Choć za nami 2 dni ścigania w ramach 77. edycji Critérium du Dauphiné to najważniejsze wydarzenia podczas francuskiej etapówki wciąż jeszcze czekają na kolarzy. Z tego powodu, mimo ogromnego spóźnienia, wciąż warto przyjrzeć się trasie czy faworytom tegorocznego „Delfinatu„.
Słowem wstępu – niestety braki kadrowe (z którymi podjęliśmy walkę poprzez rekrutację) oraz inne zdarzenia losowe sprawiły, że przed 77. edycją Critérium du Dauphiné, po raz pierwszy w tym sezonie, nie ukazała się zapowiedź wyścigu kategorii UCI World Tour. Patrząc jednak na to, że wyścig ten trwać będzie aż 8 dni uważam, że wciąż warto przyjrzeć się temu co jeszcze pozostało przed kolarzami, którzy od minionej niedzieli do najbliższej niedzieli ścigać się będą na francuskich szosach o triumf w jednej z najsłynniejszych na świecie tygodniówek.
Do obrony tytułu, zresztą nie pierwszy raz w swojej karierze, nie przystąpił najlepszy przed rokiem Primož Roglič, ale nie oznacza to braku największych gwiazd światowego peletonu na starcie. Jest wręcz przeciwnie, a przez to 77. edycja Critérium du Dauphiné zapowiada się na naprawdę genialny przedsmak tegorocznego Tour de France, co zresztą zobaczyliśmy już na 1. etapie wygranym przez Tadeja Pogačara.
Jeśli chodzi o polskich kibiców to w historii trzykrotnie mogliśmy świętować triumfy na etapach biało-czerwonych – w 1993 roku w malowniczym Aix-les-Bains zwyciężył Cezary Zamana, w sezonie 2009 swoją pamiętną, jedyną w karierze wygraną odniósł Sylwester Szmyd przecinając jako pierwszy metę na Mont Ventoux, a przed siedmioma laty liderem po triumfie w prologu został Michał Kwiatkowski. W tegorocznej edycji kibicować możemy jednemu biało-czerwonemu – w stawce prezentuje się Kamil Gradek (Bahrain-Victorious).
Trasa – co jeszcze przed nami
3. etap (10.06, wtorek): Brioude – Charantonnay (207,2 km)
Dziś na kolarzy czeka najdłuższy, ale zdecydowanie nie najtrudniejszy z etapów tegorocznego Critérium du Dauphiné. Scenariusz wydaje się być podobny co w niedzielę i poniedziałek, czyli ponownie sprinterzy stoczą walkę o utrzymanie się w peletonie i jeśli któremuś z nich się to uda to zafiniszuje on o zwycięstwo z grupy.
4. etap (11.06, środa): Charmes-sur-Rhône – Saint-Péray (17,4 km, ITT)
Jutro na kolarzy czeka etap, który przyniesie pierwsze poważniejsze różnice w klasyfikacji generalnej, a przy tym będzie świetnym sprawdzianem formy dla największych gwiazd światowego peletonu. W samotnej walce z czasem nie da się bowiem oszukiwać czy czegoś ukryć, a dystans 17,4 kilometra da zapewne ciekawy obraz dyspozycji poszczególnych kolarzy.
5. etap (12.06, czwartek): Saint-Priest – Mâcon (183 km)
Ostatnia szansa dla najszybszych kolarzy w stawce czeka na nich w czwartek – to bowiem kolejny z etapów zawierających kilka podjazdów, ale żaden z nich nie jest ani trudny, ani długi, ani też wystarczająco blisko mety by mogło się na nich wydarzyć coś kluczowego dla losów całego wyścigu.
6. etap (13.06, piątek): Valserhône – Combloux (126,7 km)
W piątek dystans etapu mocno się skróci, ale mniej nie znaczy łatwiej. Peleton po raz pierwszy zafiniszuje bowiem na podjeździe, a szosa na ostatnich 8,6 kilometra będzie się stale wznosiła ze średnim nachyleniem 5,9%. 2 najtrudniejsze fragmenty, oznaczone na profilu jako osobne górskie premie, mają zaś nachylenia na poziomie powyżej 8%.
7. etap (14.06, sobota): Grand-Algueblanche – Valmeinier 1800 (131,6 km)
O ile piątkowa górka w finale to rzeczywiście „tylko” górka, o tyle w sobotę peleton wjedzie już w wysokie góry. Col de la Madeleine (24,6 km; 6,2%), Col de la Croix de Fer (22,4 km; 6,9%) i finałowe Valmeinier 1800 (16,5 km; 6,7%) to będzie prawdziwa próba dla formy zarówno liderów, jak i ich pomocników.
8. etap (15.06, niedziela): Val-d’Arc – Plateau du Mont-Cenis (133,3 km)
Profil niedzielnego etapu na pierwszy rzut oka nie wygląda na wymagający, ale to złudne wrażenie wynikające z zastosowanej skali. W praktyce bowiem kolarze sporą część dnia spędzą na dużych wysokościach, a finał zlokalizowano na przeszło 2 tysiącach metrów nad poziomem morza. W takich warunkach często dzieją się ciekawe rzeczy i nie inaczej powinno być podczas zakończenia Critérium du Dauphiné.
Faworyci
Tegoroczne Critérium du Dauphiné od dawna zapowiadało się na pasjonujący pojedynek pomiędzy Tadejem Pogačarem (UAE Team Emirates – XRG) i Jonasem Vingegaardem (Team Visma | Lease a Bike), którego stawką jest nie tylko triumf w tym wyścigu, ale i zdobycie przewagi psychologicznej nad swoim rywalem pod kątem zbliżającego się wielkimi krokami Tour de France. Już 1. etap pokazał, że panowie będą na siebie wywierali presję przy dosłownie każdej możliwej okazji, a to zapowiada nam, że szczególnie 3 ostatnie odcinki będą naprawdę pasjonujące.
A może gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta? Na taki scenariusz bez wątpienia liczył będzie Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step), który korzystając z obecności etapu jazdy indywidualnej na czas w środę ma szansę na zostanie liderem wyścigu przed górami. Później zostanie niełatwa misja potencjalnej obrony tego trykotu, a to byłby ważny sprawdzian dla Belga, który bez wątpienia chciałby przestać być „jedynie” tym trzecim.
Innymi kolarzami należącymi do światowej czołówki, których zobaczyliśmy na starcie 77. edycji Critérium du Dauphiné są tacy zawodnicy jak Carlos Rodríguez (INEOS Grenadiers), Enric Mas (Movistar Team), kończący karierę startem w tym wyścigu Romain Bardet (Team Picnic PostNL), Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe), Santiago Buitrago i Lenny Martinez (Bahrain-Victorious), Harold Tejada (XDS Astana Team), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility), Guillaume Martin (Groupama-FDJ), Max Poole (Team Picnic PostNL), Alexey Lutsenko (Israel-Premier Tech) oraz Eddie Dunbar (Team Jayco AlUla).
Transmisja
Critérium du Dauphiné można śledzić w Eurosporcie 1 oraz w platformach streamingowych Max / Player do piątku włącznie w godzinach 15:25-17:30. W weekend rywalizacja będzie pokazywana w Eurosporcie 2, a etapy zaplanowano na 14:25-16:30 (sobota) i 15:15-17:30 (niedziela).
Lista startowa 77. Critérium du Dauphiné:
Dane dostarcza FirstCycling.com








