Jednymi z głównych bohaterów niedzielnego wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn o tytuł mistrza Europy byli Mathieu van der Poel i Mads Pedersen. Holender i Duńczyk co rusz znajdowali się w odjazdach mocno animując rywalizację, ale ostatecznie ich próby zakończyły się fiaskiem.
Po wyścigach orlików oraz juniorów, które rozstrzygały się z dość wcześnie zawiązywanych przez faworytów ucieczek, wiele osób spodziewało się, że i w niedzielę klasykowcy mogą ograć sprinterów marzących o walce o tytuł mistrza Europy na ulicach Hasselt. Zagraniczne portale nazywały Mathieu van der Poela głównym faworytem rywalizacji i zastanawiano się kto może zabrać się z mistrzem świata w kluczowym ataku. Czas pokazał jednak, że uciekinierom mimo pięknej walki nie udało się ubiec peletonu.
Zrobiłem, co mogłem, taki był plan. Gdy się nie udało odjechać to na koniec pojechaliśmy jako zespół dla Olava Kooija. Po drodze już zrobiłem swoje, ale w końcówce wciąż mogłem pomóc, szczególnie, że wiał mocny, czołowy wiatr. Olav wykonał bardzo mocny sprint. Poszło całkiem nieźle, choć razem z Mikiem Teunissenem nieco utknęliśmy
— opowiadał Mathieu van der Poel.
Wielu zastanawiało się za to jaki pomysł na ten wyścig miał Mads Pedersen. Lider reprezentacji Danii zamiast czekać na sprint z peletonu co rusz zabierał się w akcje, w dodatku samemu atakując, a nie tylko odpowiadając na pociągnięcia rywali. W efekcie w końcówce 28-latkowi zabrakło nieco nóg i zajął 6. miejsce.
Nie sądzę, że mogliśmy dzisiaj osiągnąć więcej. Jeśli oglądaliście dokładnie wyścig to widzieliście, że całą duńską drużyną naprawdę staraliśmy się, aby wyścig był tak trudny, jak to tylko możliwe. Chcieliśmy zgubić jak najwięcej sprinterów, ale obecnie wszyscy są tak dobrzy, że naprawdę nie jest to łatwe. Zająłem szóste miejsce i po wysiłku, jaki włożyłem w ten start mogę być z tego tylko zadowolony. Tym razem to Belgowie wygrali tę bitwę
— przyznawał Mads Pedersen.
Duńczyk, podobnie jak Mathieu van der Poel, znajdują się na wstępnych listach startowych wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo świata. O ile po broniącym tytułu Holendrze można się spodziewać absolutnie wszystkiego, o tyle reprezentujący na co dzień Lidl-Treka Mads Pedersen zapewne w Zurychu będzie miał kłopot by namieszać. Patrząc jednak na ofensywne nastawienie 28-latka można się spodziewać, że mimo trudnej trasy ten spróbuje jakkolwiek zaznaczyć swoją obecność w stawce.
Wszystko o Mistrzostwach Europy w kolarstwie szosowym 2024:









