Mistrzostwa Świata UCI w kolarstwie górskim 2025 w szwajcarskim Crans-Montana przyniosły spodziewany pokaz siły Alana Hatherly’ego, który w samotnym rajdzie obronił tytuł mistrza świata. Na drugim stopniu podium stanął Włoch Simone Avondetto, a zaciętą walkę o brąz wygrał Francuz Victor Koretzky.

Jednak oczy wielu kibiców były zwrócone na innego zawodnika  – Mathieu van der Poela. Holender, który w tym sezonie zachwycał na szosie, wystartował w XCO z dalekiej, 33. pozycji. Choć pokazał niesamowitą moc na starcie, szybko awansując na czołowe miejsca, musiał zapłacić za ten nadludzki wysiłek. Van der Poel stopniowo tracił siły, by ostatecznie wylądować na 29. miejscu, ponad pięć minut za Hatherlym.

Jego występ idealnie wpisuje się w to, o czym sam niedawno mówił. Holender wielokrotnie podkreślał, że aby osiągnąć sukces w kolarstwie górskim, kluczowa jest wysoka pozycja startowa, którą zdobywa się przez konsekwentne starty w Pucharze Świata. Właśnie dlatego, jak stwierdził, by powalczyć o czołowe lokaty w MTB, musiałby ograniczyć swoje występy na szosie. Dzisiejszy wyścig dobitnie pokazał, jak ogromne znaczenie ma start z czołówki – pogoń z tak odległej pozycji kosztowała go mnóstwo energii, co w konsekwencji doprowadziło do utraty sił i spadku w klasyfikacji.

Tymczasem na czele wyścigu dominował Alan Hatherly. Południowoafrykańczyk objął prowadzenie już na drugim z dziewięciu okrążeń i od tamtej pory nie dał się już dogonić. Z okrążenia na okrążenie powiększał swoją przewagę nad grupą pościgową, która poddała się walce o złoto już w połowie wyścigu, skupiając się na rywalizacji o pozostałe medale.

Hatherly obronił tytuł w stylu, który zapisał się w historii, a jego występ porównywano do najlepszych popisów Nino Schurtera, który również potrafił dominować na trasie. Z kolei pasjonujący pojedynek o brąz rozegrał się na ostatnim okrążeniu, gdzie Victor Koretzky pokonał w sprincie szwajcarskich rywali, zdobywając upragniony medal i potwierdzając, że walka o podium bywa często bardziej zacięta niż o zwycięstwo.

Poprzedni artykułTurul Romaniei 2025: Polskie podium na zakończenie zmagań!
Następny artykułGP de Fourmies 2025: Paul Magnier z kolejną wygraną
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
XXXR
XXXR

Mam wrażenie, że Nino Schurter celowo jechał po ostatnie miejsce, co wbrew pozorom nie było łatwe, bo trzeba było pilnować tempa, aby nie zostać zdjętym z tasy. Takie symboliczne zamknięcie kariery, będąc wiele razy pierwszym być kiedyś ostatnim i cieszyć się tym.