fot. Critérium du Dauphiné

2. etap tegorocznego Critérium du Dauphiné był dla Jonathana Milana prawdziwym rollercoasterem. Choć Włoch w pewnym momencie stracił kontakt z peletonem, to dzięki pracy kolegów udało mu się wrócić do głównej grupy, przejść na jej czoło, a potem zafiniszować po zwycięstwo i koszulkę lidera klasyfikacji generalnej.

77. edycja Critérium du Dauphiné, wzorem poprzednich lat, ma się rozkręcać z dnia na dzień. Pierwsze etapy były zatem dedykowane najszybszym w peletonie, później pojawiają się pierwsze podjazdy czy jazda na czas, a dopiero końcówka wyścigu to wysokie góry. Czas pokazał jednak, że już na otwarcie sprinterzy nie mieli lekko, albowiem w niedzielę na małych hopkach ubiec ich postanowili gwiazdorzy światowego peletonu – Tadej Pogačar, Jonas Vingegaard, Mathieu van der Poel i Remco Evenepoel. W gronie niepocieszonych utratą szansy kolarzy był m.in. Jonathan Milan, który kolejnego dnia również był bliski tego by wypaść z walki – wysokie tempo na podjazdach sprawiło, że 24-letni Włoch stracił kontakt z peletonem. Po wielkiej pracy kolarzy Lidl-Trek ten jednak wrócił do grupy, a potem pewnie wygrał finisz na ulicach Issoire.

Było naprawdę ciężko. Celem tego startu jest nie tylko poprawa mojej kondycji pod kątem Tour de France, ale także osiągnięcie dobrych wyników. Na wczorajszym etapie naprawdę cierpiałem, a dziś również było ciężko. To mój pierwszy wyścig od dłuższego czasu i czuję tego skutki. Dziś dość wcześnie straciłem kontakt z peletonem. Wtedy byłem naprawdę na granicy wytrzymałości, ale muszę podziękować moim kolegom z drużyny. Udało im się mnie doprowadzić do grupy, a następnie ustawić w idealnej pozycji do sprintu. Jestem im bardzo wdzięczny. To bardzo miłe i ważne zwycięstwo. Jeśli jesteś sam w takim momencie, trudno jest wrócić. Ale jeśli nadal możesz liczyć na drużynę, to jest to bardzo ważne i dobre dla pewności siebie. Dało mi to dodatkową motywację i energię. Teraz jestem również liderem klasyfikacji generalnej. To miły bonus

— mówił na mecie wciąż głośno dyszący ze zmęczenia Jonathan Milan.

Dziś przed Włochem trudne wyzwanie związane z próbą obrony prowadzenia w wyścigu. Na trasie znalazło się bowiem aż 5 górskich premii, a ostatnia z nich, Côte du Château Jaune (1,2 km; 9,5%), oddalona jest od mety o niespełna 20 kilometrów. Wszystko będzie rzecz jasna zależało od tempa w głównej grupie, ale jeśli tylko znajdą się chętni do jego podkręcenia to sprinterzy mogą mieć dziś bardzo ciężką przeprawę.

Poprzedni artykułMaksymilian Matyasik wygrał juniorską etapówkę we Francji!
Następny artykułPróba generalna – zapowiedź Critérium du Dauphiné 2025
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze