fot. Etixx – Quick Step/Tim de Waele

Kto pamięta pierwsze zawodowe zwycięstwo Michała Kwiatkowskiego? Zapewne tylko nieliczni, gdyż miało to miejsce w 2012 roku. A gdzie? Na Driedaagse van West-Vlaanderen, które opiszemy w naszym cyklu.

W tytule przedstawiliśmy nazwę Driedaagse van West-Vlaanderen, która zachowała się przez najwięcej edycji. Pod koniec historii wyścigu zmieniła się nazwa, bo był inny czas jego rozgrywania. Trzydniowa impreza zmieniła się w klasyk. Ostatni z nich rozegrano w 2018 roku i była to 15. edycja belgijskiej imprezy. Chociaż niektóre źródła podają, że była to kontynuacja innego wyścigu z długą historią. W dalszej części tekstu skupimy się na polskich wątkach związanych z Driedaagse van West-Vlaanderen. A jest ich kilka, nie tylko dotyczący Michała Kwiatkowskiego.

Początki Michała Kwiatkowskiego

Zaczniemy od występów jednego z najbardziej znanych współczesnych polskich kolarzy. Jednak przed pierwszym zwycięstwem w karierze w 2012 roku, Michał Kwiatkowski w Driedaagse van West-Vlaanderen odniósł już sukces rok wcześniej. W 2011 roku w drużynie Radioshack rozpoczęła się worldtourowa przygoda późniejszego mistrza świata. Marcowe Driedaagse van West-Vlaanderen było jednym z pierwszych startów Kwiatkowskiego w sezonie i zakończyło się świetnym wynikiem.

Na 7-kilometrowym prologu Polak zaprezentował swoje świetne umiejętności jazdy na czas. Zajął 5. miejsce. Radioshack zdominował rywalizację, gdyż w czołowej piątce uplasowało się aż czterech kolarzy tej grupy. Kwiatkowski stracił 11 sekund do Jessego Sergenta. Na kolejnych etapach polski kolarz był 9. i 8. Dobry wynik w prologu i wysokie lokaty w dwóch pozostałych dniach zaowocowały 3. miejscem w klasyfikacji generalnej. „Kwiato” przegrał o 10 sekund z Sergentem i miał taki sam wynik, jak drugi Sebastien Rosseler, również jego kolega z drużyny Radioshack.

Przez cały sezon Michał Kwiatkowski nie odniósł żadnego zwycięstwa. Rok później wrócił na Driedaagse van West-Vlaanderen, gdzie świętował swój premierowy triumf. Miało to miejsce na prologu. Kwiatkowski dobrze znał trasę, gdyż rok wcześniej startował już w 7-kilometrowej próbie na czas dookoła Middelkerke. Kolarz wówczas już Omega Pharma – Quick Step pokonał dystans w równo 8 minut ze średnią prędkością 52,5 kilometra na godzinę. W środowisku polskiego kolarstwa mówiono coraz głośniej „Uwaga, talent!”.

To najwspanialszy dzień mojego życia. Nie spodziewałem się wygranej. Wiedziałem, że jestem w stanie pokusić się o dobry rezultat w okolicach piątego, może trzeciego miejsca ale na pewno nie myślałem o zwycięstwie. Jestem w siódmym niebie! Nigdy nie zapomnę tej chwili. Dziś zaprocentował wysiłek, który musiałem włożyć w treningi w ostatnich tygodniach. Chciałbym podzielić się tym zwycięstwem z wszystkimi, którzy odgrywają ważną rolę w moim życiu i oczywiście z zespołem, prawdziwą kompanią braci

– przyznał Kwiatkowski w wywiadzie na mecie.

Kolejnym celem było utrzymanie koszulki lidera. Następny etap zakończył się sprintem z grupy wygranym przez Włocha Francesco Chicciego, innego kolarza Omegi. Sukces ekipy był podwójny, gdyż Michał Kwiatkowski spokojnie przyjechał na 17. miejscu i zachował prowadzenie.

Ostatniego dnia wyścigu Kwiatkowski musiał przejść drogę ze szczęścia do smutku. Polak uczestniczył w kraksie, która wykluczyła go z dalszej jazdy. Musiał więc pożegnać się z marzeniami o triumfie w klasyfikacji generalnej. Na pocieszenie pierwsze miejsce oddał swojemu koledze z grupy Julienowi Vermote’owi. Etap zakończył się zwycięstwem Arnauda Demare’a na finiszu. „Kwiato” gdyby nie kraksa, zapewne znów przyjechałby w grupie i wygrał całe zawody.

Również w 2012 roku Michał Kwiatkowski walczył o triumf w Tour de Pologne, gdzie ścigał się o sekundy z Moreno Moserem. Na kolejne zwycięstwo musiał czekać do 2013 roku, kiedy został mistrzem Polski. Na arenie międzynarodowej zwyciężył po raz kolejny w wyśmienitym 2014 roku, kiedy m.in. sięgnął po mistrzostwo świata. Na Driedaagse van West-Vlaanderen już nie wrócił, ale to świadczy o tym, że rozwijał się jako kolarz i skupiał na ważniejszych imprezach.

Nie koniec polskich sukcesów

Kolejny dobry występ polskiego kolarza na Driedaagse van West-Vlaanderen jest związany z Łukaszem Wiśniowskim i edycją z 2016 roku. Wówczas po raz ostatni rozegrano trzydniowy wyścig. Wszystko zaczęło się znów na tym samym prologu w Middelkerke. I tutaj mamy interesującą ciekawostkę. Wiśniowski (Etixx-Quick Step) osiągnął identyczny czas, jak Michał Kwiatkowski 4 lata wcześniej. Tym razem wynik 8 minut wystarczył na 3. pozycję. Polak przegrał o 10 sekund z Tomem Bohlim (BMC Racing Team) i o 4 sekundy z Martijnem Keizerem (Team LottoNL-Jumbo).

Drugiego dnia w drodze do Harelbeke znalazły się brukowane podjazdy w tym Oude Kwaremont. Zlokalizowane były daleko od mety, więc miał miejsce finisz z peletonu, którego triumfatorem został Dylan Groenewegen (Team LottoNL-Jumbo). Łukasz Wiśniowski zajął 19. miejsce i utrzymał się na podium w generalce.

Na ostatnim etapie Wiśniowski nie tylko nie stracił trzeciego miejsca, ale nawet awansował na drugie, atakując i walcząc o końcowy triumf. Na 50 kilometrów przed metą Polak zainicjował akcję, w której wzięło udział siedmiu kolarzy. Odjazd dojechał do finiszu, ale losy całego wyścigu rozegrały się na ostatnich metrach. Łukasz Wiśniowski zdecydował się na długi finisz, ale zajął dopiero 5. miejsce. Etap wygrał Timothy Dupont (Verandas Willems Cycling Team). Drugi finiszował Sean de Bie (Lotto Soudal). Belg dzięki bonifikatom został zwycięzcą całego wyścigu, wyprzedzając Łukasza Wiśniowskiego o 7 sekund. Dla „Wiśni” drugie miejsce w Driedaagse van West-Vlaanderen 2016 nadal jest jednym z najlepszych wyników w karierze.

Dzisiaj był naprawdę trudny dzień, było wietrznie z odrobiną deszczu. Zespół wspierał mnie przez cały czas, co było fantastyczne. Na ostatnim okrążeniu ruszyła ucieczka. Chociaż nie udało się wygrać, jestem zadowolony z wyniku i formy. Etixx-Quick Step wykonał w całym wyścigu niesamowitą pracę, za którą chciałbym podziękować kolegom

przyznał po wyścigu Wiśniowski dla oficjalnej strony Etixx-Quick Step.

Duże zmiany

W 2017 roku wyścig został imprezą jednodniową. Oczywiście musiał zmienić nazwę. Rozegrany został jako Dwars door West-Vlaanderen Johan Museeuw Classics. Na liczącej ponad 200 kilometrów trasie z Nieuwpoort do Ichtegem kolarze musieli pokonać wiele brukowanych podjazdów. Na daleki atak, jak się okazało skuteczny, zdecydowali się Jos Van Emden (Team LottoNL-Jumbo) i Silvan Dillier (BMC Racing Team). Na finiszu nieznacznie lepszy okazał się Holender. Przemysław Kasperkiewicz (An Post Chain Reaction) nie ukończył wyścigu.

Rok później po raz drugi i zarazem ostatni rozegrano wyścig jednodniowy. Na starcie stanęła drużyna CCC Sprandi Polkowice w składzie: Paweł Bernas, Marko Kump, Kamil Gradek, Jonas Koch, Adrian Kurek, Alan Banaszek i Frantisek Sisr. Trudnością oprócz podjazdów takich jak Kemmelberg, Kellberg i Catteberg okazała się nieprzyjemna pogoda.

Był to jeden z moich pierwszych klasyków w Belgii w barwach CCC. Pogoda była okropna. Przez cały wyścig było zimno i padał deszcz. Ściganie w tak trudnych warunkach pamięta się długo

– opisuje dzisiaj tamten wyścig Kamil Gradek.

Ostatecznie od rywali odjechało trzech kolarzy – dwóch z Quick – Step Floors – Rémi Cavagna i Florian Senechal oraz Frederik Frison z Lotto Soudal. Duet z Quick – Step Floors ograł współtowarzysza ucieczki. Po solowy triumf, na dodatek pierwszy w karierze, po ataku na 7 kilometrów przed metą sięgnął Cavagna. Senechal za to wywalczył drugie miejsce. Najlepszy z Polaków, Kamil Gradek zajął 14. miejsce ze stratą blisko minuty do zwycięzcy.

Jednak dłuższa historia?

Strona Procyclingstats określa historię Driedaagse van West-Vlaanderen (później Dwars door West-Vlaanderen Johan Museeuw Classics) na 15 edycji od 2003 do 2018 roku. Wyścig według niektórych był kontynuacją klasyku Omloop Vlaamse Ardennen-Ichtegem (1941 oraz 1945-1998 z przerwą w 1970) i dwudniowego Guldensporentweedaagse (1999-2002). W pierwszym z wyścigów triumfowali Patrick Sercu (dwukrotnie), Johan Museeuw czy Dirk Demol. Dwie edycje drugiej z imprez wygrał Erik Dekker. Wilfried Peeters zwyciężył w 1996 roku Omloop Vlaamse Ardennen-Ichtegem, a w 1999 roku Guldensporentweedaagse.

W okresie wyścigu od 2003 roku do końca oprócz wspomnianych wcześniej kolarzy, na liście zwycięzców są m.in. Yves Lampaert, Jens Keukeleire i Kristof Vandewalle. Przez te 15 lat żaden z kolarzy nie zdołał zwyciężyć dwukrotnie w klasyfikacji generalnej. Estończyk Jaan Kirsipuu może pochwalić się trzema wygranymi etapowymi.

Poprzedni artykułUtytułowany duński kolarz torowy zmienia zespół
Następny artykułNaszosowe podsumowanie sezonu 2024: MAT Atom Deweloper Wrocław
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze