fot. UAE Team Emirates

Jedyny wyścig etapowy World Touru rozgrywany na terenie Belgii i Niderlandów świetnie sprawdza się w roli imprezy podgrzewającej emocje przed światowym czempionatem, ale pozbawiony dodatkowego kontekstu radzi sobie różnie. Czy może tak bywało w przeszłości, ponieważ współczesna odsłona kolarstwa szosowego, w której nie ma już miejsca ani czasu na stopniowe nabijanie wyścigowych kilometrów, powinna umożliwić letnim brukom dowiezienie prawdziwie wiosennych emocji.

Gwiazdami rozpoczynającej się w najbliższą środę, 20. edycji wyścigu, będą Mathieu van der Poel, Tim Wellens, Thibau Nys, Tim Merlier, Paul Magnier, Olav Kooij, Matej Mohorič i Mathias Vacek.

Dla wszystkich, którzy zaczynali śledzić kolarstwo szosowe w podobnym co ja okresie, wyścig prowadzący późnym latem przez belgijskie (a w mniejszym stopniu holenderskie) szosy i bruki, to Eneco Tour. Do kolejnych nazw, a więc BinckBank Touru i Benelux Touru, przyzwyczaić się nie było czasu, ponieważ od 2023 roku wyścig funkcjonuje w swoim najnowszym wcieleniu jako Renewi Tour. Żonglowanie tożsamością – nawet, jeśli dobiegło końca – jeszcze długo pozostanie obiektem żartów, ale mówiąc poważnie przyznać trzeba, że za ostatnią ze zmian poszedł szereg budujących brand działań, a startujący w imprezie kolarze zaczynają utrwalać sobie w pamięci tę nazwę (do czego nie doszło w przypadku dwóch poprzednich).

Nowy sponsor, wiodąca europejska firma zajmująca się gospodarką odpadami, stawia się w opozycji do powszechnego w kolarstwie sportswashingu, podejmując liczne inicjatywy prowadzące do uczynienia Renewi Tour najbardziej „zielonym” i zrównoważonym ekologicznie wyścigiem kolarskiego kalendarza. „Litter zones” przemianowane na strefy recyklingu i złoty kilometr w bardziej eco-friendly kolorze to tylko chwytliwe zabiegi marketingowe na tle mnóstwa działań podejmowanych za kulisami.

W niezbyt licznych rozważaniach na temat powszechnie marginalizowanego Renewi Tour często umyka natomiast fakt, że od lat pozostaje on jedynym wyścigiem etapowym poziomu World Tour rozgrywanym na terenie Belgii i Niderlandów. Jest efemeryczny i potrafi zupełnie zniknąć z kalendarza, kiedy organizatorzy uznają, że proponowany przez UCI termin uniemożliwia rozegranie imprezy na satysfakcjonującym poziomie. Wtedy, kiedy jest to korzystne, wykazuje jednak daleko idącą elastyczność, a jego wrześniowe edycje stanowią idealne przygotowanie do dedykowanych puncheurom odsłon mistrzostw świata.

Tym, co od lat pozostaje względnie niezmienne, jest powielająca różne warianty tego samego schematu trasa wyścigu – dedykowana sprinterom, specjalistom od imprez jednodniowych i kolarzom, którzy zależnie od dnia czują się jednymi bądź drugimi.

Renewi Tour 2025: Trasa

20. edycja Renewi Tour w swoim stylu bierze ze sprawdzonego przepisu to, co w danej chwili uważa za stosowne, nieco modyfikując pozostałe składniki. Tegoroczna odsłona wyścigu składa się zatem z etapów płaskich jednoznacznie dedykowanych sprinterom, pagórkowatych odcinków ze wskazaniem na puncheurów i takich, które łączą oba te światy. Tym, czego w tej edycji imprezy zabraknie, jest jazda indywidualna na czas.

Etap 1, 20 sierpnia: Terneuzen > Breskens (182,6 km)

Tegoroczną odsłonę Renewi Tour otworzy odcinek tak płaski, że patrząc na profil można odnieść wrażenie, iż ktoś zapomniał wczytać rzeźbę terenu. Po chwili okazuje się, że startujemy z niderlandzkiego wybrzeża, a więc wszystko się zgadza. Pomiędzy Terneuzen a Breskens peleton pokona 182,6 kilometra i 255 metrów przewyższenia, a głównym zagrożeniem okazać się może wiejący od strony morza wiatr. Finał rozegra się na rundach wokół Breskens, złoty kilometr zlokalizowany został pod koniec pierwszego okrążenia (158 km).

Etap 2, 21 sierpnia: Blankenberge > Ardooie (172,7 km)

Drugi dzień rywalizacji również dedykowany został sprinterom, z często pojawiającym się na mapie wyścigu finiszem w Ardooie. Trasa liczy 172,7 kilometra i 463 metry przewyższenia, a na końcówkę ponownie składają się rundy – tym razem trzy po 16 kilometrów. Złoty kilometr zlokalizowany został pod koniec drugiego okrążenia, na 155. kilometrze.

Etap 3, 22 sierpnia: Aalter > Geraardsbergen (181,8 km)

Na trzeci dzień rywalizacji przypada największy klasyk tej imprezy niezależnie od tego, pod jaką aktualnie występuje ona nazwą. Odcinek z Aalter na ikoniczny Muur w Geraardsbergen najprawdopodobniej nie rozstrzygnie, kto zostanie zwycięzcą 20. edycji Renewi Tour, ale bardzo konkretnie przesieje grono pretendentów do tytułu.

Zawodnicy zmierzą się z trasą liczącą 181,8 kilometra, której 15 krótkich wspinaczek przekłada się na 1800 metrów przewyższenia. Pierwsza część to pętla wokół startowego Aalter z lotnym finiszem na 26. kilometrze, ale prawdziwe ściganie rozpocznie się po minięciu Oudenaarde (69,5 km). Podjazdy w środkowej części trasy zmieniają się z roku na rok – tegoroczna odsłona prowadzi przez sprawdzoną kombinację Taaienbergu (0,2 km, śr. 9,0%) i Berg Ten Houte (1,1 km, śr. 5,4%) – ale finałowa runda z Bosbergiem (0,6 km, śr. 7,7%), Onkerzelebergiem (1,3 km, śr. 4,2%), Denderoodbergiem (0,7 km, śr. 7,1%) i Muurem (1,1 km, śr. 7,7%) pozostaje taka sama. Kolarze pokonają dwa, 33-kilometrowe okrążenia, zwieńczone finiszem na ostatnim z wymienionych bergów.

Niezależnie od opinii na temat miejsca Renewi wśród innych worldtourowych etapówek, to popołudnie warto poświęcić na śledzenie rywalizacji na szosach i brukach Flandrii. Zalane letnim słońcem Geraardsbergen na długo zapada w pamięć, a ten konkretny odcinek nie odstaje od największych szlagierów, jak finał Paryż–Nicea czy szalony etap wieńczący Wyścig Dookoła Katalonii.

Etap 4, 23 sierpnia: Riemst > Bilzen (198,5 km)

Najeżony krótkimi wzniesieniami odcinek z Riemst do Bilzen należy do tych, które bardzo wiele obiecują, ale rzadko dowożą oczekiwane widowisko. 1500 metrów przewyższenia na blisko 200 kilometrach trasy to trochę zbyt mało, by zepchnąć sprinterów do głębokiej defensywy, a pozbawiony pazura finał ułatwia rozpędzonemu peletonowi pogoń za atakującymi zawodnikami. Ostatnią wspinaczkę na Slingerberg (0,6 km, śr. 7,7%) dzieli od mety 28,5 kilometra, a złoty kilometr rozegrany zostanie jeszcze wcześniej – po 143 kilometrach rywalizacji. Meta w Bilzen zlokalizowana jest na wzniesieniu.

Etap 5, 24 sierpnia: Leuven > Leuven (184,7 km)

Ostatni etap 20. edycji Renewi Tour przenosi rywalizację w okolicę Leuven, gdzie rozgrywane były mistrzostwa świata z 2021 roku. Niedzielnej trasie brakuje rzecz jasna charakterystycznego dla czempionatu dystansu, ale runda w centrum miasta z Keizersbergiem (0,4 km, śr. 5,8%), Leopold Decouxlaan (1,0 km, śr. 2,4%) i Wijnpers (0,4 km, śr. 6,5%) została inkorporowana w niezmienionej formie. To, czy doprowadzi do selekcji w głównej grupie i pojedynku pomiędzy najmocniejszymi kolarzami tegorocznej odsłony imprezy, zależeć będzie od tempa podyktowanego na rundach – historia najnowsza dowodzi, że musi być obłąkańcze. Potencjalnie istotny z perspektywy klasyfikacji generalnej złoty kilometr rozegrany zostanie podczas przedostatniej wspinaczki na Leopold Decouxlaan (163,5 km).

Pogoda

Pod względem aury, wyścig zapowiada się raczej późno wiosennie niż letnio. Najbliższym pięciu dniom rywalizacji towarzyszyć będą temperatury w zakresie 18-22 stopni Celsjusza i umiarkowane zachmurzenie. Największe ryzyko pojawienia się opadów deszczu w środę i czwartek, w te dni dodatkowym czynnikiem ryzyka będzie wiatr znad Morza Północnego.

Faworyci

Patrząc przez pryzmat końcowej klasyfikacji generalnej, przy braku etapu jazdy indywidualnej na czas, 20. edycja Renewi Tour jednoznacznie dedykowana jest puncheurom. Niewielki margines błędu pozostawiam sprinterom (czy może jednemu sprinterowi), którzy przy wyrównanym wyścigu i możliwym do kontrolowania tempie powinni być w stanie przełożyć nazbierane bonifikaty na solidny wynik w “generalce”.

Do obrony tytułu sprzed roku i jednocześnie próby przedłużenia niesamowitej zwycięskiej passy ekipy UAE Team Emirates przystąpi Tim Wellens. 34-Belg nie jest najgłośniejszym nazwiskiem tej odsłony wyścigu, ale doskonale wie, jak go wygrywać, świetnie spisuje się w formacie rywalizacji na złotych kilometrach (gdzie zdarzało mu się sięgać po brudne zagrywki) i jest królem letniego Muur van Geraardsbergen. Wspierać go będzie dość międzynarodowa i średnio wyspecjalizowana – jak na standardy ścigania się w Belgii – ekipa, co może być małym minusem, jeśli zajdzie potrzeba dokonania konkretniejszej selekcji na decydujących etapach. Jeśli znajdzie się na to przestrzeń, błysnąć powinien młody Antonio Morgado.

Okładkowym chłopcem tej odsłony wyścigu jest rzecz jasna Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck), ale motywacja utalentowanego Holendra na pstrym koniu jeździ, a sierpniowe wyścigi rzadko rozpalają w nim wymagany żar. Można zwracać uwagę na fakt, że dla van der Poela będzie to pierwszy występ od momentu wycofania się z Tour de France, jednak przy odpowiednim obciążeniu treningowym kolarz Alpecin-Deceuninck potrafi od razu znajdować odpowiedni rytm wyścigowy. Pytanie więc, czy również mentalnie będzie gotowy ciąć się z zawodnikami, dla których Renewi jest znacznie ważniejszym celem, i pilnować wysokiej pozycji w grupie w walce o bonifikaty czasowe. W składzie Alpecinu wyróżniają się utalentowany Tibor Del Grosso i nieźle dysponowany Jensen Plowright.

Soudal Quick-Step przystąpi do rywalizacji w domowym wyścigu z dwoma sprinterami, co wydaje się kiepskim pomysłem tylko wówczas, kiedy nie zna się ambicji młodego Paula Magniera. Te natomiast wykraczają daleko poza gonitwy wokół stołu w jadalni, a pisząc wcześniej o szybkich zawodnikach mogących zaistnieć w czołówce klasyfikacji generalnej 20. edycji Renewi Tour, miałam na myśli właśnie 21-letniego Francuza. Pierwsze dwa etapy będą dla Tima Merliera, w przypadku dwóch ostatnich o sukcesie realistycznie myśleć może Magnier. To, jak młodszy ze sprinterów Quick-Stepu poradzi sobie w rywalizacji na rundzie wokół Geraardsbergen będzie natomiast cenną wskazówką odnośnie jego przyszłości.

Wszystko, co napisałam o Magnierze, dotyczy również Arnauda De Lie (Lotto). Łatwo zapomnieć, że przed kilkoma laty byliśmy nim w podobnym stopniu zafascynowani, zanim przeciągające się problemy zdrowotne odbiły się na jego wydolności. Jego ostatni występ w Hamburgu, gdzie finiszował jako pierwszy za plecami zwycięskiego uciekiniera, może sporo obiecywać. Innym ciekawym zawodnikiem w składzie Lotto jest Jenno Berckmoes.

Lidl-Trek nie po raz pierwszy wystawia skład z Thibau Nysem i Mathiasem Vackiem, jednak teraz to 23-letni Czech jest na fali wznoszącej, dlatego ciekawi mnie, jak to sobie wewnętrznie poukładają. I czy w ogóle to zrobią – wewnątrzteamowe kasowanie wzajemnych ataków byłoby bezpośrednim nawiązaniem do najbardziej rozrywkowych edycji Eneco/ Renewi. Nie ma wątpliwości, że temu drugiemu bardzo zależy na dopisaniu przy swoim nazwisku zwycięstwa ze znakiem jakości WT, ale obaj będą mogli liczyć na wsparcie silnej i doświadczonej ekipy. Fakt, że w składzie zabrakło miejsca dla klasycznego sprintera sugeruje natomiast, że panowie z Lidla planują rozkręcenie konkretnej imprezy na zamykających wyścig pagórkowatych odcinkach.

Bahrain-Victorious stawia na zazwyczaj mocnego w tym wyścigu Mateja Mohorica i Freda Wrighta, choć żaden z nich nie jest w tej chwili tą wersją samego siebie, która byłaby zdolna zawalczyć z wyżej wymienionymi o końcowy sukces. Mnie w każdym razie samobójcze ataki Słoweńca na zjeździe z Montmartre nie przekonały, potrzebuję jakichś przesłanek w mniej ekstremalnych okolicznościach.

Szansę odnalezienia wyścigowego rytmu po bardzo długiej przerwie otrzyma Christophe Laporte (Visma | Lease a Bike), ale większej szansy na sukces holenderski skład upatrywać będzie w sprinterskich finiszach z Olavem Kooijem.

Całkiem solidnie wyglądał na polskich szosach Alberto Bettiol (XDS Astana), choć nawet w najwyższej formie Włoch jest hot and cold bez żadnych dyktujących to zasad. Jeśli jednak zdoła wstrzelić się z dyspozycją na etap rozgrywany we Flandrii, w parze z jego wyścigowym sprytem może to wystarczyć.

Na liście startowej 20. edycji Renewi Tour wyróżnić wypada również Maxima Van Gilsa (Red Bull–BORA–hansgrohe), Milana Fretina (Cofidis), Valentina Madouasa (Groupama–FDJ), Axela Laurance’a (INEOS Grenadiers), Franka van den Broeka (Picnic PostNL), Marijna van den Berga, Kaspera Asgreena (EF Education–EasyPost) i dobrze dysponowanego Lorenzo Milesiego (Movistar).

W wyścigu udział weźmie dwóch Polaków: Kamil Gradek (Bahrain–Victorious) i Filip Maciejuk (Red Bull–BORA–hansgrohe).

Transmisja TV

Etapy 1-3 od 15.30 w Eurosporcie 1 i na platformie HBO Max
Etap 4. od 13.35 w Eurosporcie 2 i na platformie HBO Max
Etap 5. od 15.00 w Eurosporcie 2 i na platformie HBO Max

Poprzedni artykułGiulio Ciccone: „Wybór między 4. miejscem a zwycięstwem etapowym i grochami jest prosty”
Następny artykułTour Bitwa Warszawska 2025: Martin Voltr najlepszy w Mławie, Piotr Maślak 3.
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze