Jednym z polskich worldtourowców, którego przyszłości nadal nie znamy jest Łukasz Owsian. W związku z tym porozmawialiśmy z 34-letnim zawodnikiem na temat tego co przed nim, a także powspominaliśmy jego ostatnie lata na najwyższym światowym poziomie.
Urodzony w 1990 roku w Toruniu Łukasz Owsian od przeszło dwóch dekad jest związany z kolarstwem jako zawodnik. Polak świetnie sobie poczynał już jako junior, kiedy to regularnie zakładał koszulki reprezentacyjne i był m.in. 13. w Mistrzostwach Świata jako pierwszoroczny junior. Po przejściu do elity ścigał się dla stosunkowo niewielu ekip – były to kolejno MG K-Vis Norda Whistle (2009-11), CCC Polsat Polkowice (2012-19), z którym jako jedyny zawodnik przeszedł pełną drogę od poziomu kontynentalnego aż do World Touru, a następnie francuska Team Arkéa-Samsic (2020-24), z którą jest związany aż do teraz. Wiemy już jednak, że World Team zarządzany przez Emmanuela Huberta rozliczył się do końca z 34-latkiem i podjęto tam decyzję o zakończeniu współpracy po wspólnych 5 sezonach. Co zatem teraz czeka na Łukasza Owsiana?
Na razie nic nie mogę powiedzieć, czekam jeszcze na decyzje i to co przyniosą kolejne dni. Wciąż rozmawiam, nie zakończyłem kariery. Cały czas trenuję, przygotowuję się jakbym miał zacząć sezon. Może nie od startów w Australii, ale jak tylko się pojawi zielone światło i finalizacja rozmów to jestem gotów by intensywniej przygotować się do pierwszych wyścigów
— mówił Łukasz Owsian z uśmiechem na twarzy, który sugerował, że 34-latek wciąż pozostaje optymistą. Zresztą poziom wiary Polaka w pozostanie w peletonie oddaje też odpowiedź na pytanie o to co po zakończeniu przygody z kolarstwem.
Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym co po karierze. Cały czas w mojej głowie jest to, że jestem kolarzem, będę się dalej ścigał, a to na jakim to będzie poziomie to zobaczymy. Niektórzy już napisali, że znajdę pracę w innej roli niż zawodnik, ale muszę zdementować te plotki – takich zamiarów nie mam na razie
— dodał Łukasz Owsian.
Różne plotki mogły wynikać chociażby z tego, że praca w kolarstwie byłaby dla 34-latka niejako rodzinna. Jego ojciec Tomasz jest znanym trenerem, obecnie związanym z UKS Copernicus CCC Toruń, Łukaszowi zresztą w wolnym czasie też zdarza się pomagać temu klubowi zabierając młodzież na wspólne treningi. Nie ma co jednak wybiegać za daleko w przyszłość gdy Łukasz Owsian wciąż chce się ścigać, a można najwyżej zastanowić się jakie jeszcze cele mogą przyświecać 34-latkowi. Czy ten czuje się spełniony?
Można powiedzieć, że tak. Wystartowałem w praktycznie wszystkich najważniejszych wyścigach, jedyne czego mi brakuje w dorobku to start w igrzyskach olimpijskich, ale o to jak wiemy może już być ciężko. W sumie to jeszcze z osobistych celów to marzyło mi się mistrzostwo Polski w elicie
— powiedział Łukasz Owsian, którego dopytałem o takie najmocniejsze wspomnienie związane z ostatnimi sezonami, które ten spędził w World Tourze.
Raz wystartowałem w Tour de France i to jest taka wisienka na torcie kariery, przynajmniej z mojej perspektywy. Być może patrzę tak na to, że tylko raz tam startowałem, a inne wyścigi miałem przyjemność przejeżdżać więcej razy, ale muszę powiedzieć, że Tour de France to było przeżycie nie tylko fizycznie, ale i psychicznie nie porównywalne z niczym innym. To jest duże obciążenie, może nie tyle ze strony sponsorów, ale ze strony dyrektorów sportowych, na których ci nasi partnerzy wywierają presję. W sumie to jedyna różnica między Tour de France a pozostałymi wielkimi tourami, po prostu trzeba mieć mocną głowę, dostosować się do oczekiwań i gdzieś cały czas mieć umiejętność radzenia sobie z presją
— rozwinął 34-latek.
Łukasz Owsian jest jednocześnie jednym z tych kolarzy, który mógł na własnej skórze odczuć jak bardzo zmieniło się światowe kolarstwo. Od 2012 roku, kiedy to jako orlik był m.in. 3. w Karpackim Wyścigu Kurierów, minęło bowiem mnóstwo czasu, światowy peleton przyspieszył, pojawiło się zupełnie nowe pokolenie gwiazd. Torunianin obserwował to wszystko z bliska, toteż poprosiłem go o opinię na temat tej ewolucji naszego ukochanego sportu. Czy zmiany te z jego perspektywy były ogromne?
Tak, w przeciągu mojego czasu w World Tourze to tak naprawdę to kolarstwo zmieniło się bardzo wyraźnie. Mamy nowe, inne i po prostu lepsze rowery, dzięki czemu jeździmy coraz szybciej. Ja też jeżdżę coraz szybciej, wbrew wiekowi i wszystkiemu, więc myślę, że to jest ta największa zmiana, a ona będzie szła dalej – po niektórych możemy się spodziewać kolejnych rekordów jak tak na to patrzę
— odpowiedział Łukasz Owsian.
Później już poza nagraniem porozmawialiśmy jeszcze z 34-latkiem o ewolucji nie tylko sprzętu, ale i treningu, podejścia do ścigania czy strategii wyścigowych. Znany jako tytan pracy, przejeżdżający nieraz i po 40 tysięcy kilometrów rocznie Torunianin wciąż czuje pasję do ścigania, potrafi się odnaleźć w zmieniającym się peletonie i jak widać wciąż ma motywację by nie mówić sobie dość. Jako kibicom zostaje nam zatem czekać na informacje na temat tego jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość 34-latka.


![Dariusz Banaszek: Jeśli teraz nie znajdziemy porządnego sponsora, kończę z kolarstwem! [wywiad]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2022/05/IMG-20220520-WA0015-218x150.jpg)





