Tadej Pogačar triumfował po raz trzeci w tegorocznym Criterium du Dauphine. Słoweniec powiększył przewagę nad Jonasem Vingegaardem do ponad minuty. Jak przyznał, nie do końca wszystko poszło zgodnie z założeniami ekipy.

Dzisiaj chcieliśmy po prostu kontrolować sytuację na podjazdach ale Visma starała się to przerwać swoimi atakami. Jestem bardzo zadowolony jak Pavel [Sivakov] dziś pojechał tak jak i z reszty zespołu.

Visma probowała rozegrać dzisiejszy etap na różne sposoby. W ucieczkę dnia zabrał się Sepp Kuss, na wcześniejszych podjazdach atakował za to Matteo Jorgensson. Lider wyścigu nie mógł sobie pozwolić na totalne odpuszczenie tych akcji

Zaatakowali zaraz przed szczytem Col de la Croix Fer i próbowali mnie zgubić na zjazdach. Sprawili, że w pierwszej części zjazdu było trochę niebezpiecznie. Nie podobało mi się to ale takie jest dzisiejsze kolarstwo. Na szczęście Pavel dojechał do nas i przejął kontrolę.

Słoweniec przyznał, że tak wczesny atak nie był planowany przed rozpoczęciem etapu. Celem była przede wszystkim obrona koszulki:

Chodziło o to by się bronić, by utrzymać Vismę w ryzach, dlatego ruszyłem. Utrzymałem dobre tempo do szczytu i cieszę się, że obroniłem koszulkę w taki właśnie sposób.

Kończąc, Tadej opowiadał o sile Vismy i pomimo tego, że jak narazie to on jest górą, nie należy lekceważyć Jonasa i holenderskiej ekipy:

Jonas był dziś bardzo silny a ja nie chciałem zbytnio forsować tempa. Było bardzo gorąco a wspinaczka była bardzo długa. Na szczęście miałem wystarczająco dużo czasu by się uspokoić i zregenerować na ostatnim kilometrze. Wiadomo, że Visma będzie mocniejsza w Tourze ale my także mamy dwóch nowych górali więc nie jest źle.

Poprzedni artykułNisko, ale niezbyt łatwo – zapowiedź Tour de Suisse 2025
Następny artykułCriterium du Dauphine 2025: Lenny Martinez najlepszy z ucieczki, wyścig dla Pogačara
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
szczebelek
szczebelek

Visma chciała rozegrać UAE jak na Giro, ale zapomnieli, że liderem wyścigu nie jest Del Toro 😏