fot. Jumbo-Visma

Po Giro d’Italia całkowicie zdominowanym przez Tadeja Pogačara i Tour de France, gdzie tylko do pewnego momentu ze Słoweńcem walczyć próbował Jonas Vingegaard przed nami Vuelta a España. 79. edycja hiszpańskiej trzytygodniówki zdaje się na starcie różnić od poprzednich wielkich tourów przede wszystkim tym, że nie da się jednoznacznie wskazać głównego faworyta klasyfikacji generalnej. Czy zapowiada to otwarty wyścig? Przyjrzyjmy się dokładniej kandydatom do końcowego triumfu.

Po tym jak przyjrzeliśmy się już dokładnie trasie 79. edycji Vuelta a España oraz poznaliśmy pełną listę startową hiszpańskiej trzytygodniówki pora na zestawienie ze sobą tych dwóch rzeczy, czyli omówienie tego kto będzie miał szansę spośród tych 176 herosów kolarstwa na tej konkretnej, tegorocznej trasie odnieść końcowy sukces i dołączyć do panteonu gwiazd naszego ukochanego sportu. Wyścig Vuelta a España w historii wygrało już 62 różnych zawodników, a najwięcej razy, bo 4-krotnie czynił to Roberto Heras (2000, 2003-05). Po 3 zwycięstwa mają z kolei Tony Rominger (1992-94), Alberto Contador (2008, 2012, 2014) oraz Primož Roglič (2019-21) – ten ostatni staje zatem przed szansą na zrównanie się z obecnie 50-letnim Hiszpanem będącym żywą legendą tego wyścigu.

Na starcie w tym roku zamelduje się w sumie trzech byłych triumfatorów – oprócz wspomnianego już Słoweńca smak zwycięstwa w Hiszpanii znają także Nairo Quintana (2016) oraz Sepp Kuss – 29-latek z Team Visma | Lease a Bike staje przed szansą na obronę tytułu wywalczonego przed rokiem. Aż 6 z 11 wielokrotnych zwycięzców Vuelta a España wygrywało rok po roku, zatem jeśli Amerykanin chciałby dołączyć do tego grona to statystyka mówi, że łatwiej będzie to uczynić mu jako obrońcy tytułu, acz z drugiej strony zdecydowana większość zawodników wygrywała Vueltę „tylko” raz.

Wiemy, że nic nie wiemy – przegląd faworytów 79. edycji Vuelta a España

Nie ma co jednak przedłużać wstępu w nieskończoność i po prostu przyjrzyjmy się sylwetkom faworytów 79. edycji Vuelta a España. Analizę warto rzecz jasna rozpocząć od obrońcy tytułu, czyli wspomnianego już Seppa Kussa – 29-latek z Team Visma | Lease a Bike co prawda nie będzie już w tym roku otoczony Jonasem Vingegaardem i Primožem Rogličem – ba, ten drugi będzie nawet jego rywalem, ale nie sprawia to, że Amerykanin jest bez szans. Po pierwsze obok Seppa Kussa zobaczymy nadal bardzo mocny skład, w którym znaleźli się będący potencjalnie drugim liderem Cian Uijtdebroeks, skupiony nie tylko na pomocy, ale i walce w sprintach oraz o klasyfikację punktową Wout van Aert oraz Steven Kruijswijk, Attila Valter, Dylan van Baarle, Robert Gesink i Edoardo Affini. Skład ten stać na naprawdę wiele, a przewagą Seppa Kussa nad rywalami jest też to, że dla niego będzie to dopiero pierwszy wielki tour w tym sezonie – Amerykanin będzie zatem miał potencjalnie świeższe nogi od większości konkurentów.

Jeśli chodzi o resztę stawki to najgłośniej mówi się o tym, że na starcie ponownie stanie Primož Roglič (Red Bull – BORA – hansgrohe). Słoweniec i Vuelta a España to połączenie wprost idealne – ten startował w hiszpańskiej trzytygodniówce 5-krotnie i najpierw 3 razy wygrywał ten wyścig, a następnie jechał w momencie wycofania się w 2022 roku na 2. miejscu, przed rokiem zaś był 3. przegrywając tylko z klubowymi kolegami. Głównym problemem 34-latka wydaje się być to, że ten Tour de France opuścił z dość poważną kontuzją i podobno do ostatniej chwili jego udział w Vuelta a España był niepewny – czy forma Słoweńca będzie zatem odpowiednia? Jeśli Primož Roglič miałby mieć jakiekolwiek problemy to w roli lidera bez wątpienia może go zastąpić 2. w tegorocznym Giro d’Italia Daniel Felipe Martínez – Kolumbijczyk we Włoszech pokazał, że jest w tym roku naprawdę mocny. Niemiecka formacja do boju posyła także Aleksandra Vlasova i Floriana Lipowitza, zatem koszulki Red Bull – BORA – hansgrohe w górach powinny być bardzo widoczne w peletonie.

Gwiazdozbiór kolejny raz do boju posyła UAE Team Emirates. Rok temu wszystkie wielkie toury wygrali zawodnicy Team Visma | Lease a Bike, teraz to właśnie ich konkurenci stają przed szansą na powtórzenie tego wyniku. Pod nieobecność najlepszego w Giro d’Italia i Tour de France Tadeja Pogačara w imieniu bliskowschodniej formacji o zwycięstwo powalczą João Almeida i Adam Yates. Panowie swoją moc pokazywali w tym roku wielokrotnie – nie tylko jako pomocnicy Słoweńca, ale i np. całkowicie dominując podczas Tour de Suisse, gdzie wygrali 4 kolejne etapy i ustrzelili dublet w klasyfikacji generalnej. Odpowiednio 4. i 6. kolarz tegorocznego Tour de France stają teraz przed wielką szansą by jeden z nich wygrał swój pierwszy wielki tour w karierze, a pomagać im w tym będzie niesamowicie mocny skład – UAE Team Emirates posyła do boju także Marca Solera, Isaaca del Toro, Pavla Sivakova, Brandona McNulty’iego, Jaya Vine’a oraz Filippo Baronciniego.

Po Tour de France jeszcze jeden kolarz wyrasta na takiego wielkiego faworyta Vuelta a España – przed swoją publicznością coś wielkiego spróbuje zrobić Mikel Landa (Soudal Quick-Step). Choć 34-latek jest najmniej dynamiczny spośród dotychczas wymienionych kandydatów do zwycięstwa, a także dysponuje prawdopodobnie najsłabszymi umiejętnościami jazdy na czas to po Wielkiej Pętli, którą mimo pomagania Remco Evenepoelowi ukończył na 5. miejscu, wiemy, że forma jest odpowiednia i stać go na wiele. Bask nie będzie miał u swojego boku tak mocnego zespołu jak rywale, ale z pewnością nieść będą go momentami fanatyczni hiszpańscy czy baskijscy kibice – zobaczymy dokąd to zaprowadzi 5. zawodnika zeszłorocznej edycji.

Cała masa kandydatów do wysokiego miejsca

W tym miejscu postanowiłem dać śródtytuł, bo tak jak wyścig zapowiada się na otwarty i osób z szansami na lokatę w czołówce jest wiele, tak jednak wymienioną wcześniej grupę zawodników omawia się także w kontekście zwycięstwa, tych kolejnych zaś już niekoniecznie. To drugie grono, moim zdaniem, otwiera Carlos Rodríguez. 23-latek z INEOS Grenadiers jest bardzo regularny, ale gdzieś brakuje mu tego błysku zwycięzcy, który mają jego rywale. Co prawda Hiszpan wygrał w tym roku Tour de Romandie, ale po 7. lokacie w Tour de France akcje zawodnika brytyjskiej grupy znów nieco spadły. U jego boku znajdziemy kilku bardzo mocnych kolarzy, w tym mających szanse na zakończenie całego wyścigu w czołowej „10” Thymena Arensmana i Laurensa De Plusa.

Wiele osób wierzy, że to będzie TEN WYŚCIG dla Richarda Carapaza. 31-latek z EF Education – EasyPost w przeszłości wygrywał Giro d’Italia, a później 3-krotnie stawał na podium wielkich tourów, ale ostatni raz miało to miejsce ponad 2 lata temu. Ostatnimi czasy forma byłego mistrza olimpijskiego nie była już tak wysoka, choć triumf w klasyfikacji górskiej Tour de France z pewnością znów rozpalił nadzieje wśród fanów uśmiechniętego kolarza z Ameryki Południowej. „Richie” może zaskoczyć, ale nic nie musi, a z takiej pozycji często najłatwiej robi się rzeczy wielkie.

W odwrotnej sytuacji wydają się być kolarze Movistar Team – oni muszą coś zrobić przed własną publicznością po porażkach z poprzednich wyścigów, ale wydaje się, że nie mają zwyczajnie kim zaskoczyć rywali. 7. miejsce w Giro d’Italia Einera Rubio pokazało, że Kolumbijczyka stać gdzieś na trzymanie tempa rywali, ale to za mało. Enric Mas i Nairo Quintana tymczasem wydają się być dalecy od swojej najlepszej formy i jeśli jednemu z nich uda się wskoczyć do czołowej „5” to mówiłbym o małym zaskoczeniu.

Po 5. miejscu w Giro d’Italia mocno urosły za to akcje Antonio Tiberiego. 23-letni Włoch z Bahrain-Victorious będzie mógł liczyć na duże wsparcie ze strony swojej ekipy, w skład której wejdą m.in. Damiano Caruso oraz nasz Kamil Gradek, a zatem liczę, że młody zawodnik pojedzie tak aktywnie jak przed własną publicznością i spróbuje sprawić niespodziankę pokroju wskoczenia na podium całego wyścigu.

Nie mam bladego pojęcia za to czego spodziewać się po kolarzach Lidl-Treka. Giulio Ciccone był 11. w Tour de France, a Włoch nieraz w karierze przyznawał, że walka o koniec drugiej dziesiątki go nie interesuje i woli walczyć o etapy. Tao Geoghegan Hart po kontuzjach wciąż jest cieniem dawnego siebie, ale to nadal zwycięzca Giro d’Italia 2020 czy zawodnik, który przed rokiem walczył jeszcze o wygraną we włoskiej trzytygodniówce. 23-letni Mattias Skjelmose zapowiadał niegdyś, że kiedyś pojedzie na klasyfikację generalną, ale czy to już ten moment? Mamy zatem w amerykańskiej ekipie trzech potencjalnych liderów, spośród których każdy może skończyć w pierwszej „10”, ale jednocześnie żaden z nich nie musi pojechać na generalkę.

Podobnie opisałbym także pozostałych faworytów wyścigu. Eddie Dunbar i Filippo Zana (Team Jayco AlUla), Felix Gall i Ben O’Connor (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Lorenzo Fortunato (Astana Qazaqstan Team), Max Poole (Team dsm-firmenich PostNL), Lennert Van Eetvelt (Lotto Dstny), Louis Meintjes (Intermarché – Wanty), David Gaudu (Groupama-FDJ) czy Guillaume Martin (Cofidis) mogą, ale nie muszą powalczyć w klasyfikacji generalnej i dopiero gdzieś po 1. tygodniu dowiemy się jaką taktykę obrali. Gdyby chcieli walczyć o końcowe zestawienie to każdego z nich teoretycznie stać na lokatę w czołowej „10”, acz ta jednocześnie nie jest z gumy – w sumie w tekście pogrubiłem aż 28 nazwisk, a zatem dla 2/3 z nich tego miejsca w niej zabraknie.

Vuelta a España startuje w sobotę i potrwa do 8 września. Przed jej rozpoczęciem przygotujemy dla Państwa jeszcze przegląd klasyfikacji pobocznych, podczas trwania wyścigu zaś każdego dnia powinna w portalu Naszosie.pl pojawić się obszerna zapowiedź poszczególnych etapów. Bądźcie z nami podczas trzeciej i zarazem ostatniej tegorocznej trzytygodniówki!


Wszystko o 79. Vuelta a España:

Poprzedni artykułŚwiat nie jest czarno-biały – o ostatnich zamieszaniach wokół polskiego kolarstwa [felieton]
Następny artykułTour de France Femmes 2024: 2. na etapie Katarzyna Niewiadoma nową liderką, kraksa Vollering!
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Michał
Michał

Ciekawe czy w top 10 znajdzie się ktoś z nie wymienionych w artykule 😉

Kuba
Kuba

Landa, Yates i Almeida przejechali praktycznie każdy etap TdF na 100%, więc ciekawe, czy faktycznie znajdą siły, żeby walczyć o zwycięstwo w Vuelcie. Szczególnie Landa i Yates to już zawodnicy powyżej 30-ki i raczej rzadko zdarza się, żeby w tym wieku zakończyć dwa GT jeden po drugim na wysokiej pozycji.