fot. Team dsm-firmenich PostNL

Tegoroczny Tour de France kobiet rozpoczął się od etapu z Rotterdamu do Hagi. Holendrzy liczyli na zwycięstwo swojej kolarki. Jednak nie okazała się nią Lorena Wiebes, tylko Charlotte Kool.

Pierwszy etap zakończył się sprinterskim finiszem. Ze zdecydowaną przewagą wygrała Charlotte Kool. Holenderka odniosła swoje 19. zwycięstwo w karierze, ale to było z nich najważniejsze. Dzięki temu w swojej ojczyźnie do drugiego etapu przystąpi w żółtej koszulce.

To niesamowite, jak sen. To nie był łatwy sezon, ale teraz wszystko się odwróciło. Chcę podziękować wielu osobom – trenerowi i wszystkim, którzy we mnie wierzyli. Finisz był bardzo chaotyczny, ale mi to odpowiadało. Sprint rozpoczęłam daleko. Mocno bolało, ale to wystarczyło. Brak słów. To najlepszy dzień w moim życiu. To naprawdę wyjątkowe

– powiedziała Kool w wywiadzie na mecie.

Największą przegraną etapu była rzecz jasna Lorena Wiebes. Sprinterka Team SD Worx – Protime bardzo liczyła na zwycięstwo przed własną publicznością. Niestety, w decydującym momencie miała defekt. Barbara Guarischi wyszła na czoło grupy i rozglądała się za swoją liderką, ale jej nie było. Pechową sytuację wyjaśniła Demi Vollering w wywiadzie dla NOS.

Myślę, że jako zespół spisałyśmy się doskonale. Przez cały dzień jechałyśmy na czele peletonu. Szło idealnie aż do ostatnich 500 metrów. Ktoś uderzył w tylne koło Loreny. Zerwał się łańcuch, a mogło się wszystko kończyć inaczej. To dla niej bolesne, była załamana, cała we łzach. Nie mogła nawet spróbować, to wielka szkoda

– tłumaczyła Vollering.

Polscy kibice są pod wrażeniem wyczynów Darii Pikulik. W niedzielę Polka na koniec igrzysk olimpijskich zdobyła srebrny medal w omnium na torze. Od razu po tym wielkim sukcesie poleciała do Rotterdamu. Pierwszy etap Tour de France Femmes zakończyła na świetnym 6. miejscu wśród najlepszych sprinterek.

Nie mogę uwierzyć w to, że jeszcze wczoraj brałam udział w omnium, a dzisiaj jestem tutaj. Jestem bardzo zmęczona, ale szczęśliwa. Tak naprawdę nie wiem, co się dzieje. To był pierwszy Tour i bardzo podoba mi się atmosfera i tłumy kibiców. Cieszę się, że wróciłam do mojego zespołu. Dzisiaj nie czułam się super dobrze, więc teraz jesteśmy głodni sukcesów. Dziewczyny zrobiły świetną pracę i dobrze mnie wyprowadziły, ale została zablokowana na 500 metrów przed metą i nie mogłam pojechać na pełen gaz. Sprint dał mi dużo pewności, że jestem w formie po igrzyskach olimpijskich. Teraz musimy spróbować powalczyć o coś większego

– przyznała nasza medalistka olimpijska w rozmowie dla Human Powered Health.

Poprzedni artykułByć jak Alberto Contador – zapowiedź 2. etapu Tour de Pologne 2024
Następny artykułMichał Paluta – udany powrót po offroadowej przerwie
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze