Filip Gruszczyński.

O ile w stosunku do UCI World Touru omawiany zakaz rywalizacji w wyścigach do lat 23 może mieć jeszcze jakiś sens, o tyle „karanie” zawodników z Pro Teamów jest tematem bardzo kontrowersyjnym, szczególnie w kontekście tego, iż np. będące w wielu wypadkach jedynie pozornie drużynami z 3. dywizji developmentów taki zakaz nie obejmuje. Zapytałem zatem wprost – czy obecne przepisy nie są absurdalne?

Jest to absurd, ale co zrobić. Nie jest to ani pierwsza, ani ostatnia absurdalna decyzja, ale wiadomo. Jest jak jest, trzeba się dostosować i robić swoje

— kontynuował 21-latek.

Póki co młodego kolarza MBH Bank CSB Telecom Fort oglądaliśmy tylko w Trofeo Laigueglia (1.Pro) i Mediolan-Turyn (1.Pro), teraz przed nim Tour of the Alps (2.Pro). Czy jednak w najbliższym czasie możemy się też spodziewać w jego programie imprez, gdzie pojedzie na własne konto?

To zależy w dużym stopniu od kalendarza, który tak jak mówiłem cały czas się zmienia. Tutaj, na Tour of the Alps, wiadomo że nie myślę o końcowym wyniku, bo konkurencja jest naprawdę mocna, a sam traktuję ten start jako kolejne cenne doświadczenie, być może okazję do pokazania się, ale wiadomo, że to nie jest wyścig, gdzie mogę powalczyć obecnie o wielki rezultat. Co będzie później? Zobaczymy. Mamy w drużynie kilku mocnych liderów, więc w wielu wyścigach będę im pomagał. Nie będę ukrywał, że celem naszej drużyny jest jak zebranie jak największej liczby punktów UCI, żeby próbować walczyć o dziką kartę na Giro d’Italia na przyszły rok, to jest tak naprawdę główny cel zespołu na ten sezon

— odpowiedział zawodnik MBH Bank CSB Telecom Fort.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że jedną z kolejnych zmian w przepisach UCI, tym razem sprzed kilku lat, jest ograniczenie możliwości przyznawania dzikich kart na wielkie toury wyłącznie dla drużyn, które poprzedni sezon zakończą w pierwszej „30” rankingu UCI. To była jedna z przyczyn dość specyficznych zaproszeń na trzytygodniówki w tym sezonie i zapewne coś podobnego będziemy oglądali i w kolejnych latach. Warto zatem było zapytać zawodnika, który nim wyjechał za granicę, reprezentował barwy Grupu Kolarskiej Gliwice, o to czy w ekipie panuje pewna presja związana z punktowaniem za wszelką cenę.

Ten cel znaliśmy od samego początku tak naprawdę, był jasny nacisk na to, żeby się w tę trzydziestkę załapać, żeby móc pojechać Giro d’Italia. Nie jest to oczywiście szukanie byle gdzie i jakkolwiek tych punktów, ale jest z tyłu głowy ta myśl, że jak pojawia się szansa by zafiniszować nawet o te ostatnie 2-3 punkty, to warto podnieść się, a nie dojeżdżać na końcu grupy

— kontynuował Filip Gruszczyński, którego na zakończenie naszej rozmowy zapytałem ponownie o to, co przed nami, a mianowicie Tour of the Alps. Czy wcześniejsze słowa o tym, że fajnie byłoby się tu pokazać oznaczają, że zobaczymy 21-latka w telewizji podczas jakiejś akcji, czy też lepiej podejść do tego wyścigu bez presji?

Nie chciałbym wywierać na siebie presji, ale zobaczymy jak będzie wyglądał wyścig. Postaram się pojechać go możliwie aktywnie

— zakończył nasz rodak.

Wszystko o 49. edycji Tour of the Alps znajdą Państwo w naszej zapowiedzi tego wyścigu. My tymczasem trzymajmy mocno kciuki za Filipa Gruszczyńskiego, by ten zakończył alpejskie zmagania z poczuciem dobrze wykonanej pracy – niezależnie od tego czy ta obejmie jazdę na własne konto, wspieranie kolegów z ekipy, czy też po prostu łapanie rytmu wyścigowego poprzez jazdę w wysokim tempie przez kolejne długie i ciężkie podjazdy.

W Innsbrucku rozmawiał Jakub Jarosz.

Poprzedni artykułOstatnie alpejskie szlify – zapowiedź Tour of the Alps 2026
Następny artykułRBB Tour 2026: Filip Aspadarec wysoko na etapach, Ksawery Gancarz 14. w generalce
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
go go
go go

Oby to obecne zdolne pokolenie zaistniało… Mieliśmy zmarnowaną dekadę po sukcesach Kwiato i Majki… plus pech