fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

Wygrał 1. etap, zwyciężył także i na trasie 2. odcinka – Jonathan Milan na ten moment pozostaje niepokonany podczas rywalizacji w ramach 83. edycji Tour de Pologne. Mistrz Włoch z Lidl-Trek tym razem triumfował na ulicach Szczecina, a uczynił to dzierżąc żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej. Nie ma co się zatem dziwić, że 25-latkowi dopisywał humor.

Był taki moment w sezonie 2026, gdy można było się nieco zastanawiać nad formą Jonathana Milana – ten podczas Tirreno-Adriatico dwukrotnie uznawał wyższość rywali i triumfował „dopiero” podczas finałowego etapu, następnie to samo powtórzyło się w ramach Giro d’Italia, gdzie również Włoch musiał czekać na swój premierowy triumf aż do ostatniego odcinka. Jednym z jego pogromców w domowej dla kolarza Lidl-Trek trzytygodniówce był Paul Magnier, z którym ten teraz ponownie spotkał się podczas 83. edycji Tour de Pologne. Tym razem jednak świeżo upieczony mistrz Italii znalazł już dwukrotnie sposób na zawodnika Soudal Quick-Step, a można by wręcz przy tym powiedzieć, że Jonathanowi Milanowi zwycięstwa te przychodziły z pewną łatwością.

To nigdy nie jest łatwe [śmiech]. Końcówka była naprawdę ciężka, ale moi koledzy kolejny raz wykonali świetną pracę trzymając mnie możliwie z dala od pralki, która kręciła się dziś na pełnych obrotach. Finał był wymagający – przewężenie, nawrót, to wszystko wymagało ciągłego skupienia, walki o pozycję i trzymania się razem, ale daliśmy radę to rozegrać na własnych warunkach. Chcieliśmy wejść na czele w ostatni zakręt i to nam się praktycznie udało, potem zostało mi tylko zafiniszować i zrobiłem to wystarczająco dobrze, by zwyciężyć

— odpowiadał tuż po ceremonii dekoracji Jonathan Milan, 2-krotny zwycięzca etapowy i lider klasyfikacji generalnej oraz punktowej 83. edycji Tour de Pologne.

Dzisiejszy finisz miał zupełnie inną charakterystykę niż ten, który obejrzeliśmy w Koszalinie – trudna końcówka, o której opowiedział Włoch, zmuszała kolarzy do zwalniania i rozkręcania na nowo. Kluczem było także nie dać się zamknąć, co zawodnik Lidl-Trek opisywał używając charakterystycznego dla kolarstwa porównania do tzw. „pralki”, gdzie peleton jest niczym bęben, który na zakończenie prania zaczyna szybko wirować, na czego skutek można w sekundę stracić pozycję i znaleźć się po przeciwnej stronie peletonu. Jonathan Milan wraz z kolegami z niemieckiego zespołu był jednak odporny na to wszystko, a w finale pojechał po swoje. Jakie liczby wykręcił lider 83. Tour de Pologne w drodze do tego sukcesu?

Liczby? [śmiech] Jeszcze za wcześnie, jeszcze ich nie znam. Myślę jednak, że ta najwyższa wartość mogła wynosić więcej niż 1100 W, może nawet wyraźnie więcej

— kontynuował Jonathan Milan.

Za kolarzami 2 dni ścigania na polskich szosach, podczas których ci mieli okazję zobaczyć prawdziwe tysiące fanów zgromadzonych przy trasie, którzy naprawdę żywiołowo witają kolarzy w kolejnych miejscowościach. Atmosfera niewątpliwie dopisuje podczas 83. edycji Tour de Pologne, ale czy czuć to także i wewnątrz peletonu?

Naprawdę podoba mi się ściganie tutaj i nie chodzi tu o to, że wygrywam, ale o to, że naprawdę doceniam to jak wiele osób gromadzi się przy trasie. Przejazd przez niemal każdą wioskę oznacza tłumy ludzi, którzy nie tylko stoją, ale naprawdę gorąco dopingują, a to niesie. Doceniam to, myślę zresztą, że pozostali zawodnicy również

— szczerze zakończył Jonathan Milan, zwycięzca 2. etapu 83. Tour de Pologne.

Jutro przed uczestnikami najważniejszego polskiego wyścigu kolarskiego, który od przeszło dwóch dekad jest częścią cyklu UCI World Tour (dawne UCI ProTour), ostatni z odcinków dedykowanych sprinterom. Lider klasyfikacji generalnej oraz jego koledzy z Lidl-Trek staną zatem przed szansą na ustrzelenie hattricka, a by to uczynić Jonathan Milan musiałby zafiniszować jako pierwszy po przeszło 193 kilometrach przejechanych pomiędzy Gorzowem Wielkopolskim a Zieloną Górą. Następnie mistrz Italii zapewne odsunie się nieco na drugi plan, ale jest szansa, że i tak uda mu się dojechać do Wieliczki jako posiadaczowi przynajmniej jednej z koszulek – ten bowiem prowadzi nie tylko w klasyfikacji generalnej, ale i punktowej, gdzie na ten moment zgromadził 40 punktów i ma 2 oczka przewagi nad Paulem Magnierem. Włosko-francuska batalia zatem cały czas trwa, a jej stawką są nie tylko etapy, ale i biały trykot.

W Szczecinie, pod Wałami Chrobrego, rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułVuelta a Burgos 2026: Dublet Team Visma | Lease a Bike, Matthew Brennan triumfuje
Następny artykułTour de France Femmes 2026: Marlen Reusser z etapem i koszulką liderki
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze