fot. Milano-Sanremo

W niedzielę Mathieu van der Poel dopiął swego – Holender po raz 8. w karierze został przełajowym mistrzem świata w kategorii elity, co sprawia, że jest najbardziej utytułowanym kolarzem wszech czasów w tej dyscyplinie. 31-latek nie krył swojego zadowolenia, a przy tym wymijająco wypowiedział się o swojej przyszłości w tym sporcie.

Za nami Mistrzostwa Świata w kolarstwie przełajowym – Hulst 2026. Zmagania te, zgodnie z przewidywaniami, zostały zdominowane przez gospodarzy, którzy zgarnęli aż 5 z 7 złotych medali. Ostatnim, który wprawił holenderską publiczność w ekstazę był Mathieu van der Poel – 31-latek w zamykającym czempionat wyścigu elity mężczyzn bardzo pewnie sięgnął po swoje 8. zwycięstwo w karierze, które uczyniło go najbardziej utytułowanym kolarzem przełajowym w historii. Dotychczas Holender dzielił ten tytuł, albowiem 7. tytułów posiadał także Eric De Vlaeminck.

Mówiłem to podczas jednego z wywiadów w zeszłym tygodniu – kiedy zaczynałem jeździć na rowerze, moim marzeniem było zostać mistrzem świata elity. To, że mam teraz najwięcej tytułów w historii, jest niesamowite

— opowiadał mistrz świata.

Dziennikarze nie mogli nie zapytać także o dość ciekawą cieszynkę, którą wykonał Mathieu van der Poel przecinając linię mety. Jak się okazuje nawiązanie do tego, jak Cristiano Ronaldo celebruje swoje gole, ma związek z tym, że to popularny gest wśród kolarzy Alpecin-Premier Tech.

Tak to jest, że podczas obozów w Hiszpanii wykonujemy wiele sprintów. Aby uczcić zwycięstwo, wykonujemy wiele różnych gestów, ale gest „Siuuu” zaczerpnięty od Cristiano Ronaldo jest najpopularniejszy. Pomyślałem, że zwycięstwo w mistrzostwach świata to również coś, co zasługuje na taką celebrację

— kontynuował Mathieu van der Poel.

Wróćmy jednak do wyścigu (relacja pod tym linkiem) – ten nie należał do najbardziej pasjonujących, a przynajmniej jeśli chodzi o walkę o zwycięstwo. Holender dość szybko rozpoczął samotną jazdę, która z perspektywy widza wydawała się być dość ostrożna – 31-latek jako jeden z nielicznych w czołówce schodził z roweru na przeszkodach, unikał też zbytecznej ekstrawagancji. Z czego to wynikało?

Czy to był mój najlepszy wyścig tej zimy? Trudno powiedzieć. Myślę, że w zeszły weekend czułem się trochę lepiej, byłem trochę silniejszy. Zresztą ten wyścig był zupełnie inny. Starałem się jak najlepiej obchodzić z rowerem i oponami, upewniając się, że uniknę jakichkolwiek awarii i defektów. Być może… Być może po prostu byłem aż nazbyt ostrożny, ale robiłem to, co musiałem, więc jestem bardzo szczęśliwy, że wszystko dobrze się skończyło

— wytłumaczył Mathieu van der Poel.

Niepokonany od przeszło 2 lat w kolarstwie przełajowym Holender faktycznie mógł sobie pozwolić na to, żeby w pewnych miejscach odpuszczać i być ostrożnym – rywale i tak nie byli bowiem w stanie nawiązać z nim rywalizacji, a w pewnym momencie jego przewaga nad Thibau Nysem i Tiborem Del Grosso przekraczała nawet minutę. 31-latek bez wątpienia byłby w stanie wygrywać jeszcze wiele wyścigów przełajowych w kolejnych latach, ale pytanie brzmi czy wciąż będzie to robił?

Mam jeszcze czas na decyzje. Do kolejnego sezonu przełajowego jeszcze daleka droga. Na  razie chcę świętować. Zdobycie tytułu to zawsze coś wyjątkowego, a ten jest jeszcze bardziej wyjątkowy, ponieważ czyni mnie rekordzistą, co w dodatku osiągnąłem w moim kraju

— powiedział triumfator zmagań w holenderskim Hulst.

Przełajowa przyszłość pozostaje zatem pewną zagadką, a jak jest z tą bliższą, szosową? Ostatnie wiadomości mówiły o tym, że Mathieu van der Poel może pojawić się już na starcie Omloop Nieuwsblad (28.02), ale czy faktycznie kolarz Alpecin-Premier Tech weźmie udział już w belgijskim „opening weekend„?

Jest opcja na debiut w Omloop, ale podejmę decyzję dopiero tydzień przed wyścigiem. Jeśli poczuję się wystarczająco dobrze podczas przygotowań, na pewno wystartuję. Póki co muszę potrenować. Dla przykładu w zeszłym roku czułem się naprawdę dobrze i w efekcie wystartowałem już w Le Samyn, bo czułem się gotowy do startów już na treningu. Może być zatem tak, że będę gotowy już na Omloop, zaś jeśli nie będę tego czuł, to zacznę ściganie od Tirreno-Adriatico

— zakończył Mathieu van der Poel.

Wspomniana włoska etapówka rozpoczyna się nieco ponad tydzień po belgijskim klasyku, bo 9 marca. Oznacza to, że tak czy siak Holendra czeka około miesięczna przerwa od rywalizacji, podczas której ten najpierw uda się na zasłużony urlop, a następnie wraz z kolegami rozpocznie treningi w Hiszpanii.

Poprzedni artykułZaległe sprawozdania finansowe PZKol w lipcu? Padła deklaracja z ust członka Zarządu
Następny artykułDramat Lionela Taminiaux: Złamany obojczyk kończy australijską kampanię
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
0202
0202

👍