fot. Chengdu Cycling Team

Wczoraj informowaliśmy o błyskawicznej reakcji Międzynarodowej Unii Kolarskiej na zaproszenie CSKA Moskwa do udziału w Tour du Faso. Impreza została wykreślona z kalendarza UCI. Jednocześnie rosyjscy i białoruscy ścigają się pod „tanią banderą” — nawet na poziomie kontynentalnym.

Początek agresji Rosji na Ukrainę w kolarstwie przebiegł pod znakiem dyskusji na temat sankcji, które należy nałożyć na drużyny i kolarzy z kraju agresora. Federacja szybko podjęła decyzję o odwołaniu wszystkich imprez pod swoją egidą na terenie Rosji oraz Białorusi, a także odebrała licencje zarejestrowanym tam drużynom, w tym ścigającej się w drugiej dywizji Gazprom-RusVelo.

Zawodnicy z Rosji i Białorusi wciąż mogli występować w barwach zagranicznych zespołów, ale pod neutralną flagą, czego przykładem jest chociażby Aleksandr Vlasov z Red Bull — BORA — hansgrohe czy Gleb Syritsa i Ivan Smirnov z Astana Qazaqstan Team. Podobne zasady dotyczyły międzynarodowych imprez mistrzowskich, a szczegółowe wymogi neutralności zostały opublikowane przez UCI w specjalnym dokumencie.

Za sprawą niedawnego incydentu w Tour du Faso, do mediów ponownie wrócił temat udziału rosyjskich drużyn w wyścigach kolarskich. Narodowy wyścig Burkiny Faso został usunięty z kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej za złamanie przepisu zakazującego startu rosyjskich i białoruskich ekip w wyścigach rozgrywanych pod jej egidą.

Organizatorzy zaprosili do udziału drużynę CSKA Moskwa, która wystartowała do wyścigu w koszulkach z napisem „rosyjska armia”. Zmagania we współpracującej z Rosją Burkinie Faso nie zostały przerwane — na rozegranym w sobotę drugim etapie, 3. miejsce zajął Mamyr Stash, zawodnik CSKA. Nie zdobył za to jednak punktów UCI.

Przy okazji tego wydarzenia warto zwrócić uwagę na fakt, że choć reakcja Międzynarodowej Unii Kolarskiej na złamanie jej przepisów była natychmiastowa, to na przestrzeni sezonu można było dostrzec sytuacje, w której owe regulacje były łatwo obchodzone.

Bynajmniej nie chodzi tu o pojedynczych sportowców z Rosji i Białorusi, a o ekipy praktycznie w całości zbudowane wokół zawodników z tych krajów. Przykładem takiej drużyny jest kontynentalny, a więc zrzeszony w Międzynarodowej Unii Kolarskiej, zespół Chengdu Cycling Team.

Patrząc na jej skład i dokonania poszczególnych zawodników, łatwo można odnieść wrażenie, że chińska flaga przy nazwie zespołu jest tutaj jedynie „tanią banderą”. W ekipie zarejestrowanych jest 13 kolarzy — 1 nie przejechał w tym roku żadnego wyścigu, 5 ścigało się tylko w lokalnych imprezach, kolejny tylko raz wystartował w zmaganiach rangi UCI. Były to orlikowskie mistrzostwa Chin.

Zostaje sześciu — 5 kolarzy z Rosji i Białorusi, którzy (poza nieobecnym w Tour of Huangshan Yauhenem Sobalem) wystartowali we wszystkich trzech wyścigach UCI, w których brała udział ekipa Chengdu Cycling Team, a także Zhengshuai Sun, jedyny Chińczyk w tym zestawieniu. 27-latek wziął udział w dwóch międzynarodowych imprezach z kalendarza UCI.

Łącznie Chengdu Cycling Team zanotowała w tym sezonie 7 zwycięstw w wyścigach UCI — autorami wszystkich byli Rosjanie.

Innym skrajnym przykładem obchodzenia przepisów jest ekipa Pingtan International Tourism Island Cycling Team, również zarejestrowana w Chinach.

Zatrudnienie znalazło tam pięciu Rosjan, którzy może nie radzą sobie aż tak spektakularnie jak ich rodacy z Chengdu, ale za to w każdym ważnym dla zespołu wyścigu stanowią trzon ekipy. Jeden z nich — Anton Popov — startuje aktualnie w Tour du Faso.

Wróćmy jednak do Dalekiego Wschodu i zarejestrowanej tam drużyny z wyspy Pingtan. Chińczycy stanowią większość jej składu, jednak tylko na papierze. Rzeczywistość jest zupełnie inna, a w międzynarodowych imprezach UCI zawodnicy z Państwa Środka pełnią jedynie rolę uzupełnienia składu.

Poniżej prezentujemy liczbę Rosjan w składzie Pingtan International Tourism Island Cycling Team we wszystkich międzynarodowych startach z kalendarza UCI w tym sezonie:

  • Tour of Taihu Lake (2.Pro) — 4/6
  • Tour of Huangshan (2.2) — 5/6
  • Trans-Himalaya Cycling Race (2.2) — 5/6
  • Tour of Binzhou (1.2) — 2/5

Mówi to samo za siebie.

Zawodnicy z sankcjonowanych przez UCI krajów stanowią też część takich ekip, jak chińskie Huansheng — SCOM — Taishan Sport Cycling Team, Li Ning Star, Hengxiang Cycling Team czy turecka Sakarya BB Pro Team. W tych przypadkach nie można jednak mówić o rosyjskich ekipach pod obcą banderą — wspomniani kolarze rzeczywiście są tam raczej uzupełnieniem składu.

Analizując powołania konkretnych zawodników Chengdu Cycling Team i Pingtan International Tourism Island Cycling Team na wyścigi UCI łatwo zauważyć problem. Na listach startowych obok nazw tych dwóch zespołów roi się od białych flag, co praktycznie nie różni się niczym od udziału CSKA Moskwa w Tour du Faso. Ciężko znaleźć jednak rozwiązanie tego problemu − w końcu żadna z chińskich ekip nie łamie przepisów…

Poprzedni artykułOdmienne opinie, kwestionowane wyniki wyborów. Co dalej z Polskim Związkiem Kolarskim? [reportaż]
Następny artykułMistrzostwa Świata w e-kolarstwie 2024: Jason Osborne i Kate McCarthy z tytułami, Michał Kamiński 7.
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Tiger Bonzo
Tiger Bonzo

Można? Można!

Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Patrz pan. A ekipa z kraju toczącego wojnę na dużej czesci bliskiego wschodu i, delikatnie mówiąc, nie przejmującego się ofiatami cywilnymi, jak gdyby nic jest poziom poniżej World Touru i startuje we wszystkich najważniejszych wyścigach.

Goj
Goj

Bo to ekipa z kraju nadludzi.

ivan
ivan

Wyrzucać Białoruś to bezsens. Lang robił start i patronem był Bolek – a taki jeden Bolek jest większym symbolem komunizmu niż choćby 10rosyjskich kolarzy a jeśli chodzi o kolarzy to zabranianie sportu to bezsens ,jeśli już to zabranianie ma sens to wtedy gdy sponsor jest tym który finansuje jakieś działania wojenne .

Goj nr 2
Goj nr 2

Majkel Wantyrnałt brawo

Marian
Marian

Nie rozumiem jaki problem. Sankcje z zasady nie miały dotykać rosyjskich kolarzy czy nawet sztab szkoleniowy, ale Rosję i sponsorów pochodzących z Rosji. Nigdzie nie ma w nazwie czy na koszulkach Rosji czy rosyjskich sponsorów więc jaki problem?

Problem raczej jest z drużyną, której nazwa reklamuje kraj uprawiający ludobójstwo na narodzie palestyńskim.

Albert
Albert

Zaraz Was okrzykną „ruskimi onucami”, szurami albo antyszepionkowcami tylko dlatego, że nie zgadzacie się z „jedną tylko słuszną narracją” i punktujecie hipokryzje. Ministerstwo Prawdy w natarciu.