Mathijs De Clercq wygrał 4. etap Tour du Rwanda. Kolarz Soudal Quick-Step Devo Team przypuścił dwójkową akcję, w której jego towarzyszem był Moritz Kretschy – Belg zgarnął dzisiejszy triumf, zawodnik NSN Development Team zaś został nowym liderem całego wyścigu.
W środę na kolarzy rywalizujących w ramach 18. edycji Tour du Rwanda czekał długi na 127,2 kilometra etap z Karongi do Rubavu – miasta, gdzie znajduje się browar Amstel będący jednym z głównych sponsorów wyścigu. Na trasie znalazły się 4 górskie premie – kolejno Gisaze (1,3 km; 6,4%), Rutsiro (9,1 km; 5,1%), Nyundo (6,2 km; 5%) oraz Rambo (3,3 km; 9,2%). Zapowiadała się zatem dość selektywna rywalizacja.

Prowadzące pod górę pierwsze kilometry były idealną okazją do tego, by zawiązał się mocny odjazd. Zapewne jednak nikt nie spodziewał się, że oderwie się aż 19 kolarzy, a zatem niemal 25% całej stawki. Z przodu kręcili Moritz Kretschy, Zac Marriage i Finlay Tarling (NSN Development Team), Lucas Jackson, Jonathan Guatibonza i Sebastián Castro (Movistar Team Academy), Mauro Cuylits i Duarte Marivoet (Lotto – Groupe Wanty), Hodei Muñoz i Mathijs De Clercq (Soudal Quick-Step Devo Team), Johannes Adamietz i Julian Borresch (REMBE | rad-net), Merhawi Kudus (Reprezentacja Erytrei), Patrick Byukusenge (Reprezentacja Rwandy), Eric Manizabayo (Benediction Banafrica Team), Jacob Bush (Development Team Picnic PostNL), Baptiste Huyet (Bike Aid), Gabriel Sousa Silva (Localiza Meoo / Swift Pro Cycling) oraz Desta Amaniel (Team Amani). W odjeździe swojego przedstawiciela nie miały zaledwie 4 zespoły, a ciężar pracy spadł przede wszystkim na Istanbul Team, w którego szeregach kręcił 7. w klasyfikacji generalnej Awet Aman.
Po godzinie jazdy odjazd osiągnął przewagę na poziomie około 2,5 minuty. To oznaczało, że wirtualnym liderem wyścigu został Johannes Adamietz – Niemiec na starcie był 16. ze stratą 1:20 do dzierżącego żółtą koszulkę Jurgena Zomermaanda. Spośród uciekinierów poniżej 2 minuty tracili także Desta Amaniel, Moritz Kretschy i Duarte Marivoet, reszta zaś nie była aż tak groźna w kontekście walki o triumf w całym wyścigu, choć z czasem wirtualnie przed liderem znaleźli się także tracący niemal 4 minuty Julian Borresch, Merhawi Kudus i Sebastián Castro.
60 km down, 68 to go! pic.twitter.com/WoOCGxzijB
— 𝗧𝗼𝘂𝗿 𝗱𝘂 𝗥𝘄𝗮𝗻𝗱𝗮 🇷🇼 (@tour_du_Rwanda) February 25, 2026
Na półmetku 16-osobowy odjazd, za którym zostali Lucas Jackson, Jonathan Guatibonza i Baptiste Huyet, miał aż 4,5 minuty przewagi nad peletonem, w którym cały czas pracowali głównie trzej kolarze Istanbul Team. Z przodu tymczasem bardzo mocno ciągnęli przedstawiciele NSN Development Team i REMBE | rad-net, przez co różnica nieprzerwanie rosła. 30 kilometrów przed metą przekroczyła 6 minut i było widać sporą rezygnację w peletonie.
Niedługo po 1. przejeździe przez linię mety, kolarze udali się na krótką rundę, której kluczowym punktem był podjazd Rambo (3,3 km; 9,2%). Obejrzeliśmy tam atak, który przypuścili Moritz Kretschy i Mathijs De Clercq, a za którymi to zerwał się jeszcze Mauro Cuylits. W takim układzie żółtą koszulkę przejmował pierwszy z wymienionych, co oznaczałoby, że trzeci kolejny kolarz NSN Development Team założyłby ten trykot – po 1. etapie dzierżył go Itamar Einhorn, po 2. zaś Pau Martí.
Na ostatnie 5 kilometrów Moritz Kretschy i Mathijs De Clercq wjechali z przewagą aż 40 sekund nad Mauro Cuylitsem i niemal 2 minut nad kolejną grupą. Niemiec i Belg współpracowali pięknie aż do ostatnich metrów – jak się okazało udało im się dogadać i zawodnik Soudal Quick-Step Devo Team bez walki jako 1. przeciął linię mety, zaś przedstawiciel NSN Development Team mógł świętować przejęcie koszulki lidera klasyfikacji generalnej. W tej Moritz Kretschy będzie miał naprawdę sporą przewagę na półmetku wyścigu, bowiem peleton stracił dziś niemal 6 minut do uciekinierów.
Wyniki 4. etapu 18. Tour du Rwanda:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com









