fot. Giro d'Italia / RCS Sport

Decyzją Międzynarodowej Unii Kolarskiej od sezonu 2026 nie ma możliwości zapraszania ekip kontynentalnych do udziału w wyścigach UCI Women’s World Tour. Jak się jednak RCS Sport, organizator wielu imprez tej rangi, znalazł pewien haczyk, który pozwala obchodzić obecne przepisy, czego dowodem będzie udział 3 zespołów kontynentalnych podczas UAE Tour Women 2026.

Przepisy dotyczące męskiego i kobiecego kolarstwa od lat nie są tożsame, aczkolwiek Międzynarodowa Unia Kolarska powoli dąży do ich ujednolicenia. O ile wśród panów 3 dywizje istnieją od wielu lat, o tyle u pań takowe pojawiły się dopiero rok temu – jeszcze do niedawna funkcjonowały bowiem tylko 2, co sprawiało, że o dzikie karty na wyścigi UCI Women’s World Tour mogły się ubiegać zespoły kontynentalne – w przypadku mężczyzn zaś nigdy nie było takiej możliwości. Powstanie UCI Women’s Pro Teamów miało na celu zakończenie tego typu praktyk, aczkolwiek Międzynarodowa Unia Kolarska pozostawiła pewne furtki, z których w bardzo ciekawy sposób próbuje korzystać RCS Sport. Włoska firma po raz pierwszy wykorzystała luki podczas UAE Tour Women 2026, w którym udział wezmą kolarki kontynentalnych ekip Top Girls Fassa Bortolo, Hitec Products – Fluid Control oraz Vini Fantini – BePink.

Na czym polega cały „szwindel”? Zeszłej zimy Międzynarodowa Unia Kolarska zaostrzyła przepisy i zasadniczo wszystkie kobiece drużyny World Tour mają obowiązek startować w La Vuelta Feminina, Giro d’Italia Women i Tour de France Femmes, zaś w reszcie kalendarza UCI Women’s World Tour mają prawo pominąć zaledwie 1 wyścig. Zespoły kontynentalne zaś od tego roku mają generalnie zakaz udziału w kobiecych wyścigach World Tour, aby bardziej zbliżyć strukturę kobiecego kolarstwa do tej męskiej – o dzikie karty ubiegać mogą się obecnie jedynie dość nielicznie funkcjonujące Pro Teamy, czyli formacje 2. dywizji.

fot. Wyciąg z przepisów UCI

Jak zatem widzimy w tabeli, teoretycznie ekipy kontynentalne zostały wykluczone z możliwości rywalizacji na poziomie UCI Women’s World Tour. Poniżej istnieją jednak pewne dopiski, które umożliwiają bardzo ciekawe obchodzenie przepisów:

fot. Wyciąg z przepisów UCI

Otóż jeśli na 30 dni przed wyścigiem organizator będzie mógł się spodziewać frekwencji poniżej minimalnego poziomu 15 drużyn lub 90 zawodniczek, a wszystkie drużyny z dwóch najwyższych dywizji zostaną formalnie zaproszone do udziału, UCI może udzielić organizatorowi wyścigu pozwolenia na zaproszenie najpierw drużyny kontynentalnej z kraju wyścigu, a następnie nawet ekip zagranicznych. Teoretycznie nigdy nie powinno się zdarzyć, aby w wyścigu z cyklu UCI Women’s World Tour wystartowało mniej niż 15 drużyn – najwyższa dywizja, która musi praktycznie obligatoryjnie stawać na starcie liczy bowiem właśnie tyle ekip, a mamy jeszcze 2. dywizję, ale cóż stoi na przeszkodzie, by zespoły te oficjalnie potwierdzały swoją obecność na mniej niż 30 dni przed wyścigiem? Wówczas organizator, który teoretycznie nie posiada informacji o udziale danej ekipy, może zaprosić mniejsze zespoły, a następnie największe formacje mogą się zgłosić doprowadzając do sytuacji, w której ekipy kontynentalne faktycznie pojawią się na starcie. RCS Sport wykorzystało taką drogę podczas UAE Tour Women, a mówi się, że na podobny zabieg może się też zdecydować w ramach wyścigów takich jak Strade Bianche, Mediolan-San Remo i Giro d’Italia Women.

Bez wątpienia pojawiła się zatem ciekawa luka prawna, która jednak najprawdopodobniej działa za cichym przyzwoleniem UCI – to w końcu musiało i tak wyrazić zgodę na udział ekip kontynentalnych, a ciężko wierzyć, by cała sprawa nie została przez nich na żadnym etapie wykryta. Czas pokaże, czy Międzynarodowa Unia Kolarska zdecyduje się na zamknięcie tej luki, czy też przeciwnie – być może z czasem pojawi się droga do oficjalnego udziału ekip kontynentalnych w największych wyścigach świata? Jeśli stałoby się to drugie, to jestem sobie w stanie wyobrazić scenariusz, w którym o podobne przyzwolenie starać się będą także męskie drużyny, a to mogłoby być pewną ciekawą rewolucją w systemie, jaki znamy tam od wielu lat.

Poprzedni artykułMads Pedersen połamany w kraksie. Czy Duńczyk straci wiosnę?
Następny artykułINEOS Grenadiers przerzuca się na czarne spodenki
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
TdB
TdB

i tak samo 3 polskie grupy CT w TdP elite men – dość tego bajdurzenia o „kolarskiej lidze mistrzów”