fot. Lotto Cycling Team / PhotoNews

Zdają się nie mieć końca problemy z jakimi zmaga się Arnaud de Lie (Lotto Intermarché). Po wycofaniu z Dwars door Vlaanderen, jego absencja może potrwać dłużej i zabraknie go na trasie Piekła Północy. Wcześniej wycofał się też z Ronde van Vlaanderen, w którym pierwotnie miał wziąć udział.

Pierwsze tegoroczne starty na rodzimych szosach były dla Arnaud de Lie obiecujące. Belg zajął 4. miejsce podczas In Flanders Fields. Niestety później przyszło Dwars door Vlaanderen, z którego wycofał się na wczesnym etapie rywalizacji. Przez niedyspozycję 24-latek następnie po raz 3 z rzędu zrezygnował ze startu we wspomnianym Ronde van Vlaanderen. W ekipie panuje mocny niepokój spowodowany obecną dyspozycją kolarza, o czym mówił jej menedżer Pieter Vanspeybrouck.

Arnaud znowu zachorował i wszystko się przeciągało. Nie było innego wyjścia, jak jechać w Ronde van Vlaanderen bez naszego lidera. To oczywiście ostatnia rzecz, jakiej się chce. On po prostu musiał odpocząć, to było najlepsze rozwiązanie. Po Dwars door Vlaanderen nie trenował zbyt wiele. Byliśmy w tej kwestii stanowczy i powiedzieliśmy mu, że może wrócić na rower dopiero wtedy, gdy poczuje się dobrze

— podkreślił Pieter Vanspeybrouck. Jak przekonywał, decyzja związana ze startem w Paryż-Roubaix jeszcze nie zapadła. Belg miał poczuć się lepiej przed kilkoma dniami i ma wziąć udział w czwartkowym rekonesansie trasy Piekła Północy. Ostateczna decyzja ma zapaść później.

W czwartek Arnaud dołączy do rekonesansu z kolegami przygotowującymi się do Paryż-Roubaix, a potem zobaczymy, czy będzie w stanie wystartować. Liczymy się jednak z tym, że może go zabraknąć w składzie na ten wyścig. Zbyt długo nie trenował. To praktycznie niemożliwe, aby nadrobić ten stracony czas

— zakończył menedżer Lotto Intermarché.

Poprzedni artykułDemi Vollering na dłużej w FDJ United – SUEZ?
Następny artykułIsaac Del Toro wycofał się z Itzulia Basque Country 2026
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze