Rok i dwa lata temu napisałem artykuły, w których porównywałem wyczyny Tadeja Pogačara z tymi, którymi będąc w jego wieku mógł się pochwalić Eddy Merckx. Teraz robię to po raz trzeci. Czy tegoroczne wyczyny “Kanibala Słowiańszczyzny” przybliżyły go do wyrównania osiągnięć wielkiego belgijskiego poprzednika?
Odpowiedź na to pytanie na to pytanie mogłaby być oczywista. Już poprzedni rok pozwolił się bowiem Pogačarowi przybliżyć się do słynnego “Kanibala”, a to właśnie o obecnym Słoweniec powiedział, że był on najlepszym w jego dotychczasowej karierze.
Można go zrozumieć nawet mimo tego, że w tym roku zdarzyły mu się przynajmniej dwa momenty w których odarto go z kolarskiej boskości. Najpierw było Amstel Gold Race – to właśnie tam jego pozornie zabójczy rajd został przerwany przez Remco Evenepoela i przede wszystkim Mathiasa Skjelmose, późniejszego zwycięzcę wyścigu. Kolejny zawód przyniosły mu mistrzostwa świata w Rwandzie – wprawdzie brak medalu na czasówce nie był dla niego żadną nowością, lecz tym razem mógł być szczególnie rozczarowujący. Trasa sprzyjała mu jak nigdy, a tymczasem został wyprzedzony przez startującego dwie minuty później Evenepoela.
Fakty są jednak niezaprzeczalne. Tak, reszta świata miała momenty, w których mogła przez chwilę zyskać nadzieję na to, że nawet Pogačara da się czasami pokonać, ale on szybko przypominał, że jest niepodzielnym królem peletonu. Za nim drugi z rzędu sezon, w którym wykręca już nie wielkie, a prawdziwie kosmiczne liczby. Został pierwszym w historii kolarzem, który kończył na podium wszystkie pięć monumentów. Wygrał trzy z nich: Ronde van Vlaanderen, Liege-Bastogne-Liege i Il Lombardia. Wygrał też mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. I wreszcie: wygrał po raz czwarty w karierze, Tour de France – jedyny wielki tour, w którym wystartował.
Tak się jednak składa, że Eddy Merckx właśnie w wieku 27 lat osiągnął, przynajmniej pod względem występów w najważniejszych wyścigach, szczytowy moment swojej kariery. Wprawdzie w przeciwieństwie do Pogačara nie sięgnął po tęczową koszulkę, za to podobnie jak Słoweniec wygrał trzy monumenty i w przeciwieństwie do niego sięgnął nie po jedno, a dwa wielkotourowe triumfy, bowiem do Tour de France dorzucił Giro d’Italia. Lepiej wypada również pod kątem wielkotourowych zwycięstw na etapach – uzbierał ich łącznie dziesięć przy zaledwie czterech Pogačara.
Oznacza to, że Słoweniec, mimo kapitalnych tegorocznych występów, patrząc krótkoterminowo, wcale nie zbliżył się do “Kanibala”. Wciąż przegrywa na najważniejszych polach nie tylko z Eddym Merckxem, ale i z jego 27-letnią wersją. Zresztą, zobaczcie sami:
| Zwycięstwa/Kolarz | Tadej Pogacar | 27-letni Eddy Merckx | Eddy Merckx |
| Monumenty | 10 | 13 | 19 |
| Mediolan-San Remo | 0 | 5 | 7 |
| Ronde van Vlaanderen | 2 | 1 | 2 |
| Paryż-Roubaix | 0 | 2 | 3 |
| Liege-Bastogne-Liege | 3 | 3 | 5 |
| Il Lombardia | 5 | 2 | 2 |
| Wielkie toury | 5 | 7 | 11 |
| Giro d’Italia | 1 | 3 | 5 |
| Tour de France | 4 | 4 | 5 |
| Vuelta a Espana | 0 | 0 | 1 |
| Etapy wielkich tourów | 36 | 40 | 64 |
| Etapy Giro d’Italia | 6 | 16 | 24 |
| Etapy Tour de France | 21 | 24 | 34 |
| Etapy Vuelta a Espana | 3 | 0 | 6 |
| Wielkie wyścigi tygodniowe* | 5 | 6 | 7 |
| Mistrzostwa świata | 2 | 2 | 3 |
*Wielkie wyścigi tygodniowe – Paryż-Nicea, Tour de Romandie, Tirreno-Adriatico, Criterium du Dauphine, Tour de Suisse, Wyścig Dookoła Kraju Basków, Volta a Catalunya – siedem obecnych wyścigów worldtourowych o najdłuższej historii w peletonie zawodowym. Choć i w czasach Merckxa, i obecnie, rozgrywane są również inne prestiżowe tygodniówki, to nie pokrywają się one ze sobą, więc trudno na podstawie osiąganych w nich wyników porównywać między sobą obu kolarzy |
|||
Patrząc jednak uczciwie na tegoroczne wyczyny Pogačara i trudno nie być pod olbrzymim wrażeniem. Powtórzenie drugi rok z rzędu liczb, do których poza “Kanibalem” nie zbliżył się nikt w historii kolarstwa, jest gigantycznym wyczynem. A to, że Merckx w jego wieku radził sobie lepiej wcale nie odbiera mu nadziei na to, że pewnego dnia wyprzedzi słynnego “Kanibala”. Choć w latach 1973-75 Merckx wciąż pozostawał zdecydowanie najlepszym kolarzem świata i wygrywał większość najważniejszych wyścigów, to nigdy nie był w nich aż tak skuteczny jak w 1972. A od 1976 triumfował w nich już tylko okazjonalnie.
Dziś oczywiście nie da się stwierdzić jak długo jeszcze potrwa dominacja Pogačara. Z jednej strony, już w tym sezonie byliśmy świadkami kilku momentów, które za kilka lat mogą być wspominane jako początek stopniowego wypalania się Pogačara. Z drugiej strony, jeśli psychiki Słoweńca nie zniszczyło jeszcze ciągłe wygrywanie, istnieją widoki na to, by wygrywał jeszcze więcej. Tegoroczne Paryż-Roubaix pokazało nam, że dziś właściwie nie ma terenu, w którym nie byłby w stanie nawiązać rywalizacji z najlepszymi na świecie, zaś sezon 2024 pokazał, że Pogačara stać na to, by w ciągu jednego roku wygrywać nie jeden, a dwa wielkie toury. Prawdopodobnie to niechęć do przedwczesnego wyeksploatowania swojego organizmu powoduje, że do tej pory tylko raz zdecydował się na to, by w ciągu sezonu obskoczyć dwa trzytygodniowe wyścigi.
I właśnie ten fakt pozwala wierzyć, że właśnie długowieczność może być czymś, co pozwoli kiedyś Pogačarowi wyprzedzić Merckxa. Belg swój ostatni wielki sezon zaliczył w wieku 30 lat – niewykluczone, że dominacja „Kanibala Słowiańszczyzny” potrwa dłużej. A jeśli się nie uda? No cóż, ostatnie dwa lata sprawiły, że już dziś Tadej Pogačar ma na swoim koncie zdecydowanie więcej osiągnięć niż w czasie całej kariery zdołali uzbierać tacy zawodnicy jak Jacques Anquetli, Sean Kelly, Francesco Moser, Miguel Indurain, Alberto Contador czy Chris Froome. A jeśli chodzi o osiągnięcia w wieku 27 lat, to poza Merckxem nie ma zawodnika, którego nie biłby na głowę.
Poniższa tabelka pokazuje, że pomijając Merckxa żaden kolarz w historii nie był w wieku 27 lat równie utytułowany, co Słoweniec: (Jeśli korzystasz z telefonu i chcesz zobaczyć całą tabelkę, zmień orientację na poziomą lub włącz widok komputerowy) |
|||||||||
| Kolarz/liczba wygranych* | Tour de France | Giro d’Italia | Vuelta a Espana | Milano-Sanremo | Ronde van Vlaanderen | Paryż-Roubaix | Liege-Bastogne-Liege | Il Lombardia | Mistrzostwa Świata ze startu wspólnego |
| Tadej Pogacar | 4 | 1 | 0 | 0 | 2 | 0 | 3 | 5 | 2 |
| Bernard Hinault | 3/5 | 2/3 | 1/2 | 0 | 0 | 1/1 | 2/2 | 1/2 | 1/1 |
| Jacques Anquetil | 2/5 | 1/2 | 0/1 | 0 | 0 | 0 | 0/1 | 0 | 0 |
| Francesco Moser | 0 | 0/1 | 0 | 0/1 | 0 | 0/3 | 0/3 | 1/2 | 1/1 |
| Sean Kelly | 0 | 0 | 0/1 | 0/2 | 0 | 0/2 | 0/2 | 1/3 | 0 |
| Rik Van Looy | 0 | 0 | 0 | 1/1 | 1/2 | 0/3 | 0/1 | 1/1 | 1/2 |
| Roger De Vlaeminck | 0 | 0 | 0 | 1/3 | 0/1 | 1/4 | 1 | 0/2 | 0 |
| Fausto Coppi** | 0/2 | 1/5 | x* | 1/3 | 0 | 0/1 | 0 | 1/5 | 0/1 |
| Gino Bartali | 1/2 | 2/3 | x | 2/4 | 0 | 0 | 0 | 3/3 | 0 |
| Alfredo Binda | 0 | 4/5 | x | 1/2 | 0 | 0 | 0 | 3/4 | 1/3 |
| Chris Froome | 0/4 | 0/1 | 1/2 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| Alberto Contador | 2/2 | 1/2 | 1/3 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
| Miguel Indurain | 1/5 | 0/2 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 | 0 |
*liczba wygranych w wieku 27 lat/liczba wygranych ogółem |
|||||||||
**jako że podejście do młodych kolarzy zmieniało się na przestrzeni lat, do powyższego zestawienia nie należy podchodzić bezrefleksyjnie – nie każdy z nich miał równe szanse na odnoszenie sukcesów w młodym wieku |
|||||||||
Fausto Coppi jest tutaj szczególnie wyraźnym przypadkiem, ponieważ między 20, a 26 rokiem życia doświadczał, w mniejszym lub większym stopniu okropieństw II wojny światowej (więcej TUTAJ). Z kolei Gino Bartali skończył 27 lat w 1940 roku |
|||||||||









„Kanibala Słowiańszczyzny” – kto tę głupotę wymyślił?
Merx wygrywał 50 lat temu gdy myśl treningowa jak i sam trening, wiedza o żywieniu, dostep do informacji stały na zupełnie innym poziomie. W czasach gdy kolarstwo jest o wiele bardziej profesjonalne, dominacja Pogacara robi o wiele większe wrażenie.
Zgadzam sie z Tomko. W czasach Merckxa mie było aż takiej specjalizacji . Dzisiaj mamy typowych górali , czasowców i sprinterów . Merckx golił wszystko i po płaskim i w górach , i na czas . Jeszcze jedna uwaga , za czasów Kanibala w zasadzie tylko czołówka peletonu była w pełni zawodowa , reszta to urzędnicy , bankierzy , przedstawiciele rożnych zawodów pracujący normalnie w swoich zawodach a , w czasie wolnym trenyjący . Kogoś takiego jak Kwiatkowski co pracuje na swoich liderów i zgarniających hajs na poziomie 2,5 mln euro rocznie nie było .
@Tomko o wiele większe wrażenie albo o wiele bardziej uzasadnione wątpliwości – zależnie od tego, kto wychodzi z jakich pozycji.
Co do specjalizacji do niedawna postępującej w kolarstwie (bo ostatnio mam wrażenie, że trochę się jednak cofa), zgoda, ale do reszty komentarza mam drobną uwagę. W czasach Merckxa również byli tacy kolarze jak Michał Kwiatkowski. Nie wiem ile zarabiali, bo w książkach, które czytałem niestety nie widziałem takich informacji (albo po prostu ich nie zapamiętałem). Wiem jednak, że musieli zarabiać stosunkowo dobre pieniądze, jak na swoje czasy. Skąd ta pewność? A no stąd, że dla Merckxa pracowali absolutnie najwięksi kolarze swoich czasów. Podczas klasyków najważniejszym pomocnikiem Belga był Joseph Bruyere, który po tym, jak przestał pracować dla Belga, dwukrotnie wygrał Liege-Bastogne-Liege. W górach mógł liczyć na Martina van den Bossche, który przed rozpoczęciem pracy dla Eddy’ego Merckxa był 3. kolarzem Giro d’Italia. A takich zawodników można byłoby wymieniać dłużej: Roger Swerts, Ferdinand Bracke przez rok nawet Vittorio Adorni. Każdy z nich był czołowym kolarzem swoich czasów i przez pewien okres musiał przynajmniej częściowo odłożyć swoje ambicje na rzecz pracy dla „Kanibala”. I nie chce mi się wierzyć, żeby robili to za darmo
Ciekawe czy i kiedy wyjdzie co brał.