Dość młodo, bo już w wieku 32 lat, decyzję o zakończeniu zawodowej kariery podjął Jasper De Buyst. Belg nie rozstaje się jednak ze swoją dotychczasową ekipą, czyli Lotto Intermarché, albowiem ten przejdzie płynnie do jej sztabu szkoleniowego. Zatrudniono go na stanowisku Performance Managera.
Gdy w 2015 roku Jasper De Buyst trafił do Lotto Soudal, z pewnością nie mógł się spodziewać, że zespół ten będzie jego pracodawcą przez 12 kolejnych sezonów. Belg stał się jedną z twarzy swojej rodzimej formacji, choć nie zawsze pełnił w niej pierwszoplanowe role. Jego łupem padały bowiem raczej pomniejsze klasyki czy etapy mniejszych wyścigów, a w tych większych ten skupiał się na rozprowadzaniu swoich kolegów. Równolegle ten ścigał się także na szosie, zdobywając medale Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy w madisonie oraz wyścigu punktowym. Teraz, w wieku niespełna 33 lat, Jasper De Buyst podjął jednak decyzję o zakończeniu zawodowej kariery. Nie oznacza to jednak rozbratu z Lotto Intermarché, gdzie zaoferowano mu posadę w sztabie szkoleniowym.
Będę odpowiedzialny za wszystko, co wiąże się z wynikami. To obejmuje wybór sprzętu, ale także koordynację, ustalanie i wyznaczanie kierunku działania wspólnie z trenerami, lekarzami, fizjoterapeutami, dietetykami… To niezwykle szerokie zadanie, którego chętnie się podejmę. Widzę, gdzie w zespole jest miejsce na poprawę, rozumiem, czego potrzebują kolarze i chcę pomóc w realizacji tych zmian. Ta możliwość sprawiła, że w pewnym sensie żegnam się z peletonem jako kolarz szybciej niż się spodziewałem. Fizycznie nadal czuję się świetnie. Moje serce bije dokładnie tak, jak powinno i nie boję się ścigać. Ale kiedy w marcu przeszedłem ablację przedsionka serca, naturalnie miałem dużo czasu do namysłu. Od kilku lat byłem już zdecydowany, że chcę nadal w jakiś sposób angażować się w kolarstwo. Rozmawiałem z zespołem od początku tego sezonu. Czy będę kontynuował karierę kolarską, czy nie? W tych emocjonalnych i niepewnych miesiącach rekonwalescencji uznałem, że wystarczy mi obecności w peletonie w roli zawodnika. Kiedy w pewnym momencie zwolniło się stanowisko Performance Managera, postanowiłem skorzystać z okazji. To rola, która mi odpowiada, ponieważ nadal mogę do niej podchodzić z perspektywy kolarza. Kolarza, który ma za sobą masę dobrych wspomnień. Trudno wybrać najlepszy moment z tych wszystkich lat. Ścigałem się z drużyną w Tourze, Giro, Vuelcie i monumentach. Stawaliśmy na podium i odnieśliśmy niesamowite zwycięstwa. Razem z drużyną przeżyłem też niezwykle bolesne i smutne chwile. Po drodze nawiązałem wiele przyjaźni. Teraz, przede wszystkim, jestem bardzo ciekaw, jak potoczy się druga część mojego życia. Nie mogę się doczekać, aż przestanę być pod ciągłą presją elitarnego sportu i nie będę musiał myśleć o każdej rzeczy w moim codziennym życiu. Ale przede wszystkim chcę, aby nasi kolarze byli lepsi i aby każdy z nich dawał z siebie wszystko
— obszernie wypowiedział się Jasper De Buyst, który z kolarstwem oficjalnie pożegna się podczas sześciodniówki w Gandawie.









