„Co on zrobił?” pytali się w przeróżnych językach komentatorzy sportowi z całego świata patrząc na powtórki z kraksy, która miała miejsce podczas niedzielnego Gandawa-Wevelgem. Jordi Meeus wjechał z impetem w rywali podczas pokonywania jednego z zakrętów powodując sporą kraskę. Belg dostał za to m.in. żółtą kartkę.
87. edycja Gandawa-Wevelgem zapisze się w pamięci kibiców przede wszystkim za sprawą fenomenalnego, samotnego rajdu Madsa Pedersena. Niestety w tle tego pięknego występu Duńczyka nie wszyscy mieli powody do zadowolenia, a wszystko z powodu jednej z kraks, która wyeliminowała z dalszego ścigania wielu kolarzy, w tym m.in. Juana Sebastiána Molano (UAE Team Emirates – XRG). Jej sprawcą był Jordi Meeus, a kolarza Red Bull – BORA – hansgrohe komentatorzy holenderskiego Eurosportu wprost nazwali kamikadze.
#GW25 🇧🇪 / En espérant un avertissement pour 🇧🇪 Jordi Meeus (RBH) pour ce comportement… #LesRP pic.twitter.com/e1oro0IpuQ
— Renaud Breban (@RenaudB31) March 30, 2025
Manewr ten zakończył się dla Belga stosunkowo łagodną karą. Ten bowiem nie ucierpiał zbyt poważnie w kraksie i zdołał wrócić do peletonu, a nawet zafiniszować i zakończyć zmagania na 9. miejscu. Sędziowie 26-latka ukarali żółtą kartką, ale że to pierwsza taka w dorobku Jordi Meeusa to ten nie musi się nią na ten moment specjalnie przejmować. Takie samo upomnienie co sprawca tego wypadku otrzymali zresztą także Tim Merlier i Giousè Epis – ich sankcjonowano za dużo bardziej niewinne, ale zabronione korzystanie z chodników i ścieżek rowerowych.










Czyżby kolejny cudowny wynalazek UCI, który zaraz się zamieni w parodię? Zamiast zdyskwalifikować gościa na zbity ryj i dołożyć solidna karę finansową, będą rozdawać jakieś kartki…
Spokojnie, za drugim razem dostanie 500 euro kary.
Już po zdjęciu widać, że bandyta ;).