23- letni Amerykanin stracił większość sezonu przez kontuzję. Jednak zdołał pokazać się z dobrej strony podczas mistrzostw świata czy na trasie Skoda Tour de Luxembourg.
Nie tak sobie wyobrażał ten rok Quinn Simmons. Kolarz Lidl – Trek już na trasie Strade Bianche miał wypadek i stracił ponad pięć miesięcy ścigania. Mimo tego na jednym z etapów w Luksemburgu zajął drugie miejsce i bardzo dobrze zaprezentował się w Zurychu. Na koniec sezonu wywalczył 10. miejsce w „generalce” Gree-Tour of Guangxi.
– Miło widzieć, że praktycznie po dwóch latach wróciłem na wysoki poziom. Jestem zadowolony z występu na MŚ, ale mogłem pojechać jeszcze lepiej. Moim zdaniem byłem wtedy przygotowany nawet na podium
– mówił Amerykanin w wywiadzie dla Velo.
Simmons odniósł się także do ubiegłego sezonu i śmierci Gino Madera:
– Bycie świadkiem tego wypadku wpłynęło na mnie. A potem był mój upadek na Tourze, uderzyłem się mocno w głowę, ale zostałem w wyścigu. To był wielki błąd, który odbił się mocno na mojej psychice oraz organizmie.
W 2019 roku w Harrogate Quinn Simmons został mistrzem świata juniorów, ale od tamtej pory nie wzniósł się na taki poziom:
Zdarza mi się, że jestem sfrustrowany jak o tym pomyślę. Jako junior byłem jednym z najlepszych na świecie, a teraz wśród zawodowców czegoś brakuje. Wiem, że wiele mnie po drodze spotkało i miało to wpływ na moją formę. Jednak nadal wierzę, że jeśli będę mógł pojechać cały sezon to znajdę się na poziomie najlepszych. Myślę, że jestem w stanie wygrać poważny wyścig w swojej karierze i będę to tego dążył. Jednak nie za wszelką cenę.









