W środę 28 stycznia odbyło się organizowane przez Polski Związek Kolarski spotkanie online w sprawie kadry narodowej w kolarstwie górskim. Poza głównym tematem omówiono podczas niego jednak także wiele innych spraw, w tym padła m.in. deklaracja dotycząca zaległych sprawozdań finansowych. Te mają się ukazać najpóźniej w lipcu.

Ostatnia środa bez wątpienia była istotnym dniem dla Polskiego Związku Kolarskiego. Z jednej strony w godzinach okołopołudniowych licznie spotkaliśmy się na cmentarzu w Malborku, by pożegnać wiceprezesa ds. kontaktów międzynarodowych i współpracy z zagranicą Krzysztofa Golwieja, z drugiej zaś kilka godzin później miejsce miało spotkanie online w sprawie kadry narodowej w kolarstwie górskim. To przyciągnęło trzycyfrową liczbę uczestników, a dyskusja trwała naprawdę długo – zarówno część oficjalna, jak i mająca po niej miejsce dość burzliwa część nieoficjalna.

Polski Związek Kolarski w podsumowaniu informuje o 3 rzeczach – jasnych kryteriach powołań, wdrożeniu treningu wysokogórskiego (hipoksji) jako filaru przygotowań od strony naukowej oraz długofalowych planach, których symbolem jest program MTB Brisbane 2032. Z ust jego koordynatora, Marka Bartosiewicza, a także innych uczestników spotkania, wyczytać można było tym samym, że w najbliższej perspektywie czasowej ciężko spodziewać się nagłej odmiany wyników i właśnie z tego wynika patrzenie w przyszłość – należy zbudować coś, co może odmienić polskie kolarstwo górskie, a to wymaga czasu.

Czemu jednak warto omówić głos wokół kolarstwa górskiego na portalu szosowym? Otóż przy okazji omawiania spraw finansowych padły m.in. słowa o zaprzestaniu dalszych inwestycji w kadrę męskich średniodystansowców w kolarstwie torowym, co ma być efektem optymalizacji wydatkowania środków. Z jednej strony to zrozumiały ruch – ostatnie lata były w jej przypadku bardzo kiepskie pod kątem wyników, z drugiej jednak nie sposób nie patrzeć na to ze zdziwieniem, bowiem w ostatnich latach próbowano tworzyć kadrę w tym aspekcie i licznie wysyłano ją na m.in. odległe Mistrzostwa Świata do Chile, co tworzy bardzo niespójny obraz strategii Polskiego Związku Kolarskiego.

Bardzo ważne słowa padły także w temacie zaległych sprawozdań finansowych. Przypomnijmy – od lat Polski Związek Kolarski nie publikuje takowych, co spowodowało wstrzymanie finansowania dla tej organizacji, a w efekcie jej narastający dług. Poprzedni prezesi kolejno odbijali się od tego tematu, aż ustępujący pod koniec 2024 roku Rafał Makowski przedstawił kluczowe sprawozdanie za 2017 rok wraz z pozytywną opinią biegłego rewidenta. Wówczas jednak nastąpiła zmiana u władzy i można było zastanawiać się, ile potrwa przygotowanie kolejnych sprawozdań – te są już o tyle prostsze, że Polski Związek Kolarski praktycznie nie miał własnych wydatków. Czas jednak leci, a temat cały czas stoi, choć co ciekawe ma się to zmienić – prowadzący spotkanie Marek Bartosiewicz jasno zadeklarował, że deadline dotyczący publikacji zaległych sprawozdań został ustalony na lipiec 2026 roku. Oby to się udało, bo to będzie kluczowy krok w wyprostowaniu finansów Polskiego Związku Kolarskiego – dług bowiem cały czas rośnie i wiemy o nim, że pod koniec kadencji Rafała Makowskiego miał wynosić około 23 milionów złotych, dziś zaś, według niektórych źródeł, może już przekraczać 30 milionów złotych.

Oby to spotkanie, podczas którego nie zabrakło mocnych słów m.in. ze strony prezesa Polskiego Związku Kolarskiego Marka Leśniewskiego w stronę Pauli Goryckiej czy prowadzącego spotkanie członka Zarządu tejże organizacji Marka Bartosiewicza w stronę byłych trenerów kadry narodowej, przyniosło coś pozytywnego na przyszłość. Frekwencja wynosząca niemal 200 osób podczas 4-godzinnego posiedzenia pokazała jasno, że wciąż jest masa osób, którym zależy na dobrze polskiego kolarstwa i pozostaje wierzyć, że doczekamy jego lepszych czasów – tak finansowo, jak i organizacyjnie oraz sportowo.

Poprzedni artykułPionera Race 2026: Karolina Perekitko na 4. pozycji, Arianna Fidanza triumfatorką
Następny artykułMathieu van der Poel: „To, że mam teraz najwięcej tytułów w historii, jest niesamowite”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Oaaawa
Oaaawa

A nie można tego groteskowego bytu wysadzić i zaorać? I zacząć od zera

Marek Piekny
Marek Piekny

Trzeba zaczac od zera.