fot. Groupama-FDJ

Stefan Küng wygrał ostatni etap hiszpańskiej Vuelty. Szwajcar nie dał szans swoim rywalom, a drugi na etapie Primož Roglič przypieczętował swoje czwarte zwycięstwo w Vuelta a España.

Techniczna, 24-kilometrowa trasa po ulicach Madrytu zapowiadała koncert prawdziwych specjalistów w walce z czasem. Start ulokowano na północy miasta w Distrito Telefonica, a metę w samym centrum Madrytu. Oprócz trudnych zakrętów po miejskich drogach, trasa nie miała żadnych dodatkowych utrudnień.


 

Jako pierwszy o godzinie 16:30 wystartował Tim Naberman (dsm-firmenich PostN), lecz na trasie wyprzedził go Thibault Guernalec (Arkéa – B&B Hotels) i to jego czas 27 minut i 43 sekund był wyznacznikiem dla reszty stawki. Wśród zawodników, których wyprzedził był również Kamil Gradek. Ogromne problemy na trasie w związku z użyciem dwóch “dysków” w swoim rowerze miał Edoardo Affini (Visma | Lease a Bike), ale patrząc pod kątem czasu, nadal wypadał dość dobrze na tle reszty stawki. Ostatecznie udało mu się pokonać na mecie Guernaleca, gdzie zameldował się z czasem 27 minut i 34 sekund. Tą dwójkę pogodził jednak Victor Campenaerts (Lotto – Dstny), który z czasem 27 minut i 22 sekund zagościł na dłużej w fotelu lidera. 

Gdy kolejni faworyci zaczęli docierać do mety, można było zobaczyć piękne obrazki przejeżdzającego Thomasa De Gendta (Lotto – Dstny), który po tym wyścigu kończy swoją karierę. Czas mijał, a sympatyczny Campenaerts wciąż pozostawał liderem. Zdetronizować go nie udało się zarówno Nelsonowi Oliveirze (Movistar), który zameldował się z czasem 27 minut i 51 sekund, jak i Bruno Armirailowi, którego wynik pokazywał 27 minut i 31 sekund. 

Kiedy wydawało się, że długo nikt nie pobije czasu zawodnika Lotto – Dstny, przydarzyły się nam dwie nie lada niespodzianki. Świetną jazdę zaprezentował wpierw Mauro Schmid (Jayco – AlUla), który pokonał czas Belga o 8 sekund. Nie nacieszył się on jednak liderowaniem zbyt długo, gdyż krótko po nim na metę wparował Filippo Baroncini (UAE Team Emirates), który okazał się lepszy od Szwajcara o 3 sekundy. Na trasie znajdował się Mathias Vacek (Lidl – Trek), który na inauguracyjnej czasówce przegrał jedynie z Brandonem McNultym i również i dziś zwycięstwo przeszło obok niego – Czech na mecie tracił do Baronciniego 9 sekund. Szanse na ponowny dobry występ McNultiego zaprzepaściła niefortunna kraksa. 

Poważnym zagrożeniem dla czasu Włocha był Stefan Küng, co szybko się sprawdziło. Na pierwszym pomiarze czasu miał prawie 20 sekund przewagi nad wówczas najszybszymi tam zawodnikami. Szwajcar nie zamierzał przestawać, na drugim pomiarze czasu jego przewaga nad drugim Vackiem wynosiła już 40 sekund. Nie inaczej było na mecie, Szwajcar nie dał dziś szans swoim rywalom – jego czas na mecie wynosił 26 minut i 28 sekund! 

W międzyczasie rozgrywała się przecież również walka w klasyfikacji generalnej – nie stało się tam jednak nic szokującego. Florian Lipowitz (Red Bull – Bora – hansgrohe) z czasem 27 minut i 38 sekund skutecznie obronił swoje 7 miejsce przed Mikelem Landą (Soudal – Quick Step), jednak to było za mało, aby pokonać Mattiasa Skjelmose (Lidl – Trek) i to on zwyciężył w klasyfikacji młodzieżowej. Świetny czas 27 minut i 30 sekund zapewnił Duńczykowi awans na 5 miejsce w klasyfikacji generalnej, pokonując Davida Gaudu (Groupama – FDJ), który do specjalistów walki z czasem raczej nie należy. 

Richard Carapaz (EF Education – EasyPost) bezskutecznie próbował zaatakować pozycję na podium. Zarówno Ekwadorczyk, jak i Enric Mas (Movistar) skończyli dzisiejszy etap z podobnym czasem, a gdy Ben O’Connor (Decathlon AG2R La Mondiale) wylądował na mecie po 27 minutach i 33 sekundach wszystko było już jasne. To Australijczyk i Hiszpan wylądują na podium za Primožem Rogličem. Będąc przy Słoweńcu, wielki mistrz hiszpańskiego wielkiego touru nie zamierzał próżnować i chciał zakończyć wyścig z hukiem. Niestety dla niego, Stefan Küng był dzisiaj nieuchwytny – do pokonania Szwajcara zabrakło mu 30 sekund i to zawodnika Groupama – FDJ wygrał ostatni etap ostatniego wielkiego touru w 2024 roku. 

Tym oto sposobem zakończyła się tegoroczna Vuelta a España – Primož Roglič ponownie zwycięski w klasyfikacji generalnej, Kaden Groves (Alpecin – Deceuninck) wróci do domu z zieloną koszulką. Najlepszym góralem wyścigu został Jay Vine (UAE Team Emirates), a biały trykot najlepszego młodzieżowca zdobywa Mattias Skjelmose.  

Results powered by FirstCycling.com

 

Poprzedni artykułBEMER Cyclassics 2024: Olav Kooij najlepszym wśród sprinterów
Następny artykułOkolo jižních Čech 2024: Marcin Budziński wygrał klasyfikację generalną, podium Piotra Pękali
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Grzesiek
Grzesiek

Roglic zasłużone zwycięstwo, ale cichym bohaterem O’Connor.
Gdyby nie jego ucieczka wyścig byłby nudny i rozstrzygnięty od 1 tygodnia.

Nie byłbym sobą gdybym nie skomentował wyników Ineos z ich „liderem” Rodrigezem na czele. To już nawet nie zespół czołówki, środka, ale końca WT. Chłopak o którego Ineos walczył z Movistarem, blokując podpisaną umowę 🙂 przyjeżdża kilka minut po pomocniku Roglica, który jedzie pierwszy poważny sezon w WT.
Pożegnali Martineza który był drugi w Giro i robił dobrą robotę dla Roglica.
Tak to jest jak kasa przelewa się przez palce. Wysokie pensje, klub emerytów, a wyników brak.

Andrzej
Andrzej

Brawo Roglič i brawo Słowenia (oni mają hat-trick wielkich tourów w jednym roku, a my nawet kolarza z hat-trickiem etapów nie mamy… Szkoda).

PAPSI
PAPSI

w życiu bym nie pomyślał, że to pierwszy triumf w wielkim tourze dla Kunga. trzeba mieć też oko na tego Vacka z Czech.