fot. La Vuelta

Środowa, deszczowa rywalizacja w ramach 17. etapu Vuelta a España zakończyła się pewną wygraną Kadena Grovesa. Australijczyk, który po wycofaniu się Wouta van Aerta dzierży zieloną koszulkę, cieszył się z tego, że udało mu się wykorzystać ostatnią szansę dla sprinterów w tym wyścigu.

Kaden Groves ma bardzo specyficzny dorobek. Spośród swoich 19 zawodowych zwycięstw aż 8 odniósł w wielkich tourach, a od maja 2023 roku wygrywa wyłącznie podczas wyścigów trzytygodniowych – kolejno podczas Giro d’Italia 2023, Vuelta a España 2023 i Vuelta a España 2024. Podczas hiszpańskiego wielkiego touru w swojej karierze triumfował już w sumie 7-krotnie i jest na dobrej drodze by po raz drugi z rzędu zabrać do domu zieloną koszulkę za klasyfikację punktową. Tym razem pomogło mu w tym pechowe wycofanie się Wouta van Aerta, o czym nie omieszkał wspomnieć sprinter Alpecin-Deceuninck.

Dzięki temu zwycięstwu faktycznie mogę poczuć wartość mojej koszulki po tym jak wyścig stracił Wouta van Aerta. To była moja ostatnia szansa w tym wyścigu i byliśmy bardzo zmotywowani wraz z zespołem. Możliwość odwdzięczenia się im trzecim zwycięstwem jest czymś wyjątkowym. To był ciężki dzień, zaczęliśmy przy dobrej pogodzie, ale z czasem zaczęło padać, a to sprawiało, że momentami było dość niebezpiecznie

— przyznawał na gorąco Kaden Groves.

Na korzyść australijskiego sprintera działał fakt, że peletonowi udało się odpuścić bardzo nieliczną ucieczkę dnia, w której nie znalazł się żaden z najgroźniejszych zawodników. Nie oznaczało to jednak autostrady do zwycięstwa – w końcówce odskoczyli m.in. Mauro Schmid, Max Poole i Victor Campenaerts, którym niewiele zabrakło by oszukać peleton.

Sam nie muszę myśleć o tym kto ucieka, ale oczywiście moi koledzy z drużyny już tak. Byli bardzo silni i zmotywowani. Na szczęście dobrze nam się dziś współpracowało z Team dsm-firmenich PostNL i Equipo Kern Pharma. Nie było to jednak łatwe jak mogło by się wydawać, a odjazd złapaliśmy dopiero na ostatnich kilometrach. Nie było też niespodzianką, że po dogonieniu ucieczki będą ataki, w tej Vuelcie jest kilka etapów sprinterskich, a reszta to trudne etapy górskie. Kolarze, którzy nie potrafią zbyt dobrze się wspinać, w takie dni jak dzisiejszy muszą dać z siebie wszystko i wykorzystać każdą nadarzającą się okazję

— dodawał Kaden Groves.

Dziś przed kolarzami etap, który ciężko jednoznacznie sklasyfikować – z jednej strony zawierający kilka podjazdów, z drugiej jednak stosunkowo prosty w końcówce. Następnie w piątek zawodnicy zakończa zmagania na Alto de Moncalvillo (8,6 km; 8,9%), a górskim zwieńczeniem wyścigu będzie sobotnie 7 górskich premii z metą na Picón Blanco (8 km; 9%). W niedzielę na kolarzy czeka niemal 25-kilometrowa jazda indywidualna na czas w Madrycie.


Wszystko o 79. Vuelta a España:

Poprzedni artykułParyż 2024: Zbigniew Maciejewski brązowym medalistą paralimpijskim
Następny artykułMichał Kwiatkowski: „Jestem na ostatniej prostej do powrotu do zdrowia”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze