fot. La Flèche Wallonne

Francuskie DirectVelo opublikowało wywiad z Christophem Brandtem – 48-letnim Belgiem, który ma zostać dyrektorem nowego wyścigu UCI organizowanego pod nazwą Mur de Huy Classic U23. Impreza ta ma być adresowana do orlików, którzy podczas rywalizacji mieliby aż 5-krotnie przejechać przez słynną ściankę.

W Belgii ogromna część najsłynniejszych wyścigów posiada swoje odpowiedniki dedykowane czy to juniorom, czy też orlikom. Takiego było jednak próżno szukać w kalendarzu UCI w przypadku Walońskiej Strzały, której najbardziej charakterystycznym punktem jest finał na Mur de Huy. Teraz ma się to zmienić – TRW Organisation, które zarządza również wyścigiem Ethias-Tour de Wallonie, złożyło do UCI wniosek o wpisane do kalendarza nowej imprezy – Mur de Huy Classic U23. debiutancka edycja miałaby się odbyć już 6 kwietnia tego roku, a na zawodników do lat 23 miałoby czekać około 180 kilometrów rywalizacji z aż 5 przejazdami przez słynną ściankę.

Bardzo dobrze dogaduję się z burmistrzem Christophe’em Collignonem, z którym odbyłem wiele spotkań. Pojawiło się wiele pomysłów, nie tylko na stworzenie nowego wydarzenia. Chodzi o promocję Huy jako miasta rowerowego, podobnie jak czyni to np. Oudenaarde. Poza Walońską Stzałą dla zawodowców, w regionie nie ma zbyt wielu wyścigów. Chcemy, aby Huy stało się miejscem kolejnego wydarzenia. Swój wyścig dedykujemy orlikom – to kategoria, która stale się rozwija. Pozwoli to kolarzom po raz pierwszy skosztować Mur de Huy, zanim zostaną zawodowcami. Stworzymy dla nich dynamiczny wyścig, z mniejszym przewyższeniem niż na np. Flèche Ardennaise

— powiedział Christoph Brandt, dyrektor nowopowstającego wyścigu, w rozmowie dla DirectVelo.

Impreza ta miałaby zostać poprowadzona na rundach, na których znalazłyby się podjazdy pod Côte d’Ereffe, Côte de Marchin oraz rzecz jasna tytułowy Mur de Huy. Organizatorzy celują, że już w premierowej edycji, na starcie zagościłaby spora część developmentów największych ekip świata, a także belgijskie formacje rozwojowe. Belgijska Federacja dała już zielone światło dla tego projektu, zatem formalnie brakuje już wyłącznie akceptacji ze strony Międzynarodowej Unii Kolarskiej i wpisu do kalendarza UCI. Mający w swoim dorobku rekordowe 5 zwycięstw w Strzale Walońskiej Alejandro Valverde bez wątpienia czeka na swojego następcę – być może wyścig dla orlików odkryje takiego, który z czasem zacznie triumfować także i w seniorskim klasyku.

Poprzedni artykułNaszosowa zapowiedź sezonu 2026: EF Education-Oatly
Następny artykułJay Vine mistrzem Australii w jeździe indywidualnej na czas
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jacek
Jacek

Przypominam, że w języku polskim słowo „dedykowany” znaczy zupełnie coś innego, niż angielskie „dedicated”. Wiem, że teraz mnóstwo ludzi powie czy napisze o „rowerze dedykowanym do jazdy po szosie”, ale po polsku jest to „rower przeznaczony (albo przewidziany, zaprojektowany itp.) do jazdy po szosie”. Możemy natomiast „zadedykować swoją wyprawę rowerową naszym rodzicom (albo żonie, mężowi, dzieciom)”. Jeśli to Was nie przekonuje, zapytajcie Pana Profesora Bralczyka (na przykład).

Jacek
Jacek

Panie Jakubie, temat oczywiście nie jest jednoznaczny. Owszem, język się zmienia, ale pytanie, czy powinniśmy dopuszczać do takiego kalkowania z innego języka słów, które znaczą coś zupełnie innego doprowadzając do tego, że to polskie znaczenie traci swoją wymowę i sens, wypierane przez kalkę? Czy naprawdę nie możemy pisać i mówić o wyścigu przeznaczonym dla młodych zawodników? Przecież to bardzo proste i zrozumiałe dla wszystkich.
Przy okazji takich dyskusji podaję przykład takiej kalki językowej, na którą – na szczęście – jeszcze nikt nie wpadł: czy dobrze by się Pan czuł, gdyby nazwano Pana „wulgarnym człowiekiem”?

Jacek
Jacek

Ta ostatnia kalka była z łaciny. Biorąc analogiczne z angielskiego nazywano by nas „ordynarnymi ludźmi”.

Tomasz
Tomasz

Jacku, spokojnie

Mikołaj
Mikołaj

Nawet ciekawe przedsiebzięcie .