Foto: Trophée Centre Morbihan

Pora na ostatnie podsumowanie w ramach naszego cyklu. Dziś przyjrzymy się temu czy polskie kolarstwo ma przyszłość, czyli tematyce juniorskiego ścigania. Tu młodzi biało-czerwoni dawali nam wielokrotnie sporo powodów do radości.

Przyszłość polskiego kolarstwa od jakiegoś czasu na powrót zaczyna rysować się w całkiem jasnych barwach. Po pewnej luce pokoleniowej, gdzie poza pojedynczymi wyskokami brakowało nam zawodników walczących o najwyższe cele wydaje się, że mamy obecnie szanse na to by polscy kolarze ponownie liczyli się w rywalizacji. Polscy juniorzy byli w tym roku częścią światowej czołówki, o czym świadczyć może 9. miejsce w rankingu UCI czy obecność aż 7 z nich w pierwszej „100” bądź tuż za nią w zestawieniu przygotowanym przez serwis ProCyclingStats. Ba, jeśli chodzi o ten drugi serwis to jeden z biało-czerwonych znalazł się na podium w kategorii pierwszorocznych juniorów!

Patryk Goszczurny nie musiał się martwić o przyszłość

Już zeszłej zimy zaczęło się o tym mówić, w lutym potwierdziła to dotychczasowa ekipa Polaka, zaś w kwietniu jego nowy pracodawca – Team Visma | Lease a Bike Development. Oznaczało to, że 18-latek z JEGG-DJR Academy nie musiał w tym sezonie odczuwać presji na wynik, sam zresztą podkreślał to m.in. w naszej rozmowie po medalu Mistrzostw Polski. Nie sprawiło to jednak, że jeden z większych talentów pochodzących z naszego kraju w tym roku ścigał się bez motywacji, a wystarczy tylko spojrzeć na wyniki Patryka Goszczurnego.

Polak rok rozpoczął w Belgii, gdzie spokojnie rozkręcał nogę. Dalej przyszło 5. miejsce we francuskim Tour du Bocage, 2. lokata w Ślężańskim Mnichu i wyjazd do Włoch na Puchar Narodów, którego 18-latek nie ukończył. Warto jednak podkreślić rezultaty z kolejnych startów w ramach Pucharu Narodów – 11. miejsce w klasyfikacji generalnej Wyścigu Pokoju i 9. pozycja w Trophée Centre Morbihan, gdzie Patryk Goszczurny wygrał 1. etap to powód do dumy dla naszego juniora. Ten zdobył następnie srebrny medal Mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas oraz brąz w wyścigu ze startu wspólnego, był 2. na jednym z etapów Ain Bugey Valromey Tour, 9. w całym Aubel-Thimister-Stavelot oraz 4. w Giro della Lunigiana. Młody Polak meldował się także w drugiej dziesiątce zarówno Mistrzostw Europy, jak i Mistrzostw Świata, a sezon zakończył 6. lokatą w La Philippe Gilbert juniors. Talent bez wątpienia jest, droga do jego rozwoju także, także trzymajmy kciuki za dalszy rozwój Patryka Goszczurnego.

Pierwszoroczny bohater sezonu

Jan Jackowiak – zapamiętajcie to nazwisko. Wciąż 16-letni kolarz, albowiem urodzony 23 grudnia 2006 roku był jednym z objawień sezonu 2024. Kategoria juniora, podobnie jak każda ją poprzedzająca, obejmuje każdorazowo dwa roczniki, a zatem zawodnikom z tego młodszego zwykle jest ciężko się przebić. Wiem, ktoś zaraz wyciągnie przykład Alberta Withena Philipsena, który jako pierwszoroczny junior został mistrzem świata w Glasgow, ale ogólnie jednak jest to raczej wyjątek potwierdzający regułę. Ciężko przed 2024 rokiem było się zatem spodziewać, że świat zawojuje urodzony pod koniec grudnia Jan Jackowiak – rywale na wyścigach mogli być od niego niemal o 2 lata starsi, a to w zmaganiach kolarskich bywa przepaścią. 16-latek pokazał jednak, że drzemie w nim wielki talent, ale po kolei.

Młody Polak łączył w tym roku starty w barwach UKS Copernicus CCC Toruń i Cannibal – Victorious U19 Development Team. Początek sezonu w Belgii przyniósł mu m.in. 11. miejsce w Guido Reybrouck Classic, później ten został najlepszym pierwszorocznym kolarzem Internationale Cottbuser. Dalej mamy 13. lokatę w klasyfikacji generalnej Wyścigu Pokoju – 1. wśród pierwszorocznych, a także 3. w Trofeo „Comune di Pieve del Grappa” – we włoskim wyścigu z cyklu Pucharu Narodów Jan Jackowiak wygrał etap, a także klasyfikację punktową oraz pierwszorocznych. Dalej warto jeszcze wspomnieć o 5. lokacie w Aubel-Thimister-Stavelot, 10. w Giro della Lunigiana, 14. w jeździe indywidualnej na czas w ramach Mistrzostw Europy czy 21. w tej samej konkurencji podczas Mistrzostw Świata. 16-latek sezon zakończył 5. miejscem w La Philippe Gilbert juniors. Rośnie nam wielki talent, oby nic nie zatrzymało jego rozwoju!

Szybko, szybciej, najszybciej

Od czasów Zbigniewa Sprucha polskie kolarstwo dość długo czekało na sprintera, który powalczy w największych wyścigach świata. W ostatnich latach nadzieje naszych kibiców rozpalili Szymon Sajnok, a później Stanisław Aniołkowski, ale i w młodym pokoleniu widać potencjał na wielkie wyniki. Tak się bowiem składa, że bardzo dużą szybkością pochwalić może się niejeden polski junior, w tym przede wszystkim Dawid Lewandowski (LKS POM Strzelce Krajeńskie) i Michał Strzelecki (VeloTalent Cycling Team). Pierwszy z wymienionych był 6. w Mistrzostwach Europy, wygrał etap Internationale Cottbuser, zdobył srebro Mistrzostw Polski, a w sumie 13-krotnie meldował się w top10 międzynarodowej rywalizacji. Drugi to m.in. 2-krotny zwycięzca etapowy z Internationale Cottbuser, 2. kolarz etapu LVM Saarland Trofeo czy 4. zawodnik premierowego odcinka Nation’s Cup Hungary. Obaj dysponują bez wątpienia szybkością na poziomie czołowych kolarzy ze swojego rocznika.

Świetni na czas

Bardzo dobre czasówki w tym roku jeździli wspomniani już Patryk Goszczurny, Dawid Lewandowski czy Jan Jackowiak, ale nie tylko oni. Podczas Mistrzostw Polski wszystkich ich pogodził bowiem Dominik Krzyśków (JEGG-DJR Academy), który zajął później także m.in. 14. miejsce w Mistrzostwach Świata w tej specjalności, a także był 8. w Chrono des Nations. Dzięki swojej mocy młody Polak był także m.in. 4. w Internationale Cottbuser, 7. w Grand Prix West Bohemia, 8. w Sint Martinusprijs Kontich czy 2. w zaliczanym do Pucharu Narodów Medzinárodné dni cyklistiky Tlmace a Podhajska.

Bardzo dobrze na czas jeździł także 3. podczas Mistrzostw Polski Nikodem Siałkowski (UKS Copernicus CCC Toruń), który zresztą kilka dni później został mistrzem naszego kraju w wyścigu ze startu wspólnego. 18-latek był także 2. w wyścigach o Złote Koło w Dobczycach czy Szlakami Jury. 4. w Mistrzostwach Polski był Franciszek Matuszewski (WLKS Krakus), który później był 3. w Szlakami Jury i 4. w Dobczycach, a także 2. w Sowiogórski Tour.

Pokazywali się w międzynarodowym gronie

W sumie w tym sezonie w różnych międzynarodowych wyścigach z dobrej strony zaprezentowało się tylu zawodników, że nie sposób wymienić ich wszystkich z imienia i nazwiska. Kacper Mientki (Cannibal – Victorious U19 Development Team) wygrał etap zaliczanego do Pucharu Narodów Nation’s Cup Hungary czy był 19. w Paryż-Roubaix, Szymon Bęben (MKS Polkowice) w jedynym polskim wyścigu UCI, czyli Międzynarodowym Wyścigu o Puchar Prezydenta Miasta Grudziądza) sięgnął po zwycięstwo wyprzedzając Marcelego Perę (Vini Fantini Sportur Freebike / KTK Kalisz), Ksawery Adaszak (Gepla-Watersley R+D Road Team, później VeloTalent Cycling Team) błyszczał m.in. w Holandii i Belgii, gdzie zajął 3. miejsce w całym SPIE Internationale Juniorendriedaagse, pierwszoroczny Bartosz Łyżwa (Avatar Silesia Team) wygrał Sowiogórski Tour, Adam Bronakowski (Pool Cantù 1999 – GB Junior Team), wygrywał na włoskich szosach, a swoje momenty mieli też Maciej Sorbian (UKS Copernicus CCC Toruń), Szymon Ilski (UKS TFP Jedynka Kórnik), Jakub Gilicki (JEGG-DJR Academy / KTK Kalisz), Szymon Wrona (VeloTalent Cycling Team), Marcin Włodarski (GS Aspiratori Otelli Aclhem CWC / UKS Koźminianka Koźminek), Antoni Biłyk i Wojciech Płonka (Klub Kolarski Tarnovia), Mikolaj Langer (Warszawski Klub Kolarski) czy Krystian Sztaba (Moto Jelcz-Laskowice).


Tym samym cykl Naszosowych podsumowań sezonu 2024 kończymy pozytywnym akcentem – w młodzieżowym peletonie w Polsce mamy dziesiątki kolarzy, spośród którychś kilku może z czasem zrobić wielką karierę. Kto wie, może za kilka lat o kilku spośród tych zawodników będzie okazja pisać w ramach opisywania jednego z World Teamów? Uciekając od gdybania dziękuję jednak za uwagę i zapraszam do śledzenia Naszosowych zapowiedzi 2025 roku – te startują już dziś i przez kolejny miesiąc omówimy sobie wszystkie World Teamy, Pro Teamy, Women’s World Teamy, a także polskie drużyny niższych dywizji.

Poprzedni artykułKomunikat PZKol w sprawie kalendarza imprez mistrzowskich
Następny artykułTom Pidcock oficjalnie w Q36.5 Pro Cycling Team!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ja1
Ja1

A Max Matyasik?

Ja1
Ja1

Myślałem, że już przeskoczył, ale chyba w tym roku ma 17.