fot. CCC-Liv

Niezwykle doświadczona, niemal 40-letnia Ashleigh Moolman postanowiła wypowiedzieć się na temat obowiązujących limitów wagi rowerów. Zdaniem filigranowej kolarki z RPA, obecne ograniczenia są nieco dyskryminujące dla najlżejszych zawodniczek i zawodników obecnych w zawodowym peletonie.

Rower używany podczas wyścigów UCI nie może być lżejszy niż 6,8 kilograma – ten fakt zna zapewne większość kibiców kolarstwa. Czy jednak wartość ta wciąż jest aktualna i spełnia oczekiwania wszystkich sportowców? Jak wskazuje Ashleigh Moolman w rozmowie dla BikeRadar, limit ten uderza przede wszystkim w najlżejszych sportowców, którzy w ten sposób mają być nieco dyskryminowani. Samą normę wagową 39-latka nazywa zaś przestarzałą.

Zasada 6,8 kg została opracowana w 2000 roku, a punktem odniesienia był peleton mężczyzn. Szacuję, że w tamtym czasie średnia waga kolarza wynosiła około 68 kg, a ktoś postanowił, że rower powinien ważyć około 10% tej wartości. W ten sposób ustalono minimalną wagę 6,8 kg. Być może kryła się za tym nieco głębsza analiza, ale zasada wydaje się prosta. Od tego czasu branża kolarska ogromnie się rozwinęła, stale przekraczając granice i wprowadzając innowacje, ale zasady i mentalność UCI nie nadążają za tym. Dla kogoś takiego jak ja, z technicznym wykształceniem, jest to szczególnie frustrujące

— opowiadała Ashleigh Moolman, po czym przywołała praktyczny przykład.

Weźmy podjazd taki jak Col de la Madeleine, który był częścią tegorocznego Tour de France. 18 kilometrów o średnim nachyleniu 8 procent. Kolarka ważąca 52 kilogramy generując moc 5,5 wata na kilogram pokonuje go z prędkością 14,3 km/h. Z kolei zawodniczka o masie 60 kg i takiej samej mocy względnej pokonuje podjazd z prędkością 14,8 km/h, co oznacza, że ​​jest szybsza o 1 minutę i 16 sekund. Dzieje się tak, ponieważ stała masa roweru stanowi mniejszą część masy całkowitej, co przekłada się na wyższy stosunek mocy do masy dla cięższej kolarki

— kontynuowała zawodniczka AG Insurance – Soudal Team.

Kolarka z RPA mocno odwoływała się w rozmowie do czasów ścigania się dla CCC – Liv. Wówczas, gdy jeszcze hamulce tarczowe nie były normą, jej rower był często bardzo mocno sztucznie dociążany, a UCI deklarowała, że lada moment nastąpi zmiana przepisów, która pozwoli tak filigranowej zawodniczce jak Ashleigh Moolman (oficjalnie 163 cm i 49 kg) na stosowanie lżejszych rowerów.

Zanim hamulce tarczowe stały się normą, moje rowery zazwyczaj ważyły ​​mniej niż 6,8 kg. Jedynym sposobem na spełnienie przepisów było dociążenie. Jednak zgodnie z przepisami UCI, obciążenie nie może być widoczne. W praktyce prawie zawsze oznaczało to umieszczenie dodatkowego obciążenia w rurze podsiodłowej, tuż obok suportu, co uznawano za najbezpieczniejsze miejsce. Jako lekka kolarka, która spędza dużo czasu poza siodełkiem, dodatkowy ciężar w suporcie ściągał mnie do tyłu gdy wstawałam. Miałam wrażenie, jakby ktoś wsuwał mi rękę do tylnej kieszeni i ciągnął mnie do tyłu – to uczucie znacząco wpłynęło na moje osiągi

— wskazywała Ashleigh Moolman.

Zmiany ostatecznie nie zostały wprowadzone, ale przejście na hamulce tarczowe pozwoliło na dociążenie rowerów w nieco inny sposób. Dziś jednak dyskusja ponownie powraca, albowiem kolejne innowacje sprawiają, że niemal 40-letnia zawodniczka ponownie musi sztucznie dociążać używane przez siebie rowery.

Z mojego doświadczenia i obliczeń wynika, że ​​rzeczywisty „próg wrażliwości” dla czynników związanych z stosunkiem wagi roweru do wagi kolarki bądź kolarza zaczyna być mocniej odczuwalny już przy około 56 kilogramach. Powyżej 60 kilogramów względny wpływ masy roweru i reakcji kół staje się znacznie mniej istotny. Dla kolarzy poniżej tego progu wpływ ten jest jednak bardzo realny i w wielu przypadkach decyduje o ich karierze

— zakończyła Ashleigh Moolman.

Czas pokaże czy doczekamy się zmiany w temacie przepisów, który ma już ćwierć wieku. Bez wątpienia jednak nowe zapisy musiałyby być bardziej elastyczne niż ten obecny, tak jak ma to miejsce np. w przypadku rowerów czasowych. Tam takie elementy jak ustawienie lemondki są uwarunkowane wzrostem zawodnika. Tu można sobie wyobrazić, że zostaną wprowadzone inne limity dla pań i panów, bądź też pojawią się odstępstwa od limitu 6,8 kilograma dla najlżejszych zawodników i zawodniczek będących częścią zawodowego peletonu.

Poprzedni artykułWahoo Fitness prezentuje nowy KICKR BIKE PRO oraz KICKR CORE 2
Następny artykułVuelta a España 2025: Egan Bernal triumfatorem skróconego przez protesty etapu
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
22 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Adam
Adam

Kompletnie się z nią nie zgadzam, już mieliśmy w skokach narciarskich erę anorektycznych zawodników. Sprzęt taki sam dla wszystkich.

Stefan
Stefan

Jedna prosta zasada to też mniej kombinowania. I jestem za tym by tej zasady nie zmieniać.
Ciężko ją w ogóle sensownie wprowadzić. Można się odnosić do wzrostu zawodników ale to ma wady. Są goście 180 cm, wychudzeni i sprawni w górach. A inni z tym samym wzrostem potężnie zbudowani sprinterzy, klasykowcy.
Zaś odniesienie się do wagi zawodnikow jest już totalnie bez sensu. Ta jest zbyt zmienna w trakcie wyścigu by dało się uniknąć oszustw.

Piotr
Piotr

Oczywiście że ma rację iż przepisy dyskryminują lżejszych, a wiec dysponujących mniejszą mocą bezwzględną. Nawet w maratonach biegają w jednorazowych lekkich butach. Powinno być to dostosowane do wagi zawodnika. Inna sprawa jak to zrobić, by np nie było zamieszania i oszukiwania.
Kiedyś podjeżdżałem pod Passo Rolle, było zimno, deszcz, po 7km zorientowałem się że nadal mam pełne dwa bidony i pomyślałem że w takich warunkach ich nie wypiję do szczytu, więc odkręciłem wlew i jednym ruchem wylałem całość. Tam było 8% nachylenia i w tym momencie poczułem jak by ktoś popchnął mój rower do przodu, taka różnica, a to tylko 500g. Spróbujcie.

Mateo
Mateo

Limit ma pozostać i koniec gadania.

Łukasz
Łukasz

Idąc tym tokiem kolarze powinni ważyć po 100kg i będą szybsi na podjazdach. A tak poważnie to przepis jest ok i jak pani czuje się dyskryminowana niech zwiększy masę mięśni a nie opowiada jaka to pokrzywdzona.

No ja!
No ja!

Tyle się mówi o co raz to szybszych wyścigach, średnia etapu, wyścigu rośnie. Tak zmniejszmy wagę rowerów będą jeździć jeszcze szybciej pod górę.
Limit jest ok uważam że nie ma co kombinować. Poza tym czy ona trochę nie bredzi? Przecież lżejsi zawodnicy zawsze będą szybsi pod górę przy tych samych W/kg

reko
reko

Też uważam, ze dopuszczalna masa roweru powinna być niższa. Zyskają lżejsi zawodnicy, nie stracą ciężcy, wzrośnie tempo nieco pod górę, ale nie wzrośnie na zjazdach. Branża tez zyska, nie widzę tu przegranych.

Marcin
Marcin

Do Piotr. No nie wiem podjeżdżałem kiedyś na Tourmalet i 2 km przed szczytem wypiłem pół bidonu. Nie czułem żadnej poprawy, turbodoładowania. Ale może dlatego, że to było raz, że 250 g a dwa, że wlałem z bidonu w siebie, więc masa pozostała taka sama

Robertson
Robertson

Jak jest W/KG takie samo to szybciej pojedzie cięższy zawodnik, to jest oczywiste.. Tylko że ciężki nigdy nie powinien mieć tego samego W/KG co lekki.. chyba że lekki jest 3 klasy gorszy. Moim zdaniem limit jest OK i niema co drążyć. Limit zaszkodzi wszystkim bo powstaną kolejne linie drogich komponentów z gównolitu.. niebezpiecznych, niestabilnych lub zużywających się nadmiernie. Niech się rozwijają w tej masie co mają. Nadal można zrobić sztywniej, równiej i ładniej.

Pepe
Pepe

Z jednej strony może ma rację. Z drugiej, mniejszy kolarz oszczędza więcej energii jadąc za większym. Rower większego kolarza też jest większy, więc tutaj raczej jest na remis. Oczywiście, można by wprowadzić limity wagowe roweru, zależne od wagi zawodnika. Byłoby to jednak bardzo skomplikowane organizacyjnie i czasochłonne. Lepiej pozostać przy tym co jest.

amonek
amonek

Jak czytam te brednie snafcuf, to śmiech mnie ogarnia. Już 40 lat temu przekonywany byłem, że rower Merckxa ważył 4kg ehe

Piotr
Piotr

Do Marcin: masz rację – masa Ci się nie zmieniła bo wiozłeś ten bidon cały czas więc nic nie poczułeś. Spróbuj wyrzucić pełny bidon na nachyleniu 10%

Piotr
Piotr

Do wszystkich negających wpływ masy na wysiłek pod górę: Panowie, płakać mi się chce bo to świadczy że nie powinniście dostać oceny promocyjnej na świadectwie w ósmej klasie szkoły podstawowej 🙁
Nieuctwo pierwszego stopnia.
Oczywiste jest że w zawodowym peletonie więksi ciężsi zawodnicy dysponują większą mocą bezwzględną, po płaskim czy z góry pojadą szybciej. Mniejsi i lżejsi odwrotnie – ten kto to podważa to się zwyczajnie ośmiesza. Tu Sprawa dotyczy tego że laska ważyć 40 kilka kilo a musi mieć taki sam rower jak stukilowy koń. Zresztą w przyrodzie z definicji kobiety Są lżejsze. A że trudno to wprowadzić to nie znaczy że nie jest możliwe.

Nerd
Nerd

No najprościej by było, żeby zrobili 2 limity wagowe, dla mężczyzn i dla kobiet. Ale znając życie zaraz by się rozległ płacz przedstawicielek tej drugiej płci, że dyskryminacja i brak równości.

R. S.
R. S.

A który rower w zawodowym peletonie waży mniej niż 6,8 kg? Dzisiaj, gdy wszystko ma być aerodynamiczne, średnia waga takiego roweru to około 8 kg, a spowodowane jest to tym że hamulce tarczowe dorzucają do takiego roweru około 0,5 kg, do tego dochodzą szersze i wyższe obręcze, szersze niż wcześniej opony. Wszystko to więcej waży. Oszczędności szuka się wtedy w coraz lżejszych ramach, sztycach, stelażach siodełek z carbonu i płaskich (aerodynamicznych) kierownicach, które niebawem będą miały grubość żyletki, a później niektórzy się dziwią, że w rowerze za kilkadziesiąt tysięcy PLN w czasie sprintu lub przy większych wstrząsach (przypadek z ostatnich mistrzostw w Kigali) nie wytrzymuje siodełko czy sztyca. Dzisiaj technicznie można bez problemu zejść o 1 kg jeśli chodzi o wagę roweru od obowiązującego limitu 6,8 kg, ale nie wyobrażam sobie na nim kolarza (być może amatora) który waży około 100 kg.

R. S.
R. S.

Panie Jakubie! W katalogu, według mojej wiedzy, waga roweru podawana jest dla pewnej uśrednionej wielkości (nieraz przy samych ramach podawana jest ta wielkość i jej waga), a zawodowcy (i nie tylko oni) mają rower przygotowany pod własny wzrost, tak, że ten sam rower może ważyć (przypuszczam) nawet około 0,5 kg mniej lub więcej w zależności przede wszystkim od wzrostu kolarza. Oprócz tego te około 8kg wynika poniekąd też stąd, że prawie każdy kolarz wiezie przez prawie cały etap 2, a przynajmniej 1 bidon i z reguły nie jest on cały czas pusty. To też miałem na myśli, ale faktycznie o tym nie wspomniałem. Zwracam też uwagę na określenie „około” które użyłem, a którego znaczenie semantyczne jest bardzo płynne.

R. S.
R. S.

Z tego zestawienia wynika, że rowerom 1/3 wszystkich teamów bliżej do owych (spornych) 8 kg, ponieważ ważą więcej niż 7,5 kg, a poniżej 7 kg schodzi tylko jeden model. A ponadto: dziennikarze zważyli rowery. . . Co to w praktyce oznacza? Czy zważyli oni rowery wszystkich zawodników danego teamu i uśrednili ich wagę, czy jest to waga rowerów o takiej samej (np. 54, 56 itd.) wielkości ramy? Wydaje mi się, że w rachubę wchodzi raczej ten drugi wariant. W związku z tym w drużynie, w której są wysocy zawodnicy ich rowery będą jeszcze odrobinę cięższe niż te dane podane w tym rankingu, ponieważ używają większych ram. Zatem, sugerowane przeze mnie 8 kg, choć może trochę na wyrost, nie jest tak zupełnie abstrakcyjne jak się może wydawać.
P.S. Oczywiście bidonu (pełny, czy pusty) formalnie nie wlicza się do wagi roweru, koszyk na bidon już prawdopodobnie tak.

Piotr
Piotr

R.S. wagę katalogową podaje sie bez koszyków i pedałów dla danego rozmiaru ramy.
I oczywiste jest że na płaskim liczy się efekt aero, ale pod górę tylko głupek będzie bliżek 8kg niż 6.8kg. Nawet jeśli nie walczy o zwycięstwo to musi oszczędzać siły na kolejny etap by pomagać liderowi. Udowadnianie że World Tour jeździ na ciężkich szrotach
a amatorzy na wypasionych technologicznych lajtach jest cokolwiek niedorzeczne.

R. S.
R. S.

Owe 6,8 kg dotyczy minimalnej wagi roweru (moim zdaniem) wraz z koszykiem / koszykami na bidon i oczywiście z pedałami. Nigdzie też nie wspominałem, że zawodowcy jeżdżą na ciężkim „szrocie”. Obecnie grupy ponoć odchodzą od podziału na rowery na trasy płaskie i typowo górskie i używają jednego modelu, bardziej aero, na rożne etapy. Oczywiście na typowo górskich etapach używają przypuszczalnie lżejszych kół, o ile mają je do dyspozycji. Z tą jazdą pod górę nie jest do końca tak, jak Pan opisuje. Ja wolałbym, aby np. (jeśli miałbym wybierać) rama była o te 100, 200 gramów cięższa, a oglądałbym się za lżejszymi kołami, tzn. niższe obręcze i jak najlżejsze ogumienie, a nie odwrotnie. Na zjazdach nieco cięższe i tym samym sztywniejsze koła i szersze ogumienie będą z pewnością bezpieczniejsze. W historii kolarstwa znajdziemy takich zawodników, którzy na zjazdach tracili przewagę, którą „wykręcili” pod górę.

Piotr
Piotr

RS
…”Nigdzie też nie wspominałem, że zawodowcy jeżdżą na ciężkim „szrocie”.”…
i
…”Z tego zestawienia wynika, że rowerom 1/3 wszystkich teamów bliżej do owych (spornych) 8 kg,….Zatem, sugerowane przeze mnie 8 kg, choć może trochę na wyrost, nie jest tak zupełnie abstrakcyjne jak się może wydawać.”..

Jednak sugerowałeś 🙂
Waga roweru tzw katalogowa w sklepie jest zawsze bez pedałów, koszyków, liczników itp,- wg przepisów UCI masz rację że liczy się po prostu wszystko minus bidony.

…”Obecnie grupy ponoć odchodzą od podziału na rowery na trasy płaskie i typowo górskie i używają jednego modelu, bardziej aero, na rożne etapy.”..

To akurat zależy od aktualnie panującej ideologii, mody, a najbardziej interesów producentów. Racjonalizm jest na drugim miejscu.
Jednak technologia pozwala żonglować elementami by spokojnie złożyć 6,8kg a nie 8.

…”Z tą jazdą pod górę nie jest do końca tak, jak Pan opisuje”…

Racja że masa rotująca ma znaczenie. Ale ja nigdzie nie pisałem że tak nie jest.
Sam w latach 90′ jeździłem na 45mm alu stożkach gdy cały „świat” męczył zwykłe koła.
Teraz gdy „świat” docenił stożki, ja przesiałem się na niski profil i zestaw waży 916g przy wadze roweru liczonego „wg UCI” 5,4kg.
Uwierz że pod górę to śmiga tak, iż odjeżdżam góralom na 8-kilogramowych sprzętach niczym Tadej – posiadając ułamek jego mocy. Fizyka.
Taka sama jak to – że na tzw łatwym zjeździe 90kg Koń na 8kg rowerze mija mnie niczym TGV.