Już z samego rana doszło do niemałej afery w kolarskim świecie. Podczas trzech etapów Tour de Romandie kobiet, UCI chciało przetestować nowe regulacje dot. bezpieczeństwa na wyścigach, jednak spotkało się z odmową przeprowadzenia tego na zaproponowanych warunkach ze strony aż sześciu drużyn w stawce. Finalnie udało się dogadać z tylko jednym zespołem i w takiej sytuacji, Międzynarodowa Unia Kolarska zdyskwalifikowała zawodniczki z pięciu pozostałych, w tym Katarzynę Niewiadomą. W tym tekście wyjaśniamy, co jest źródłem problemu.
W piątek, 15 sierpnia, około godziny 12:09 wystartowała kolejna edycja Tour de Romandie Féminin. Wyścig ten miał posłużyć za poligon doświadczalny dla nowych urządzeń GPS, które miały rejestrować lokalizację zawodników dla ich własnego bezpieczeństwa. Skupienie się na tym aspekcie bezpieczeństwa na trasie wyścigu kolarskiego to pokłosie tragicznej śmierci Muriel Ferrer na zeszłorocznych Mistrzostwach Świata w Zurychu, gdzie 18-letnia zawodniczka nie została przez długi czas znaleziona po tragicznej w skutkach kraksie, przez co nie otrzymała na czas pomocy lekarskiej.
Przenieśmy się jednak parę dni wstecz, bo okazuje się, że sprawa ma swój początek jeszcze przed startem szwajcarskiej etapówki. Sześć drużyn tj.: Visma | Lease a Bike, Picnic-PostNL, Lidl-Trek, Canyon // SRAM zondacrypto, EF Education-Oatly i AG Insurance-Soudal (które koniec końców nie zostało zdyskwalifikowane) wysyła listy, w oczekiwaniu na wyjaśnienie nowych zasad dot. lokalizowania rowerów (w efekcie zawodniczek) na trasie wyścigu. Międzynarodowa Unia Kolarska zdecydowała się bowiem bez wcześniejszej konsultacji z drużynami, aby:
- zamontować urządzenie lokalizujące na rowerze tylko jednego zawodnika bez dyskusji z drużyną
- zrzucić odpowiedzialność za montaż, bezpieczeństwo użytkowania oraz ewentualne szkody na zespoły
- wymusić wybór danego zawodnika, który będzie „testowany” przez władze drużyny.
Sprzeciw drużyn wiąże się głównie z autorytarnymi metodami UCI. Ekipy zaznaczają w treści listu, że prawo odnośnie montażu urządzeń GPS leży tylko i wyłącznie po stronie drużyny i jest ono respektowane przez organizatorów wyścigów. W dodatku, współpraca między drużynami, a organizatorami ma przebiegać w zgrany sposób, gdzie chociażby takie urządzenia przyczepiane są do każdego roweru, a nie jedynie jednego (jak proponowało UCI), co jest dyskryminujące. W dodatku, wybór zawodnika leży po stronie drużyny, a nie UCI, co właściwie automatycznie przerzuca całą odpowiedzialność (w przypadku zgubienia urządzenia, kraksy itd.) na drużynę czy zawodnika/zawodniczkę. Kwestię skomentował w dosyć dobitny sposób Jonathan Vaughters (menadżer EF Education-EasyPost):
Regarding Tour Romandie Feminin. The 5 teams that were disqualified by UCI were disqualified NOT for refusing the mandated(not agreed upon) GPS, but for not nominating which rider should carry the device and asking the UCI to nominate the rider. Difficult to understand? I agree.
— Jonathan Vaughters (@Vaughters) August 15, 2025
Co do Tour de Romandie Feminin. Pięć drużyn, które zostały zdyskwalifikowane przez UCI, nie zostały zdyskwalifikowane przez odmowę użycia systemu GPS, ale przez brak nominacji zawodnika, który ma mieć ze sobą urządzenie i zażądanie, aby to UCI go wybrało. Trudne w zrozumieniu? Zgadzam się
— napisał Jonathan Vaughters.
Fakt, cała sytuacja jest dosyć trudna w zrozumieniu. Skoro testuje się nowe systemy bezpieczeństwa, to czemu mamy to robić na jednym zawodniku, a nie całym peletonie? Czemu odpowiedzialność ma spadać na drużyny?
W związku z tym, dzisiejszy rozwój sytuacji doprowadził do tego, że uwiązane „aferą” drużyny postawiły przed UCI parę istotnych deklaracji:
- Drużyny nie zgadzają się na obciążenie przez UCI odpowiedzialnością związaną z montażem urządzeń lokalizujących w trakcie wyścigu.
- Skoro UCI grozi dyskwalifikacją w przypadku odmowy zobowiązania się wobec nowych regulacji, drużyny nie będą powstrzymywać UCI i jej partnerów przed montażem urządzeń lokalizujących na rowerach, ponieważ nie mają czasu, aby wejść na drogę prawną i wierzą, że byłoby to niesprawiedliwe wobec wszystkich drużyn, jej przedstawicieli i zawodników, organizatora wyścigu i kibiców.
- Oprócz tego, Międzynarodowa Unia Kolarska winna jest zająć się tą kwestią osobiście wobec drużyn i jej wybranych zawodników. Sztaby drużyn zostały poinstruowane, aby robić zdjęcia każdej osobie montującej urządzenie do roweru drużyny i prosić o pełne dane osobowe od tej osoby. Ta osoba będzie odpowiedzialna za każdy wypadek, kontuzję oraz uszkodzenia związane z tymi urządzeniami.
- Sztaby nie będą zajmować się wyżej wspomnianą kwestią, a więc nie będą zajmować się montażem czy demontażem urządzeń. W związku z tym, jego członkowie nie będą obarczeni odpowiedzialnością.
- Drużyny i zawodnicy nie zgadzają się do zdobywania i dystrybucji danych związanych z GPSami, ponieważ o zgodę ich nie zapytano.
- Drużyny nie będą wybierać jednego zawodnika, ponieważ jest to dyskryminujące wobec innych kolarzy. UCI zostało napomniane, że drużyny dochowają swoich praw w opozycji do dyskryminujących działań. Jeśli regulacje Międzynarodowej Unii Kolarskiej dają jej prawo do montażu urządzeń lokalizujących bez zgody drużyn, regulacje powinny dotyczyć każdego zawdonika i nie dyskryminować praw osobistych uczestników wyścigu.
W telegraficznym skrócie, drużynom nie podoba się odgórne narzucanie zasad przez Międzynarodową Unię Kolarską w kontekście bezpieczeństwa. Jest to związane z tym, że ekipy nie mają żadnego wpływu na charakterystykę tych zasad, ich obiekcje i uwagi są ignorowane, a decyzje UCI, choćby dotyczące przerzucenia odpowiedzialności na ekipy i wybrania tylko jednej zawodniczki, są dyskryminujące i robiące kabaret z istotnego tematu, jakim jest bezpieczeństwo na trasie wyścigu.
Ważną informacją w kontekście tej sprawy jest fakt, że część zdyskwalifikowanych drużyn korzysta z własnych systemów GPS, które pozwalają na śledzenie i dbanie o bezpieczeństwo zawodników. Właśnie dlatego istotny jest aspekt współpracy z organizatorami wyścigu (którzy naturalnie zgadzają się na takie „indywidualne” rozwiązania) oraz niejako małej „konkurencji”, jaka tworzy się wobec oficjalnych partnerów Międzynarodowej Unii Kolarskiej.
System testowany na Tour de Romandie Féminin będzie obowiązywał podczas tegorocznych Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym w Rwandzie. UCI w swoim oświadczeniu prasowym (którego treść możecie Państwo przeczytać poniżej) zdecydowało się jedynie potępić działania drużyn.
UCI condemns refusal of some teams to participate in test of GPS safety tracking technology – https://t.co/T39bE8Xq5H pic.twitter.com/bPuDf9XxNF
— UCI_media (@UCI_media) August 15, 2025









z tą dyskryminacją to pojechali, jakby wskazali organizatorzy zawodnika, to by było, że wypaczają rywalizację, bo rower jest cięższy i mniej aero.
No trochę bez jaj.
Numery startowe mocuje mechanik czy organizator/sędzia wyścigu? Nie można to jakoś złączyć razem? Mam wrażenie że w tej aferze zabrakło dobrej woli ze strony zespołów.