Jarno Widar wygrał 5. etap Tour de l’Avenir. Młody Belg triumfował na szczycie Tignes 2100, a za jego plecami linię mety przecięli Paul Seixas oraz Jørgen Nordhagen. Prowadzenie w wyścigu utrzymał Maxime Decomble.
61. edycja Tour de l’Avenir wjechała w wysokie góry! Od samego kilometra 0 dzisiejszego etapu, którego łączy dystans wynosił 121 km, zawodnicy musieli powoli wspinać się w stronę Megève, a następnie po krótkim zjeździe czekały na nich 3 górskie premie – kolejno Col des Saisies (13,1 km; 6%), Cormet de Roselend (20,3 km; 6,2%) oraz finałowe Tignes 2100 (25,9 km; 5,1%). To tu na dobre miała się rozpocząć walka o klasyfikację generalną wyścigu.

Tuż po starcie do przodu ruszyła 7-osobowa grupa, w skład której wszedł jadący w koszulce najlepszego górala Patryk Goszczurny (Reprezentacja Polski). Wraz z biało-czerwonym na czele znaleźli się także lider klasyfikacji punktowej Noah Hobbs (Wielka Brytania) oraz Estiven Garcia (Kolumbia), Jasper Schoofs (Belgia), Jérôme Gauthier (Kanada), Cole Kessler (USA) i José Juan Prieto (Meksyk). Uciekinierzy wypracowali sobie jednak maksymalnie zaledwie 45 sekund przewagi, a podczas wspinaczki pod Col des Saisies (13,1 km; 6%) byli kolejno doganiani przez peleton, który to stawał się coraz szczuplejszy z minuty na minutę.
Na szczycie pierwszej górskiej premii Patryk Goszczurny zameldował się na czele stawki, a niedługo potem był już jedynym uciekinierem. Niestety peleton, który napędzali głównie Hiszpanie, cały czas mocno naciskał i na 70 kilometrów przed końcem akcja Polaka przeszła do historii. Jako kolejni do pracy zabrali się Belgowie, a główna grupa pod koniec wspinaczki pod Cormet de Roselend (20,3 km; 6,2%) liczyła jedynie około 25 zawodników. Wśród nich cały czas pozostawał Filip Gruszczyński (Reprezentacja Polski).
Jako kolejny zaatakował Paul Seixas (Francja), ale jego próba nie potrwała zbyt długo. Przedstawiciela gospodarzy złapano na zjeździe, na którym po chwili swoich sił spróbował Robin Donzé (Szwajcaria). 21-latek u podnóża Tignes 2100 (25,9 km; 5,1%) miał ponad minutę przewagi, ale za sprawą pracy Belgów różnica ta zaczęła błyskawicznie spadać. Akcja Szwajcara zakończyła się na 19 kilometrów przed metą.
Po Belgach, którzy niespecjalnie przerzedzili peleton, na czele pojawili się Francuzi, a ich praca przyniosła wymierne efekty. Stawka porwała się, a gdy zaatakował Paul Seixas (Francja) to jego tempo wytrzymał tylko Jarno Widar (Belgia). Blisko za nimi trzymał się Lorenzo Finn (Włochy), nieco więcej tracili Jakob Omrzel (Słowenia), Jørgen Nordhagen (Norwegia) i Mateo Ramírez (Ekwador). Uciekający duet zaczął się nieco czarować, a w efekcie cała szóstka zjechała się na 4 kilometry przed metą.
Cała uciekająca grupa po zakończonym wygraną ucieczki 2. etapie traciła w klasyfikacji generalnej ponad 2 minuty do Maxime’a Decomble’a (Francja), który z tyłu toczył zacięty bój o utrzymanie żółtej koszulki. Pomocne były w tym przestoje w czołowej szóstce, które następowały po każdym nieskutecznym skoku jednego z uciekinierów.
Decydujący atak miał miejsce dopiero na ostatnich kilkuset metrach. Fenomenalnym przyspieszeniem popisał się Jarno Widar, który oderwał się od rywali i samotnie przeciął linię mety. Drugi był Paul Seixas, a etapowe podium uzupełnił Jørgen Nordhagen. Prowadzenie w wyścigu przed ostatnim dniem zmagań utrzymał Maxime Decomble.
Wyniki 5. etapu 61. Tour de l’Avenir:
Wyniki dostarcza FirstCycling.com










Czyli jeśli chodzi o nadzieje na przyszłość, to dalej jesteśmy w czarnej d… Niby czowiek wiedzioł, a jednak sie łudzioł.
przecież Patryk super i aktywnie jedzie. walczy o koszulke najlepszego górala. Więc raczej to twoja spostrzegawczość i znajomość kolarstwa jest w czarnej d…e.
Pytanie czy taka jazda w tej kategorii wyścigów( z całym szacunkiem do TdA)przełoży się na coś..? Jeszcze jakby rzeczywiście na koniec tą koszulkę zdobył ale obawiam się,że takie wyścigi trzeba najlepiej wygrywać ewentualnie etapy,żeby „zrobić karierę”…