fot. Vuelta a Espana

Zgodnie z oczekiwaniami Jasper Philipsen wygrał pierwszy, dedykowany sprinterom etap 80. edycji Vuelta a España. Idealnie zadziałał pociąg drużyny Alpecin – Deceuninck, który jak po sznurku doprowadził wracającego do pełni dyspozycji po kraksie na Tour de France Belga do triumfu.  Jak przyznał Philipsen, możliwość zdobycia czerwonej koszulki lidera dodatkowo motywowała go w czasie rehabilitacji. 

Historia lubi się powtarzać. Jasper Philipsen, podobnie jak w tegoerocznym Tour de France, wygrał pierwszy etap i został liderem wielkiego touru. W pierwszym przypadku nie skończyło się to najlepiej, Belg uległ kraksie i musiał wycofać się z wyścigu. Kontuzjowany obojczyk wymagał operacji, a zawodnik wrócił do rywalizacji dopiero przed tygodniem.

Na mecie wyścigu Philipsen cieszył się ze zwycięstwa etapowego. Nie zapomniał również docenić pracy kolegów, którzy znacząco przyczynili się do dzisiejszego triumfu.

Zawsze miło jest wygrywać, a zwłaszcza gdy jest za to taka nagroda jak czerwona koszulka. Muszę jeszcze raz bardzo podziękować moim kolegom z drużyny, tak jak w Tourze. Udało nam się zorganizować rozprowadzenie, jakiego chcieliśmy. Zespół był bardzo mocny z Jonasem (Rickaertem) i Edwardem (Planckaertem). Na ostatnim kilometrze wykonali plan idealnie. Musiałem tylko rozpocząć mój sprint 175 metrów przed metą i jestem bardzo zadowolony z tego, jak nam poszło

Kolarz Alpecin – Deceuninck wrócił do swojego upadku na Tour de France, a także zauważył, że trasa wyścigu nie sprzyja sprinterom i nie będzie miał zbyt wielu okazji do podjęcia walki.

Po moim upadku w Tourze byłem bardzo rozczarowany. Bardzo ciężko na to pracowaliśmy, był to mój wielki cel. Po takiej przeszkodzie zawsze trzeba postawić sobie nowe cele. To był piękny cel i wiedziałem, że mamy dobrą szansę. Nie ma wielu szans dla sprintera takiego jak ja na Vuelcie, będzie ciężko. Miałem pecha w tym sezonie, ale odniosłem też piękne zwycięstwa, takie jak to na Tourze i to tutaj

Pierwszy lider 80. edycji Vuelta a España opowiedział także o odczuciach związanych z założeniem czerwonej koszulki lidera.

Jeszcze nie widziałem się w lustrze, ale czerwień to piękny kolor! Ta koszulka motywowała mnie w ostatnich tygodniach i to piękne, gdy pracujesz na jakiś cel i odnosisz sukces. Nie zawsze tak się dzieje. Będę cieszyć się dniem, ponieważ jutro może być zbyt ciężko, ale będę przeżywał każdą chwilę

– zakończył Belg.

 

Poprzedni artykułLidl Deutschland Tour 2025: Tadej Pogačar po stronie van Poppela po kontrowersyjnym finiszu
Następny artykułTorowe Mistrzostwa Świata juniorów 2025: Drugi medal Tomasza Łamaszewskiego
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze