Nadal głośno jest o sprawie odwołania trzeciego etapu tegorocznego wyścigu Tour of Holland. Głos w tym temacie zabrał Thijs Rondhuis – organizator, który opowiedział o okolicznościach tego zdarzenia.
Niedawno informowaliśmy Was, że trzeci etap Tour of Holland 2025 został anulowany. Teraz dowiedzieliśmy się nieco więcej o powodach takiej decyzji. Na początku trzeba jednak wspomnieć o tym, że holenderskie wyścigi nie mają w tym sezonie łatwego życia. Niektórzy organizatorzy musieli sobie radzić z minimalną dostępnością policjantów oraz trudnościami z optymalnym zabezpieczeniem trasy.
Piątkowy etap został najpierw przerwany, a następnie całkowicie anulowany. WielerFlits informuje kolarskich sympatyków o tym, jak dokładnie wyglądała przemowa Thijsa Rondhuisa do dyrektorów sportowych oraz zawodników. Była ona dość emocjonalna i konkretna.
Sytuacja polega na tym, że 25 kontrolerów ruchu nie pojawiło się na neutralizacji. Z tego powodu neutralizacja była nieuporządkowana. Mieliśmy wiele sytuacji, w których inni uczestnicy drogi ignorowali znak STOP od kontrolerów ruchu. Zatrzymano ich na poboczu, potem znowu zaczęli podjeżdżać, znowu się zatrzymywali i znowu podjeżdżali. To dla nas czerwona linia i znak, że nie można działać bez policji. Zatrzymujemy się z dwóch powodów – pierwszym i zdecydowanie najważniejszym jest bezpieczeństwo. Po drugie musimy wykorzystać tę sytuację, aby w przyszłości mieć wystarczająco dużo policji, aby móc nadal organizować wyścigi, takie jak Amstel Gold Race, ZLM Tour czy też Tour of Holland. Jeśli tego nie zrobimy, po prostu nie będziemy mieli wyścigów kolarskich w Holandii. W związku z tym wykorzystajmy ten moment, aby wymusić rozmieszczenie policji w przyszłości. Wszyscy wiedzą, że staramy się przeprowadzić ten wyścig bez udziału policji. W sobotę i niedzielę sytuacja będzie inna. Mamy do czynienia z innymi prowincjami, które są w stanie zagwarantować nam bezpieczeństwo. Jeśli nie możemy go zagwarantować, nie możemy kontynuować. Z tego względu anulowaliśmy etap. Jest to ważne dla bezpieczeństwa wszystkich, ale też dla jazdy na rowerze w Holandii. Bez policji jazda na rowerze nie jest możliwa
– mówił Thijs Rondhuis.
Następnie organizator odniósł się do dwóch etapów, które czekają jeszcze na kolarzy. Przypomnijmy, że tegoroczna edycja Tour of Holland zakończy się w niedzielę.
W sobotę pojedziemy w Drenthe. Ściganie będzie maksymalnie zabezpieczone przez Motor Guidance Team Assen. Ponadto osobiście gwarantuję Wam bezpieczeństwo. W niedzielę jedziemy na zamkniętej drodze w Arnhem. Osobiście gwarantuję bezpieczeństwo również na tym etapie. Bliżej mi do płaczu niż do śmiechu. W piątek mieliśmy 130 motocyklistów i około 50 kontrolerów ruchu. To prawie dwieście osób i nie wyszło. Czasami trzeba po prostu przyznać, że coś nie wychodzi. Kontynuujemy w sobotę. Jeszcze raz przepraszam, chłopaki
– kontynuował organizator Tour of Holland.
Jak donosi WielerFlits, Thijs Rondhuis postanowił jeszcze bardziej zagłębić się w temat i udzielić (już na spokojnie) kolejnej wypowiedzi w tej sprawie, w której poruszył kwestie związane z własnymi działaniami oraz planami na przyszłość.
Wszystko, co robisz bez eskorty policji, to przekraczanie granic. Jako holenderskie kolarstwo zrobiliśmy dość duży krok, aby umożliwić przeprowadzanie wyścigów bez eskorty policji, niezależnie od tego, czy są to krótkie trasy, czy też wyścigi typu Volta NXT Classic. Wiedzieliśmy, że to będzie wyzwanie. Byliśmy jednak pewni, że damy radę. System działał poprawnie. Mieliśmy do dyspozycji około 200 osób, doświadczonych i przeszkolonych, które pracują przy tym tydzień w tydzień. Bez policji było to jednak większe wyzwanie, niż się spodziewaliśmy. Najbliższe dni będą miały inną strukturę. Na czwartym etapie jedziemy po spokojniejszych drogach, a potem mamy rundy na VAM-bergu. Udowodniono już, że można tam jeździć w bezpieczny sposób. W niedzielę, w Arnhem, znajduje się konstrukcja zamkniętego toru, na którym nie ma ruchu. To zupełnie coś innego, niż to z czym mieliśmy do czynienia dzisiaj. Ważne jest to, abyśmy rozróżniali rodzaje tras, ale także regiony, w których mamy z nimi styczność. Na długich trasach z punktu A do punktu B jesteśmy zależni od okoliczności
– zakończył Thijs Rondhuis.









