fot. Lidl-Trek

Wielu kolarzy na koniec kariery wyznacza sobie jakieś cele, którymi chce się pożegnać z peletonem. Czegoś takiego nie ma jednak Bauke Mollema, który absolutnie bez presji cieszy się kolarstwem. Nie przeszkadza mu nawet, że Lidl-Trek nie wysłał go w tym roku na żaden z wielkich tourów – dla Holendra była to taka pierwsza sytuacja od 15 lat.

W zeszłym sezonie Lidl-Trek ogłosił, że Bauke Mollema odnowi z nimi kontrakt aż do końca 2026 roku, czyli do 40 roku życia Holendra. Wielu mogło zastanawiać się czy w tym szaleństwie jest metoda, ale jak sam zawodnik przyznaje bardzo odpowiada mu obecny układ między nim a zespołem, a obie strony wydają się być zadowolone ze współpracy. 37-latkowi nie przeszkadza nawet to, że z czasem jego rola w drużynie zaczęła być ograniczana i w tym roku nie zabrano go na żaden z wielkich tourów – Holender tymczasem jeździł je rokrocznie od 2010 roku mając ich w swoim dorobku aż 23.

Czy przegapiłem w tym roku wielkie toury? Oj, niezupełnie. Bardzo chciałbym pojechać na np. Tour de France. Taki był mój cel, przygotowywałem się, ale ostatecznie znalazłem się poza selekcją. Nie zmienia to jednak faktu, że latem dobrze się bawiłem robiąc inne fajne rzeczy. Przez miesiąc prawie nie jeździłem na rowerze. To samo w sobie było całkiem przyjemne. Dzięki temu w końcówce sezonu byłem bardzo mocny

— przyznawał Bauke Mollema.

Holender mimo miesięcznej pauzy odbudował formę i w końcówce sezonu był m.in. 12. w Mistrzostwach Świata, 12. w Il Lombardii czy 6. w Grand Prix Cycliste de Québec. Takie wyniki muszą robić wrażenie gdy spojrzymy w metrykę kolarza Lidl-Treka, który niedługo będzie świętował swoje 38. urodziny.

Właściwie to ja już niczego nie potrzebuję. Mam na myśli to, że np. moje ostatnie wielkie toury były nieudane. Oczywiście wygrałem etap Touru w 2021 roku, ale nie można żyć wspomnieniami. Myślę, że będę szczęśliwy jeśli uda mi się przejechać jeden wielki tour w ciągu najbliższych dwóch sezonów. Wielu wylicza mi, że powinienem pojechać Giro i powalczyć o etapy wielkich tourów. Ja o tym nie myślę. Właściwie to nie przejmuję się wynikami. Jeżdżę bez presji. Nie wiem nawet czy kiedykolwiek jeszcze pojadę Giro. Czuję się spełniony bez tego

— kontynuował Bauke Mollema.

Holender woli skupić się na pracy z młodszymi kolegami, a także radości z jazdy wszędzie tam, gdzie się pojawi. Tegoroczne dobre wyniki w klasykach sprawiają, że to właśnie o nich głośno myśli 37-latek, który ma nadzieję na powołanie na przyszłoroczne mistrzostwa świata, które odbędą się w Kigali – stolicy Rwandy.

To, co wyniosłem z tego roku, to to, że przygotowania do Mistrzostw Świata przebiegły naprawdę doskonale. Postaram się powtórzyć je w przyszłym roku. Chciałbym pojechać do Rwandy. Dobrą formę mógłbym później pokazać także we włoskich klasykach. Bardzo dobrze spisałem się także w klasykach walońskich. Mam nadzieję, że to znowu będzie dla mnie cel. Jest duża szansa, że ​​wystartuję ponownie w Tour Down Under. Bardzo mi się podobał wyjazd do Australii w tym roku

— zakończył Bauke Mollema.

Holenderski weteran będzie cieszył swoich kibiców jazdą w peletonie jeszcze przez 2 lata. Il Lombardia 2026 ma być jego ostatnim zawodowym startem, o ile rzecz jasna przez ten czas zawodnik Lidl-Treka nie zmieni zdania. Patrząc na radość jaką obecnie daje mu kolarstwo wszystko jest bowiem możliwe.

Poprzedni artykułDruga dywizja w 2024 roku – po co istnieje i komu się opłaca?
Następny artykułRelacja tekstowa ze wznowionych obrad Walnego Zgromadzenia Delegatów PZKol
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze