fot. Team SD Worx

Lotte Kopecky zdobyła tytuł mistrzyni świata drugi rok z rzędu. Belgijka pokonała na finiszu z małej grupy swoje rywalki. Chloé Dygert zdobywa srebrny medal, brąz ląduje w rękach Elisy Longo Borghini.

Kolarki miały do pokonania 154 kilometrów pagórkowatej trasy, która zawierała 2384 metry przewyższenia. Organizatorzy przygotowali rundę po starcie w Uster, aby następnie wjechać na kolejne 4,5 rundy przebiegające wokół Zurychu. Jak pokazał wyścig orlików, podjazdy na trasie, takie jak chociażby Zürichbergstrasse (700m; 8,4%) czy Witikonerstrasse (1,4 km; 7,3%) nie należą do najtrudniejszych, jednak ich najbardziej wymagające odcinki mogły dokonać selekcji. 

 

Panie wystartowały o godzinie 12:47 w trudnych warunkach pogodowych. Deszcz, wiatr czy średnio 11 stopni Celsjusza, jeśli chodzi o temperaturę tego dnia, zapowiadało walkę o przetrwanie. W pierwszej ucieczce dnia mogliśmy zobaczyć Caroline Baur (Szwajcaria), Sarę Martín (Hiszpania) i Ninę Berton (Luksemburg). Dzisiaj, z uwagi na warunki atmosferyczne, bardzo istotna była pozycja w peletonie, o co od startu starały się zadbać faworytki wyścigu. 

Tuż przed pierwszym dzisiejszym podjazdem Binz (1,5km; 9,4%) pracę w głównej grupie rozpoczęły Holenderki. Na 118 kilometrów przed metą pierwsze poważniejsze przyspieszenie wykonała Lotte Kopecky (Belgia), raczej na zasadzie przepalenia nogi. Po pierwszym przejechaniu linii mety trudy dzisiejszej trasy dały się we znaki uciekinierkom i po krótkim podjeździe prowadzącym do Witikonerstrasse z przodu samotnie pozostały jedynie Berton i Martín. Kiedy zawodniczki pokonały już to wzniesienie, w peletonie zaczęły się pierwsze skoki – swoje karty zaczęły wyciągać Holenderki i Belgijki, konkretniej w postaci ataków Thality de Jong (Holandia) i Julie Van de Velde (Belgia).  

Plany te jednak się szybko spaliły na manowce, choć z przodu utworzyła się nowa ucieczka. Do odjazdu, który szybko zebrał około 20 sekund przewagi dołączyły Justine Ghiekere (Belgia), Riejanne Markus (Holandia), Soraya Paladin (Włochy). Sarah Gigante (Australia), Elena Hartmann (Szwajcaria), Niamh Fisher-Black (Nowa Zelandia), Christine Majerus (Luksemburg) i Urška Žigart (Słowenia). Grupa ta miała w sobie już zawodniczki zdolne do dobrego wyniku na dzisiejszej trasie, nic dziwnego więc, że w peletonie co chwila niektóre zawodniczki próbowały do niej przeskoczyć. Ta sztuka udała się Franziske Koch (Niemcy) i Mischy Bredewold (Holandia). 

Współpraca w ucieczce nie układała się na tyle dobrze, by zbudować sobie sensowną przewagę. Z uwagi na mocne tempo w peletonie na 74 kilometry przed metą uciekinierki musiały skapitulować, a marzenia o dobrym wyniku pogrzebała już również wówczas odpadająca Elisa Balsamo (Włochy). W tym momencie wyścigu regularnie, raz po raz, poszczególne zawodniczki starały się przeskoczyć z rozciągniętego peletonu, jednak ręke na pulsie wciąż trzymały Holenderki. Niestety, trudno było spostrzec z przodu reprezentantki Polski inne niż Kasia Niewiadoma. 

Po połowie przejechanego dystansu mocne tempo i niesprzyjająca pogoda odbiły się na wyścigu – w peletonie jechało już bowiem raptem około 30-40 zawodniczek. Kiedy po raz trzeci miniono linię mety, problemy z utrzymaniem się w grupie miała Gaia Realini (Włochy). Na szczęście, w głównej grupie pozostała osamotniona Katarzyna Niewiadoma (Polska). Polka nie nacieszyła się tą pozycją zbyt długo, ponieważ na 47 kilometrów przed metą odpadła z peletonu. Co by nie mówić, nie ona jedyna – bardzo mocne tempo narzuciły z przodu Demi Vollering i Pauliena Rooijakkers (Holandia). W wyniku tego przyspieszenia wytworzyła nam się na czele grupa faworytek. W jej skład oprócz wyżej wspomnianej Vollering wchodziły: Puck Pieterse, Riejanne Markus (Holandia), Justine Ghiekere i Lotte Kopecky (Belgia), Chloé Dygert (USA), Elisa Longo Borghini (Włochy), Juliette Labous (Francja), Neve Bradburry (Australia), Noemi Rüegg (Szwajcaria), Liane Lippert, Antonia Niedermaier (Niemcy) i Blanka Vas (Węgry).  

Chwilę po tym istotnym ruchu do przodu przeskoczyły Riejanne Markus wraz z Justine Ghiekere – uciekinierki szybko zdobyły około 40 sekund przewagi. Tempo w prowadzącej grupie trochę opadło, co pozwoliło na powrót do gry o medale kilku zawodniczek, w tym Katarzyny Niewiadomej. Współpraca w tej grupie układała się dobrze, sukcesywnie odrabiano straty do uciekinierek. Co ciekawe, większość pracy wykonały Holenderki, pomimo że, de facto, goniły własną zawodniczkę. Mając jednak takie liderki jak Demi Vollering czy Marianne Vos w przypadku finiszu z grupy, zdecydowanie miały w tym interes. Wspomniana Vos przeskoczyła jednak szybko do uciekającej grupy wraz z Ruby Roseman-Gannon (Australia).  

Gdy zawodniczki wjeżdżały na ostatnią rundę tegorocznych mistrzostw świata, przewaga uciekającej grupy wynosiła prawie minutę. Został przed nami więc ostatni podjazd na Zürichbergstrasse – na samym początku odpadła Anna Henderson, Elise Chabbey oraz niestety znów Katarzyna Niewiadoma. Na 22 kilometry przed metą cztery uciekinierki wciąż miały ponad minutę przewagi, co przestało motywować Holenderki do jakiejkolwiek bardziej wymagającej pracy z tyłu. Wśród tej konsternacji z głównej grupy oderwały się Longo Borghini, Vollering, Kopecky, Dygert i Lippert. Z tej małej grupki wkrótce zaatakowała Włoszka i szybko doskoczyła do uciekającej czwórki. Wciąż na kole miała jednak Demi Vollering. 

Szybko z czołówki odpadła Riejanne Markus – Vollering miała więc do pomocy już tylko Vos. Holenderki nadały mocne tempo, nie zgubiło ono jednak największych rywalek. Z tyłu wspólnie pracowały Kopecky i Dygert. Ich strata w tamtym momencie wynosiła około 14 sekund. Na około 16 kilometrów przed metą znów zaatakowała Longo Borghini. Atak Włoszki zgubił jedynie Marianne Vos, w efekcie czego z przodu pozostało pięć zawodniczek. Medali do rozdania oczywiście jest raptem trzy, więc nikt nie kwapił się do ambitniejszej pracy. W międzyczasie do czołówki doskoczyły sumiennie odrabiające swoje straty Chloé Dygert i Lotte Kopecky. Z przestoju z przodu skorzystała również Marianne Vos. 

Na ostatecznym podjeździe swojej szansy spróbowała Vollering. Nic ten atak jednak nie dał, oprócz zgubienia swoich koleżanek z drużyny. Po technicznym zjeździe, na 5 kilometrów przed metą zdecydowanie przyspieszyła Elisa Longo Borghini. Przez to, z przodu pozostały 4 zawodniczki, wspomniana Włoszka, Demi Vollering, Lotte Kopecky i świetnie dysponowana tego dnia Liane Lippert. Z kolarskiego „czarowania się” przed finiszem skorzystały Dygert i Roseman-Gannon, w efekcie czego doskoczyły do przewodzącej grupy.

Pierwsza po złoto ruszyła Elisa Longo Borghini jednak nikt nie był w stanie wtórować Lotte Kopecky na finiszu. Belgijka skutecznie obroniła swój tytuł mistrzyni świata, wyprzedzając na linii mety Chloé Dygert. Jest to pierwsza obrona tytułu od 2013 roku, gdy tej sztuki dokonała Marianne Vos. Elisa Longo Borghini musiała się zadowolić brązowym medalem.

Najwyżej sklasyfikowana z Polek była Katarzyna Niewiadoma i ukończyła wyścig na 17. pozycji.

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Zurych 2024:

Poprzedni artykułZurych 2024: Rafał Majka zrezygnował ze startu! Zastąpi go Piotr Pękala
Następny artykułLotte Kopecky: „To był perfekcyjny scenariusz”
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
7 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Andrzej
Andrzej

Szkoda, że Kasia nie dociągnęła z formą na ten jeszcze jeden wyścig ale sezon i tak miała fenomenalny. Chociaż i tak ta runda chyba dla niej zbyt łatwa.
Po takich wyczynach Vollering to na miejscu trenera bym jej do kadry w przyszłym sezonie nie powoływał, bo w kolarstwie trzeba umieć grać zespołowo, a nie tylko myślec o sobie. Niech się wstydzi, koleżanka mogła mieć piękne zwięczenie kariery, a ona tylko dla siebie.
Ta trasą jest łatwiejsza niż się wydaje, mówiąc po orlikach i elicie kobiet. W takim razie faworytem nie powinien być raczej Pogačar tylko van der Poel. Tym bardziej jak by padało.

Nerd
Nerd

Najsilniejsza zawodniczka w kobiecym peletonie, straszna egoistka i taktyczny dramat, przed państwem Demi Vollering

Eddie X
Eddie X

naprawdę, wystarczy wejść na instagram demi vollering i od razu widać po oczach, że to jest okropna kobieta, cieszę się z całego serca, że nie ma nawet podium. nie zasługuje

PKJK
PKJK

Jak oglądałem ten wyścig to myślałem, że chyba Vollering uczyła się taktyki od męskiego movistaru.

Mateusz
Mateusz

Holenderki klasycznie bez radia jak dzieci we mgle. Taka przewaga liczebna i żadnej na podium

Alek
Alek

Brak medalu dla holenderek cieszy. Tyle z pozytywów.
Kasia planuje próbę obrony MŚ gravel? Może. To tylko kwestia pogody a forma mimo zmęczenia i świetnego sezonu wciąż jest.

MaciekSatan
MaciekSatan

Wszyscy widzieli co się działo w tym roku w damskim peletonie. Na Tour de France był rozkład zasad w stosunku do lidera totalny. Myślę że one wszystkie mają to gdzieś z tyłu głowy, a Demi szczególnie i chyba jazda z koleżankami klubowym i z reprezentacji gdzieś się zaciera w damskim peletonie…
Najsilniejsza dziś była nie Demi tylko Lotte. One ma złoto.